wtorek, 13 listopada 2012

Pocztówka do niepodległości

W przededniu I wojny światowej najistotniejszą sprawą dla społeczeństwa polskiego było odzyskanie niepodległości. Pamiętny rok 1863 oznaczał w porozbiorowych dziejach Polski osłabienie kierunku spiskowo-insurekcyjnego. Po upadku powstania styczniowego sprawa niepodległości Polski wydawała się zupełnie przegrana, a obraz sytuacji popowstaniowej przedstawiał się jako klęska wielkich nadziei, represje wobec pokonanego narodu i zniknięcie sprawy polskiej z areny międzynarodowej. Z problemu europejskiego sprawa ta stawała się  wewnętrzną kwestią państw zaborczych. Przetrwała jednak tożsamość narodu pozbawionego własnego państwa, idee niepodległościowe przejęło następne pokolenie. Początkowo realizowano je drogą pracy organicznej i pracy u podstaw za sprawą działalności w wielu różnych dziedzinach życia społeczno-gospodarczego i kulturalno-oświatowego, w zastosowaniu się do istniejących warunków politycznych. Pokolenie popowstaniowe dążyło do wszechstronnego rozwoju ekonomicznego i kulturalnego społeczeństwa polskiego głosząc, iż ten swojego rodzaju organizm może sprawnie funkcjonować tylko wtedy gdy zdrowe i silne są jego poszczególne organy.  Był to sposób ratowania własnej politycznie pokonanej ojczyzny, troska o budzenie ducha narodowego, poczucia wartości społecznej, godności narodowej i obywatelskiej odpowiedzialności.
Z zachodu Europy napływały wieści i emisariusze z dawnych i nowych polskich organizacji niepodległościowych. Powstające na ziemiach polskich stronnictwa polityczne oraz wszystkie organizacje gospodarcze, kulturalne i oświatowe  w  mniejszym lub większym stopniu nawiązywały do sprawy polskiej. Ostatnie dziesięciolecie XIX wieku przyniosło postanowienie realizacji idei niepodległościowej na drodze czynu zbrojnego. Najbardziej zaangażowani i aktywni  w sprawie odzyskania niepodległości już w 1908 r. utworzyli Związek Walki Czynnej. Kierowali nim Józef Piłsudski i Kazimierz Sosnkowski. Celem powstania tej polskiej tajnej organizacji wojskowej było przygotowanie kadry oficerskiej do przyszłej wojny z Rosją. W 1910 r. przy pozwoleniu rządu wiedeńskiego powstały podległe ZWC organizacje jawne: Związek Strzelecki we Lwowie i Towarzystwo „Strzelec” w Krakowie będące faktycznie organizacjami przysposobienia wojskowego; konspiracyjne organizacje strzeleckie powstawały również w Królestwie Polskim i zaborze pruskim. W tym też 1910 r. Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” zaczęło się militaryzować wprowadzając  naukę strzelania z broni palnej do programu ćwiczeń obowiązkowych, a od 1912 r. tworząc Sokole Drużyny Polowe, przemianowane niebawem na Stałe Drużyny Sokole.  Powstały również Drużyny Bartoszowe i Podhalańskie będące paramilitarną organizacją młodzieży wiejskiej. Głośno rozbrzmiewały słowa hymnu strzeleckiego:

„Naprzód drużyno strzelecka,
Sztandar do góry swój wznieś,
Żadna nas siła zdradziecka,
Zniszczyć nie zdoła i zgnieść.
Czy umrzeć nam przyjdzie wśród boju,
Czy w tajgach Sybiru nam zgnić,
Z trudu naszego i znoju,
Polska powstanie by żyć…”

Zbliżał się czas I wojny światowej, tej burzy dziejowej  o którą modlił się Adam Mickiewicz wołając : „ O wojnę powszechną za wolność ludów – błagamy Cię Panie”. Polacy  jasno widzieli, że w tym momencie naród polski nie może być biernym widzem i musi odegrać samodzielną rolę, by  oswobodzić ojczyznę. W sierpniu 1914 r. nadszedł długo oczekiwany moment, który miał im przynieść „…niepodległość, całość i wolność Ojczyzny”. Wybuch wojny światowej stworzył dla sprawy polskiej sytuację, jakiej daremnie wyczekiwały pokolenia. Mocarstwa centralne znalazły się w walce z Rosją, a więc wysunięcie się pogrzebanej rzekomo sprawy polskiej na czoło zagadnień europejskich stało się z czasem nieuchronną koniecznością. Jednocześnie ziemie polskie stały się widownią olbrzymich zmagań wojennych, niszczały materialne podstawy bytu, zdziesiątkowaniu uległa ludność, polski rekrut  wcielony do trzech zaborczych armii ginął za obcą sprawę w bratobójczej  częstokroć walce, a we wspólnych mogiłach „…wszystkie się razem zmieszały mundury…”
Niepodległościowe dążenia Polaków z okresu Wielkiej Wojny  powszechnie utożsamiane są z walkami Legionów Polskich i pracą konspiracyjną Polskiej Organizacji Wojskowej. Bo też  niewątpliwe jest, że to właśnie Legiony  okazały się najważniejsze wśród formacji polskich walczących podczas I wojny światowej. Pamiętać jednak należy, że na początku swego istnienia polskie oddziały nie posiadały szerszego poparcia społecznego. Wśród części społeczeństwa panowały nastroje antywojenne. Dlatego też celem ówczesnej propagandy w służbie Legionów Polskich (od 1914 r. do kryzysu przysięgowego) było zjednanie przychylności społeczeństwa dla nowej formacji bojowej działającej pozornie jako samodzielna polska siła zbrojna.
Jedną z ważnych form oddziaływania była zwykła mała karta pocztowa, tak bardzo zasłużona w rozbudzaniu i umacnianiu postaw patriotycznych na przełomie wieków, w przysposabianiu społeczeństwa do orężnej walki o niepodległość. A więc powołano ją teraz do szeregów by była przedłużeniem zbrojnego ramienia walczących o niepodległość. Pozostając kartą propagandową, patriotyczną w służbie doktryn i idei, wyraźnie różni się od swych poprzedniczek z okresu zaborów. Nie ma już na tych kartach niezwykłego nagromadzenia narodowych symboli, alegorii i obrazowych stereotypów, barwnych krzepiących wizji, snów i marzeń o Niepodległej. Jest natomiast surowy, częściowo paradokumentalny, w istocie zheroizowany obraz żołnierskich losów. Formę graficzną cechuje oszczędność, skromność i mała efektowność by nie powiedzieć zgrzebność. Właściwe karty legionowe służyły propagandzie jednej opcji politycznej oraz umacnianiu szybko powstającego kultu osoby brygadiera Józefa Piłsudskiego.
Antycypacją tematyki legionowej były karty „Sokoła” ukazujące się jeszcze przed wybuchem wojny a mające za bohaterów Drużyny Sokole. Nakładem „Strzelca” w Krakowie wydano wtedy w celach instruktażowych serię pocztówek ilustrujących elementy regulaminu wojskowego. Wydrukowano je wcześniej niż powstały Legiony.
Pocztówki zwane legionowymi drukowane były przez Naczelny Komitet Narodowy, polskie czasopisma wychodzące w Galicji, instytucje charytatywne, wydawnictwa komercyjne a nawet przez pojedyncze legionowe jednostki bojowe. NKN był organem politycznym utworzonym w sierpniu 1914 r. w Krakowie przez polityków galicyjskich o orientacji proaustriackiej. Był najwyższą instancją w zakresie wojskowej, skarbowej i politycznej organizacji polskich sił zbrojnych. Największą role w NKN odegrał Departament Wojskowy. Wszelkie wydawnictwa – m.in. odezwy, ulotki, kalendarze, albumy, karty pocztowe leżały w gestii Centralnego Biura Wydawnictw.
Zaznaczyć trzeba, że jednocześnie powstawały w języku polskim różne wydawnictwa o charakterze propagandowym nastawione lojalistycznie do wojsk austriackich; część z nich była dwujęzyczna, polsko-niemiecka.
Przy analizie wszystkich legionowych kart pocztowych, cennego źródła historycznego, należy pamiętać o istnieniu cenzury, staraniach polskiego dowództwa o społeczne uznanie Legionów jako niezawisłej siły zbrojnej, rodzącym się kulcie osoby J. Piłsudskiego i na koniec o celu politycznym austriackiego dowództwa.
NKN wydawał w przeważającej mierze prace artystów związanych z Legionami, którzy tworzyli głównie portrety legionistów. Najczęściej portretowaną osobą był Komendant. Sporo pocztówek powstało ze zdjęć wykonanych przez legionowych fotografów, które nie ukrywały zależności Legionów od dowództwa austriackiego. Fakt ten był natomiast starannie omijany w innych oficjalnych wydawnictwach NKN. Do września 1915 r. ukazało się siedem serii legionowych kart pocztowych. Następne serie, a było ich co najmniej XXVI, wydano zapewne w roku następnym. Na początku lepiej sprzedawały się karty z przedstawieniem scen zbiorowych niż z podobizną mało jeszcze znanego Piłsudskiego. Serie oznaczano numerem i tytułem. Wymieńmy te najlepiej znane: Rafajłowa, Legiony Polskie. W. Kossak, Legiony Polskie. Beliniacy, Brygadier Piłsudski, Ułani,  W Boju, Lublin, W okopach, W ziemi lubelskiej, Od Nidy do Bugu, Typy żołnierskie (rysunki Leopolda Gottlieba), Portrety artystów I Brygady.
Poszczególne serie kosztowały przeważnie 1 koronę lub 1 koronę i 20 halerzy, pocztówki sprzedawano pojedynczo lub w kompletach w kopertach – obwolutach. Część wydawanych kart była barwna.
Nakładem wiedeńskiej Delegacji NKN i Samarytanina Polskiego (z siedzibą w Wiedniu)  powstały przynajmniej cztery serie fotograficzne. Dochód ze sprzedaży tych kart przeznaczony był na cele humanitarne, podobnie jak karty wydanej przez Centralne Biuro Samarytanina polskiego na cele humanitarne Legionów i Samarytanina Polskiego.
Pocztówki o tematyce legionowej wydawały także prywatne wydawnictwa komercyjne. To były zupełnie inne karty.  Możemy w nich odnaleźć echo wcześniejszych kart patriotycznych, dobrze znane i łatwo przyswajalne symbole narodowe, polską swojskość. Najbardziej znanym wydawcą takich kart był niewątpliwie krakowski Salon Malarzy Polskich, największe  i najdłużej działające wydawnictwo  pocztówek w Polsce.  To właśnie właściciel  tej firmy w 1915 r. wziął do reprodukcji pierwsze obrazy Jerzego Kossaka i przeniósł te legionowe scenki m.in. na karty pocztowe. Reprodukował też prace Wojciecha Kossaka. Szczególny charakter miała seria kart przedstawiających pocałunki pięknych Polek z  legionistami w mundurach różnych formacji.
Z innych wydawnictw warto wymienić „Pocztówki” Kraków; Wydawnictwo artystycznych widokówek „Polonia” profesora Adama Wilusza, Jarosław; Wydawnictwo Dzieł Sztuki ”Stella”, Bochnia; Zakład Graficzny Bolesława Wierzbickiego, Warszawa.
W zachowanych kolekcjach kart pocztowych o tematyce legionowej rzuca się w oczy pewna prawidłowość. Otóż znaczna część tych kart jest nie zapisana i  nie posiada znaków  użycia pocztowego.  Po prostu  żołnierze często kupowali i przechowywali te karty jako pamiątkę czasu walk.
Do korespondencji  na co dzień służyły najczęściej karty poczty polowej. Napis K. u. K. Feldpost czyli Kaiserliche und Königliche Feldpost tj. Cesarska i Królewska Poczta Polowa występował na znaczkach austro-węgierskiej poczty polowej, a nadruk o tej treści  umieszczony był na kartach pocztowych. Dla wielonarodowościowej armii austro-węgierskiej ukazały się druki (formularze) takich kart w kilku wersjach – niemieckojęzyczna i od dwu – aż do ośmiojęzycznej. Skromne te kartki były często  najłatwiejszą formą kontaktu z bliskimi. Taka właśnie kartka nadeszła w 1917 r. do  zamieszkałego w Tarnowie przy ulicy Romanowicza L.[iczba] 270 Izydora Tryta. Pożółkły, miękki, pozałamywany kartonik, brak jednego rogu, słowa skreślone ołówkiem jeszcze czytelne. Treść prosta, zwykła tęsknota, wzruszenie…” Dnia3/7 917 r. Kochani Rodzice. Co słychać nowego a ciekawego? Czy jesteście wszyscy zdrowi i jak się Wam powodzi? Ja dziękuję P. Bogu zdrowy jestem niczego mi nie brakuje. Jak już pisałem Rózi i Jankowi że jestem przy robocie idzie mi tu dobrze…Tu mamy trochu sucho 28 był mały deszczyk… Rózia pisała że są boje koło Brzeżan to ja wiem. Lecz ja jestem tu gdzie Łuck…Opiszcie mi w liście całe gospodarstwo…”  Napisał tę kartkę  Józef Tryt, syn Izydora i Wiktorii Trytów, żołnierz 57 pułku piechoty ( w tym samym pułku służył także Jan, starszy brat Józefa).Józef był jednym z tych, którzy  pamiętali słowa przedstawicieli miasta Tarnowa wypowiedziane w czternastym roku na tej ziemi, kiedy 57 pp tarnowski odchodził na front i błogosławiony składał przysięgę. W tym dniu pan burmistrz Tertil w imieniu miasta mówił: idźcie a my będziemy pamiętać o was tam jako też i kiedy powrócicie. Poszli, słuchali, walczyli i ginęli. Józef  - jak sam napisał w 1923 r. - …” 3 lata na wojnie znosił trudy i głody, cierpienia i bóle…” Wrócił z poważnie nadszarpniętym zdrowiem, długo się leczył. Brat Jan  zmarł w 1924 r. wskutek choroby przyniesionej z wojny. 
Dzięki tej zachowanej kartce poczty polowej ożyła pamięć o nich i o innych młodych wówczas chłopcach  walczących na froncie, wróciła pamięć o tamtych dniach Wielkiej Wojny, o odrodzeniu się państwa polskiego.
Takich kart jest z pewnością dużo; szukajmy, zabezpieczajmy, przechowujmy je z troską i starannością.  Nie do nas są one adresowane, ale  czytajmy te czasem nieporadne zdania, wybaczmy błędy. Zachowane karty to nie tylko pamiątka czy informacyjny przekaz z przeszłości ale także wartościowe źródło historyczne oraz eksponat na wystawach problemowych, niemal tak samo ważny (a czasem wręcz niezastąpiony) jak dokumenty czy dzieła sztuki. Pamiętajmy o tym.
Wiktoria Knapik-Czosnek

Wykorzystana literatura:
1. Banaś P., Orbis pictus. Świat dawnej karty pocztowej, Wrocław 2005,Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego.
2. Wyganowska W., Pocztówka legionowa [w:] Aksjosemiotyka karty pocztowej, pod redakcją P. Banasia, Wrocław 1992.