środa, 19 sierpnia 2015

Obraz Tarnowa w lokalnej prasie z 1848 r.

Od połowy XIX w. Tarnów miał swoją prasę lokalną (świecką). Nieco o niej już napisano. Pierwszy numer gazety pt. „Zgoda” ukazał się w Tarnowie 1 kwietnia 1848 r. Wydawana była trzy razy w tygodniu. Od 4 listopada 1848 r. do 11 stycznia 1849 r. miała tytuł: „Gazeta Tarnowska godło: Zgoda”. Założycielami jej byli dwaj tarnowianie: Stanisław Pilat (literat) i Karol Wilczyński (urzędnik), który później objął po Pilacie funkcję redaktora odpowiedzialnego. Redakcję jego stanowili wówczas: Jan Szwejkowski, adwokat i Wojciech Bandrowski, późniejszy burmistrz Tarnowa. Współpracowali z nią: ks. Eugeniusz Janota, germanista, krajoznawca, taternik oraz adwokat Maksymilian Michalski a także bracia Franciszek i Michał Wiesiołowscy. Początkowo „Zgoda” była nieoficjalnym organem miejscowej Rady Narodowej, krótko w listopadzie 1848 r. wychodziła nakładem Rady Narodowej obwodu tarnowskiego jako jej faktyczny organ. „Zgoda” była pismem politycznym, stała na gruncie uwłaszczenia chłopów, obok krakowskiej „Jutrzenki” i była jedynym wolnym pismem docierającym do wschodniej Galicji. Tarnowska „Zgoda” zajęła stanowisko demokratyczne wśród 20 pism różnych kierunków ukazujących się w 1848 r.[1] Gazeta ta składana i drukowana była w Tarnowie przez Minka i Schmiedehausena, dzierżawców drukarni J. Karnstaedta. Niewątpliwie wpływ na powstanie lokalnej prasy tarnowskiej miały ośrodki wielkomiejskie Lwowa i Krakowa i wydawana od lat w nich prasa. Mimo, że prasa krakowska 1848 r. nie dorównywała lwowskiej pod względem ilości organów i wysokości nakładów - trzeba przypisać jej niewątpliwy wpływ na opinię publiczną i narodziny prasy w Tarnowie (Zgoda) i Wadowicach (Tygodnik Wiejski)[2].
W lokalnej prasie Tarnowa XIX w., pojawiały się interesujące opisy jego mieszkańców i ówczesnych problemów. Z wielu ciekawostek wybrałem małą ich próbkę. Pozostawiam pisownię w oryginale (in extenso).

Trzy manifesty cesarskie z 1848 r. w sprawie pańszczyzny
„Tarnów dnia 31. Października [1848 r.].
Dowiadujemy się właśnie, że komisarze obwodowi dostali polecenie publikowania ludowi po wsiach trzech manifestów cesarskich to jest z dnia 6, 19 i 22. Października, z których pierwszy zlewa nieograniczona moc przywrócenia dawnego porządku na ks. Winyszgreca, zamierzając oraz faktyczne zniesienie wszelkich swobód konstytucyjnego życia; – drugi w cokolwiek umiarkowańszym tonie, tej samej prawie treści, z tą tylko różnicą że rzeczywiście zniesione wolności pozornie pozostawić obiecuje; a trzeci powołujący sejm ustawodawczy do miasteczka morawskiego Kremzyr. W tych manifestach, a mianowicie dwóch pierwszych uderza przede wszystkiem udawanie, jakoby kamaryla dla wolności konstytucyjnej jak najlepsze miała chęci, któremi pono w obecnej chwili nikt już nie da się złudzić, a powtóre ciągłe odwoływanie, że raz zniesiona pańszczyzna nigdy już napowrót zaprowadzona nie będzie. Co do pierwszego łatwo zrozumieć można, że takowe opieranie się na sile mas jest zapamiętałem rozprzęganiem Wszelkich społecznych węzłów, targaniem się na porządek socyalny, zamachem na życie i istnienie praw i towarzystwa. Nie mówcie że masy stanowią większość narodu, rdzeń i jądro, którego tylko powierzchowną warstwą jest inteligencya, a którego wola święta być powinna. Ten rdzeń i ta większość i nam jest świętą, w niej bowiem leży przyszłość narodu naszego, jednakowoż nie zgadzamy się na to, aby jej poznanie, które podszeptami tak łatwo uwieść da się, kierować miało losem naszej ojczyzny. Byłoby to tylko drogą do obskurantyzmu, i najgorszej w świecie niewoli. Rozum towarzystwem niech rządzi, on tylko je rozwinąć może na drodze postępu, nie zaś ślepe, poduszczeniami przewrotnych służalców niewoli prowadzone masy. Co do pańszczyzny, tego już tak często roztrząsanego przedmiotu, dziwi nas to mocno, że są jeszcze ludzie tak zaślepieni, lub też dobrej wiary, którzy myślą, że monarcha konstytucyjny ta pojedyńcza, a tem samem prywatna osoba swoją wolą tak ważne przekształcenie społeczne, jak zniesienie pańszczyzny sam zdziałać potrafił. Dawno już ten czas minął, gdzie myślano, że książę, król albo cesarz panem jest kraju, i że ludzie i ziemia są jego własnością. Teraz każden ma to przekonanie, że li wola ogółu, że naród sobie prawa i ustawy dając, swojemi losami kieruje. A więc i pańszczyznę zniósł ogół narodu, poczuwszy konieczność takiej reformy, jako warunku demokratycznej wolności, a ktokolwiek inaczej mówi targa się na nienaruszalne prawa narodu.
Cesarz zapewnia lud wiejski, że wolność od pańszczyzny nigdy mu odjętą nie będzie. Tak jest, ludu wiejski, i my ci mówiemy, że ci ta wolność nigdy wydartą nie będzie, dla tego, bo naród, którego ty częścią jesteś, tak chce, bo naród brzydzi się ohydną niewolą, w której dotąd z łaski samolubnych urzędników jęczałeś; – naród ci daje święte słowo że równic twoich jak i wszystkich swoich praw przeciw tyraństwu wszelkiemu silami bronić będzie”.

Kocia muzyka Macieja Schiffera – właściciela tarnowskiej poczty
„We Czwartek dnia 2-go Listopada [1848 r.]o godzinie 9. wieczór wyprawiła licznie zgromadzona publiczność, właścicielowi tutejszej poczty Maciejowi Schiffer, za ciągłe rozsiewanie fałszywych i niepokojących wieści, świetną kocią muzykę. Solenizant wezwał w pomoc swych pocztylionów, którzy pod dowództwem porucznika pierwszej kompanii gwardyi narodowej publiczność batami rozpędzić usiłowali, lecz sami, nim patrol gwardyjska ze strażnicy nadeszła, kułakami do ucieczki zmuszeni zostali, a publiczność na solenizanta tym postępkiem jeszcze więcej rozjątrzona, powybijała mu kamieniami wszystkie okna, i zebrane u niego towarzystwo szanownych czarno-żółtych rozpędziła. Tego samego dnia przejeżdżał w nocy przez Tarnów skorowozem zbieg z sejmu Wiedeńskiego, szanowny prałat ks. biskup Jachimowicz[3], którego czekająca przed pocztą na wiadomości z Wiednia publiczność, hucznem «pereut» powitała i pożegnała”[4].

Nieróbstwo tarnowskich deputowanych
„Tarnów 7. Grudnia [1848 r.].
W numerze 13. naszego pisma przypominaliśmy deputacyi do przedłożenia monarsze i sejmowi zaskarżenia przeciwko nadużyciom tutejszych władz, obranej, by przyjęty na siebie względem kraju naszego święty obowiązek, dopokąd czas po temu, wypełniła, i z położonego w niej przez tutejszą publiczność zaufania, wywiązała się. Pomimo tego obrani deputowani o wyjeździe jeszcze nawet nie myślą. Takie lekceważenie zaufania publicznego, taka obojętność w tej wielkiej wagi sprawie kraju, przejmuje nas zgrozą, i zmusza do wynurzenia nieszczęśliwie obranej deputacyi zasłużonej nagany. Nie wymieniamy jeszcze dzisiaj nazwisk wybranych deputowanych, bo mamy nadzieję, że porzuciwszy jakieś osobiste widoki, zechcą się opamiętać i wypełnią ciążący na nich obowiązek krajowy. Gdyby jednak w bieżącym tygodniu swej powinności nie wypełnili, zmuszeni będziemy podać ich nazwiska do publicznej wiadomości, z wezwaniem do obywateli Tarnowskich, by w ich miejsce innych troskliwszych o dobro kraju deputowanych wybrać sobie chcieli”[5].

Sejm w Kromieryżu[6]
„Tarnów 28. Listopada [1848 r.].
(…) Posiedzenia sejmu w Kromieryźu rozpoczęły się 22. b. m. [1848 r.], odbyły się już wybory prezesa i wiceprezesów, może nawet za kilka dni nad konstytucyą głosować będą, a Tarnów błogosławiony, z doboru poczciwych urzędników od innych miast o wiele szczęśliwszy, jak nie miał, tak nie ma, i może już nie będzie miał swego posła przy sejmie ustawodawczym, bo calungsbogen nakazał podobno, by wybory deputowanego dla Tarnowa dopiero po zupełnem zamknięciu sejmu ustawodawczego przedsięwzięte zostały. A ten calungsbogen to wielki pan, i dla tego też niektórzy urzędnicy Tarnowscy więcej go słuchają, jak uchwał sejmu i rozporządzeń ministrów. Czyż to godziwa rzecz, żeby wybór jednego deputowanego w przeciągu więcej jak całego miesiąca nie był uskuteczniony?!. Przypominamy po wtóre tym osobom, które się tymi wyborami trudnić mają, by się publiczności Tarnowskiej z przyjętego na siebie obowiązku co rychlej wywiązali, bo inaczej wszelka z takiego zaniedbania wyniknąć mogąca odpowiedzialność nieochybnie na nich spadnie”[7].

Wybryki wojska w Tarnowie
„Tarnów 22. Grudnia [1884 r.].
 Przechodzący dzisiaj przez Tarnów oddział pułku Bianchi dał nowe dowody, jaka karność w c. k. wojsku arstryackiem panuje: przechodzącym spokojnie przez miasto obywatelom nawet urzędnikom, żołnierze tego pułku czapki z głowy zdzierali, nogami je deptali, przechodniów kolbami okładali, za uciekającymi z karabinami uganiali, i to wszystko działo się bez wszelkiego powodu i uszło bezkarnie, chociaż takim postępkom nie tylko oficerowie, ale nawet sam tutejszy feldmarszałek-porucznik obecni byli. Wstrzymujemy się od wszelkich uwag nad temi bezprawiami, bo one się każdemu same nastręczają”[8].
    
Każda epoka miała swoje problemy, wzloty i upadki. Tak też i było w XIX wiecznym Tarnowie.
                                    Paweł Glugla

Bibliografia

Opracowania:
1. Grodziski S., Sejm Krajowy Galicyjski 1861-1914, Warszawa 1993.

Czasopisma:
1. „Gazeta Tarnowska godło: Zgoda”, 1848, nr 1, 11, 5, 22.
2. „Zeszyty prasoznawcze”, 1968, nr 1.

Strony internerowe:
1. J. Komarewicz, 165 lat prasy tarnowskiej. [Online].
Protokół dostępu: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/165_lat_prasy_tarnowskiej_266133.html [4.08.2015 r.].
                                  
[1] J. Komarewicz, 165 lat prasy tarnowskiej. [Online].
Protokół dostępu: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/165_lat_prasy_tarnowskiej_266133.html [4.08.2015 r.].
[2] M. Tyrowicz, Prasa krakowska w dziejach polskiego dziennikarstwa, „Zeszyty prasoznawcze”, 1968, nr 1, s. 23.
[3] Hryhorij Jachymowycz (ukr. Григо́рій Яхимо́вич, pol. Grzegorz Jachimowicz; ur. 16 lutego 1792 r. w Podhorcach – zm. 29 kwietnia 1863 r. we Lwowie) – greckokatolicki biskup przemyski w latach 1848–1860, arcybiskup metropolita lwowski od 1860 r., jeden z przywódców narodowego ruchu ukraińskiego – w 1848 r. był inicjatorem powstania i przewodniczącym Głównej Rady Ruskiej. W 1854 r. otrzymał nobilitację z tytułem barona, był profesorem Uniwersytetu Lwowskiego (w tym rektorem w latach 1860-1861). Por. szerzej: S. Grodziski, Sejm Krajowy Galicyjski 1861-1914, Warszawa 1993.
[4] „Gazeta Tarnowska godło: Zgoda”, 1848, nr  1, s. 3.
[5] „Gazeta Tarnowska godło: Zgoda”, 1848, nr  15, s. 58.
[6] Kromieryż, Kromierzyż (czes. Kroměříž, wym. [kromɲɛr̝iʃ]; niem. Kremsier) to miasto w Czechach, na historycznych Morawach, w kraju zlińskim, nad Morawą. Podczas Wiosny Ludów w latach 1848-1849 odbywały się tu obrady austriackiego parlamentu, przeniesione z ogarniętego walkami rewolucyjnymi Wiednia.
[7] „Gazeta Tarnowska godło: Zgoda”, 1848, nr  11, s. 42.
[8] „Gazeta Tarnowska godło: Zgoda”, 1848, nr  22, s. 87.