czwartek, 20 grudnia 2012

Spycimir Leliwita (1280?-1352) – założyciel i właściciel miasta Tarnowa

Dla wszystkich pokoleń tarnowian, a przede wszystkim dla badaczy dziejów Tarnowa, co najmniej od czasów ks. Wincentego Balickiego nie ulegało wątpliwości, że założycielem miasta pod Górą św. Marcina jest Spycimir herbu Leliwa, jeden z najwybitniejszych Polaków średniowiecznego okresu historii Polski. Od niedawna jednak w tarnowskich mediach coraz częściej można usłyszeć, że dokonał tego ktoś inny. Czy zatem odnaleziono nowe źródło pisane, bądź archeologiczne, które rzuca nowe światło na genezę miasta i nakazuje pisać na nowo historię Tarnowa? Okazuje się, że nic takiego nie zaszło. Początek tego zamieszania datuje się od 2 lipca 2009 r., kiedy na skwerze przy ul. Wałowej odsłonięto pomnik króla Władysława Łokietka z napisem informującym, że to on właśnie lokował Tarnów AD 1330.
Pogląd taki nie ma żadnych podstaw w faktach. W znanym z transumptu króla Władysława III z roku 1435[1]. przywileju wydanym dla komesa Spycimira, wojewody krakowskiego czytamy mi.in.: hereditatem eius Tharnow wlgariter dictam cum suis pertinenciis seu villulis atque villis, prout in districtu seu ambitu suo continentur, de iure polonico in ius theutonicum civitatis nostre cracoviensis transferimus, dantes sibi civitatem ibidem locandi et fori auctoritatem sive forum habendi diem, quem ellegerit in septimana, plenam et liberam facultatem. W tłumaczeniu: Dziedzictwo jego Tarnowem pospolicie zwane, z tegoż przyległościami czyli przysiółkami i wsiami, w jego obwodzie czyli okręgu znajdującymi się, z prawa polskiego na prawo teutońskie miasta naszego Krakowa przenosimy, dając mu zupełną i wolną moc miasto tamże założyć z władzą sądową w takim dniu, jaki sobie w tygodniu na sądy wybierze. Wymowa dokumentu jest jasna: król wyraża zgodę, aby Spycimir założył (lokował) miasto na terenie należącej do niego wsi Tarnów z przyległościami, zorganizowane na wzór Krakowa. Tak poważne przedsięwzięcie jak założenie miasta, wsi, zbudowanie zamku, czy założenie kopalni wymagało bowiem królewskiego pozwolenia. Kto zatem twierdzi na podstawie tego dokumentu, że Władysław Łokietek lokował Tarnów, myli pisemną zgodę na założenie miasta (podpisaną przez jego kanclerza) z samym aktem jego założenia. Nie jest to również akt nadania praw miejskich istniejącej już miejscowości, ponieważ taką należało dopiero założyć, ani jej nadania, bo teren przyszłego miasta należał już do Spycimira. Gdyby Tarnów rzeczywiście lokował król, to uczyniłby to na ziemi należącej do niego, tzw. królewszczyźnie, nie na terenie prywatnym, a Tarnów byłby miastem królewskim, jak np. Biecz, Lipnica Murowana, Pilzno i Nowy Sącz. Tarnów zaś był miastem prywatnym podobnie, jak np. Rzeszów, Pińczów, Zakliczyn i Nowy Wiśnicz i stan ten uległ zmianie dopiero w 1787 r., kiedy austriaccy zaborcy odebrali go Sanguszkom.
Tarnowski pomnik króla z wprowadzającym w błąd napisem stał się niestety oficjalnym symbolem obchodów 680. rocznicy lokacji miasta i zapewne jego negatywne oddziaływanie na świadomość historyczną tarnowian na tym się nie skończy. Dlatego też w niniejszym artykule chciałbym przypomnieć postać Spycimira z Tarnowa, założyciela naszego miasta, którego postać widniała w godle jego pierwszego herbu[2].

Początki historii Leliwitów małopolskich
W Polsce najstarsze gniazda rodzin rycerskich noszących w herbie księżyc niepełny z gwiazdą w niebieskim polu, czyli Leliwę znajdowały się w powiatach ksiąskim i wiślickim, z których pierwszy leżał w ziemi krakowskiej zaś drugi w sandomierskiej. W tych okolicach zatem – jak uważa Włodzimierz Dworzaczek, monografista tarnowskich Leliwitów – znajdowała się ich prakolebka. Swoją własność posiadali też na terenie przedlokacyjnego Krakowa, o czym świadczy fakt, że pomiędzy rokiem 1227 a 1237 Jakub Bobola herbu Leliwa, dziedzic wsi Piasek Wielki i Piasek Mały w powiecie wiślickim, ufundował w tym mieście kościół i parafię pod wezwaniem Wszystkich Świętych. Według tradycji przekazanej przez Jana Długosza patronat nad nią należał do wszystkich członków rodu[3]. Około sto lat później dobrodziejem tego kościoła był Spycimir herbu Leliwa. Można przypuszczać, że przyczynił się on do wystawienia w miejscu romańskiej świątyni gotyckiego kościoła, który niewątpliwie zbudowany został w XIV wieku[4]. W późniejszym czasie kościół ten był wciąż związany z głównym szczepem małopolskich Leliwitów. W 1490 r. potomkowie Spycimira, dziedzice Tarnowa, Melsztyna i Jarosławia ufundowali w nim kolegiatę.
Według genealogii ułożonej przez Franciszka Piekosińskiego, wspomniany wyżej, Jakub Bobola miał być ojcem bliżej nieznanego Spycimira, ten zaś ojcem Jakuba, który w 1295 r. posiadał urząd kasztelana wiślickiego. Tenże Jakub Spycimirowic miał być ojcem Spycimira, fundatora zamku melsztyńskiego. Afiliację tę czyni prawdopodobną dziedziczenie praw patronackich kościoła Wszystkich Świętych przez tegoż ostatniego. Przeciw niej świadczy pośrednio to, że imię Jakub nie pojawia się później wśród potomków Spycimira.
Pole tekstowe: Spycymir Leliwita.Imię Spycimir świadczy wyraźnie o słowiańskim pochodzeniu małopolskich Leliwitów. Według jednej opinii pochodzi ono od starosłowiańskiego „spyti” – nadaremnie[5], a według innej z języka górnołużyckiego, w którym „Spytymir” tłumaczyć można jako „doświadczający pokoju”, a zawołanie Leliwa jako hasło: „patrz!, spójrz!”[6]. W literaturze przyjęła się pisownia imienia kasztelana krakowskiego w pełnym brzmieniu, zaś jego potomków w zdrobnieniu: Spytek lub Spytko.
Na podstawie danych historycznych można przyjąć, że Spycimir pochodził z okolic Wiślicy. W dokumentach z lat 1312-1315 podpisywał się Spitko de Dubno (17 kwietnia 1312 r.), Spithco de Dambna (25 stycznia 1315 r.), Spicimirus de Dambno (tego samego roku)[7]. Prawdopodobnie wieś, z której się pisał możemy identyfikować z wsią Dębiany w parafii sokolińskiej[8]. W 1334 r. Spycimir używał pieczęci z napisem w otoku: S. SPICIMIRI DE ARENA, czyli Spycimir z Piasku. Według Długosza we wsi Piasek Wielki[9] Leliwita ufundował kościół parafialny – istniejący do dnia dzisiejszego[10]. W powiecie wiślickim posiadał on także w większej części wieś Piasek Mały[11] oraz w całości wsie Zagajów i Gadawa. Po założeniu miasta Tarnowa w 1330 r. i wybudowaniu zamku we wsi Tarnów Mały podpisywał się także jako Spytko Tarnowski (Spitco Tarnoviensis). Na zaświadczeniu królewskim z 1347 r. podpisany jest zgodnie z pełnionym przez niego urzędem: nobilis vir dominus Spiczmirus castellanus Cracouiensis, czyli szlachetny mąż pan Spycimir (możliwa też forma Spycimierz), kasztelan krakowski[12]. W historiografii jednak na stałe przylgnęło do niego określenie „z Melsztyna”, chociaż w ten sposób nazywali go raczej potomni.
W biografii protoplasty Melsztyńskich, Tarnowskich i Jarosławskich możemy wyróżnić trzy etapy: pierwszy trwający do 1312 r., drugi do 1333 r. (związany z panowaniem króla Władysława Łokietka) i trzeci, trwający do śmierci Spycimira w 1352 r. (związany z panowaniem króla Kazimierza Wielkiego).

Lata 1280(?)[13] – 1312. Nieznana młodość i początki kariery
O pierwszym okresie życia Spycimira nie można powiedzieć nic pewnego. Być może on sam lub jego nieznany nam z imienia ojciec przyłączył się do zwolenników księcia Władysława Łokietka, który jesienią 1304 r. wraz z posiłkami węgierskimi wkroczył do Małopolski[14]. Piastowski książę z rozpoczął wtedy decydującą walkę z królem Wacławem II Przemyślidą o supremację w jednoczącym się Królestwie Polskim. Największe poparcie Łokietek otrzymał właśnie w ziemi sandomierskiej wśród uboższej części szlachty, duchowieństwa i chłopstwa. Wiadomo, że jako pierwsza została przez zwolenników księcia Władysława opanowana Wiślica i jej okolice, skąd wywodziła się rodzina Spycimira. Nie wiemy jednak, czy kariera komesa Spycimira rozpoczęła się od jego osobistego i czynnego poparcia Łokietka, czy też znalazł się w jego otoczeniu dzięki zasługom swojego nieznanego nam ojca.
Głównym celem polityki dynastycznej Przemyślidów było stworzenie w środkowej Europie z trzech królestw – czeskiego, polskiego i węgierskiego – bloku politycznego, który stanowiłby przeciwwagę dla Rzeszy Niemieckiej, co miało być sposobem na zwiększenie wpływu Przemyślidów na Cesarstwo[15]. Historycy polscy często podkreślali też takie negatywne aspekty panowania Przemyślidów, jak np.: faworyzowanie czeskich i niemieckich urzędników, popieranie żywiołu niemieckiego w miastach, wreszcie narastającą brutalność rządów sprawowanych za pomocą namiestniczych starostów. Ocena taka wydaje się jednak uproszczona i wynika z postrzegania całego okresu rządów czeskich w Małopolsce przez pryzmat walk z lat 1305-1306 i związanych z nimi ekscesów biskupa krakowskiego Jana Muskaty, ostatniego z małopolskich starostów Wacława II i jego najemnych oddziałów[16]. Walka toczyła się wtedy między wspomnianym biskupem, który za zgodą króla zaczął budować na ziemiach Małopolski swoje duchowne księstwo, a księciem Władysławem Łokietkiem, wspieranym przez posiłki węgierskie i polskich zwolenników[17].
Zwycięstwo stało się udziałem piastowskiego księcia, ale program zjednoczeniowy ziem polskich realizowany przez czeską dynastię zapoczątkował przemianę Polski ze słabego organizmu politycznego, składającego się z odrębnych księstw, często skłóconych ze sobą i odstających w rozwoju cywilizacyjnym od krajów sąsiednich, w państwo sprawnie zarządzane i bogate, jakim miała się stać już za króla Kazimierza Wielkiego. Władysław I zwany Łokietkiem wraz ze swoim otoczeniem kontynuował tę rozpoczętą przez obcą dynastię modernizację, ale przy zachowaniu idei suwerennego królestwa, zgodnie z dążeniami i interesami jego mieszkańców posługujących się językiem polskim, tzw. gens polonica. Spycimir Leliwita należał do najbardziej energicznych i przedsiębiorczych jednostek, które w czasie wielkiego przełomu potrafiły połączyć swoje interesy z interesami krzepnącego Królestwa[18].

Lata 1312-1333. Awans na najwyższe godności
Wiosną 1312 r. Spycimir wymieniony został po raz pierwszy w dokumencie pisanym jeszcze bez żadnego urzędu. W następnym dokumencie, datowanym na 17 listopada tego samego roku, wystąpił już jako łowczy krakowski. Nie znamy okoliczności tej nominacji. Miała ona miejsce krótko po krwawym stłumieniu buntu krakowskich mieszczan, zwolenników króla czeskiego Jana Luksemburskiego, który miał miejsce na początku 1312 r.[19]. Być może miała zatem związek z zasługami Spycimira w czasie tych wydarzeń. Nietrudno domyśleć się, że Łokietek na wysokich urzędach promował najwierniejszą sobie szlachtę, sprawdzoną w ogniu walki. Tacy ludzie byli mu szczególnie potrzebni przed ciężką walką, jaka czekała go o utrzymanie polskiego tronu i zachowanie suwerenności Królestwa. Wymagała ona wielkiej zręczności zarówno na płaszczyźnie taktyki politycznej, jak i działań militarnych. Wśród przeciwników najgroźniejszym był Jan Luksemburski - opiewany przez ówczesnych poetów jako ideał rycerza - który rościł sobie prawa do polskiej korony jako sukcesor Przemyślidów. Sprzymierzeńcami jego byli przede wszystkim Krzyżacy, którzy usadowili się na Pomorzu i dążyli do zaboru kolejnych ziem polskich i litewskich. Ekspansję na wschód prowadzili także Brandenburczycy. W tej bardzo nierównej walce Łokietek występował w sojuszu z królem węgierskim Karolem Robertem Andegaweńskim w ramach obozu państw uznających zwierzchnictwo papieża Jana XXII przed władzą cesarską. W 1320 r. został on zacieśniony przez małżeństwo Karola Roberta z córką Władysława I Elżbietą zwaną Łokietkówną. Polskiego władcę wspierali także zagrożeni przez Krzyżaków pogańscy Litwini i prawosławni Rusini. Przymierze między nimi utwierdziło zawarte w 1325 r. małżeństwo polskiego królewicza Kazimierza z Aldoną, córką księcia litewskiego Giedymina, która po chrzcie przyjęła imię Anna. Pod bezpośrednią władzą Łokietka pozostawały jedynie Małopolska i Wielkopolska z „łącznikiem” w postaci Księstw Łęczyckiego i Sieradzkiego (w 1327 r. odstąpił je bratankom) oraz część Kujaw. Pomorze Gdańskie, utracone w 1309 r., Jan Luksemburski – jako „król polski” i zarazem protektor Zakonu – oddał Krzyżakom. Z książąt dzielnicowych zwierzchność Władysława I uznawali tylko bliscy jego krewniacy na Kujawach. Pozostali książęta piastowscy starali się zachowywać niezależność lub uznawali Jana Luksemburskiego. Dodajmy jeszcze, że Małopolska i Wielkopolska różniły się od siebie pod względem stosunków społecznych, zwyczajów prawnych oraz interesów politycznych do tego stopnia, że stanowiły w zasadzie dwa państwa połączone osobą króla. Starania o utrzymanie terytorialnego stanu posiadania i suwerenności Królestwa Polskiego było w tej sytuacji zadaniem niezwykle trudnym, ale – jak się miało okazać – możliwym do zrealizowania wobec równowagi sił pomiędzy walczącymi obozami „papieskim” i „cesarskim”.
Od 1312 r. widzimy Spycimira coraz częściej przy osobie władcy, ale jego kariera nabrała prawdziwego rozpędu w 1317 r., kiedy został kasztelanem sądeckim, a dwa lata później kasztelanem wiślickim. W 1320 roku, czyli w roku koronacji króla Władysława, został wojewodą krakowskim, zaś pomiędzy rokiem 1330 a 1331 otrzymał godność kasztelana krakowskiego. Od 1320 r. imię Spycimira pojawia się na prawie wszystkich dokumentach wydawanych przez kancelarię królewską.
Pełniąc urząd wojewody krakowskiego Leliwita zajmował się między innymi sprawowaniem sądów ziemskich i regulowaniem stosunków handlowych pomiędzy miastami ziemi krakowskiej, na przykład między Nowym Sączem a Krakowem. Kupcy z pierwszego tych miast, wykorzystując polityczne osłabienie stolicy Królestwa po buncie wójta Alberta, zaczęli lekceważyć prawo składu, które jej przysługiwało i spławiali importowane z Węgier miedź i żelazo Dunajcem i Wisłą prosto do Torunia. Spycimir na życzenie rady miejskiej Nowego Sącza pośredniczył w rozstrzygnięciu tego sporu, który wyrokiem królewskim z dnia 21 stycznia 1323 r.[20]. zakończył się pomyślnie dla nowosądeczan. Dopiero w sześć lat później krakowianie doprowadzili do nowej ugody także za pośrednictwem wojewody krakowskiego. Zgodnie z nią nowosądeczanie mieli obowiązek wszystkie towary oprócz soli przewozić drogą lądową przez Kraków, kupcy krakowscy zaś w drodze na Węgry mieli kierować się tylko przez Nowy Sącz[21].
Wojewoda krakowski troszczył się również o bezpieczeństwo na drogach, tępiąc bezwzględnie bandy łupieżców, których zwykle pojawiało się więcej w niespokojnych czasach. W zapewnieniu bezpieczeństwa wewnętrznego ważną rolę odgrywały zamki, stojące często w pobliżu traktów handlowych.
Spycimir z Piasku w służbie króla sprawował poselstwa dyplomatyczne i brał udział w wyprawach wojskowych. Szczególnie ostatnie lata panowania króla Władysława Łokietka upływały wśród wojen, w których Polska jednak nie pozostawała stroną bierną. Wiosną 1326 r. król polski, sprzymierzony z książętami pomorskimi i wsparty dużymi posiłkami litewskimi, uderzył na Brandenburgię, pustosząc jej ziemie aż do Frankfurtu nad Odrą. Wyprawa polskiego króla w sojuszu z pogańskimi Litwinami i prawosławnymi Białorusinami przeciwko katolickim Brandenburczykom wywołała oburzenie opinii europejskiej, zręcznie wykorzystane przez Krzyżaków, którzy opisywali okrucieństwa dokonywane przez najeźdźców.
W lutym następnego roku król Jan Luksemburski, korzystając z zaabsorbowania Łokietka wyprawą wojenną, której celem było podporządkowanie Mazowsza, ruszył pod Kraków, ale ze względu na groźbę wypowiedzenia wojny przez króla Węgier zawrócił pod Olkuszem. Nie skończyło się jednak tylko na demonstracji siły, ponieważ w drodze powrotnej przez Śląsk król Jan zhołdował sobie większość z siedemnastu śląskich księstw (nie ulegli mu Piastowie głogowscy i świdniccy). Przyłączenie Śląska do czeskiej Korony uczyniło króla Jana najpotężniejszym księciem Rzeszy i budowniczym przyszłej potęgi swojego syna cesarza Karola.
Dnia 12 marca 1329 r. w Toruniu król czeski zawarł układ z wielkim mistrzem krzyżackim Wernerem von Orseln wymierzony przeciwko „królowi Krakowa”, jak nazywali oni Łokietka. W tym samym miesiącu wojska czesko-krzyżackie podbiły ziemię dobrzyńską, którą Jan Luksemburski jako „król polski” nadał Krzyżakom. Dzięki temu uzyskali oni doskonałą bazę wypadową do ataków na Kujawy, które najechali w 1329 i w 1330 r. We wrześniu Władysław I zorganizował wyprawę odwetową z poważnymi siłami w liczbie kilkunastu tysięcy zbrojnych w tym dwoma tysiącami ciężkozbrojnej jazdy, oraz posiłkami litewskimi i węgierskimi. Wkroczyła ona na ziemię chełmińską w celu doprowadzenia do walnej rozprawy z Krzyżakami, od których po ewentualnym zwycięstwie król polski zażądać miał zwrotu zabranych ziem. Wielki mistrz von Orslen nie zdecydował się jednak tym razem na decydujące starcie, a siły polskie nie miały machin oblężniczych, koniecznych do zdobywania zamków i miast. Po dwóch tygodniach pustoszenia ziem zakonnych Łokietek przyjął propozycję rozejmu, który miał trwać od 18 października 1330 r. do 8 czerwca następnego roku. Krzyżacy oddali wtedy także Bydgoszcz i Wyszogród w północnej części Kujaw.

Udział w kampanii we wrześniu 1331 r. (Bitwa pod Płowcami)[22]
W czerwcu 1331 r. Spycimir, już jako kasztelan krakowski, uczestniczył w wielkim zjeździe dostojników na zamku w Chęcinach w związku z planowanym atakiem na Czechy, inspirowanym przez cesarza z dynastii Wittelsbachów, dla którego rosnąca potęga Luksemburga stanowiła zagrożenie. Druga strona konfliktu była w tym czasie równie aktywna i to ona pierwsza przystąpiła do działań. Czesi i Krzyżacy, kierowani przez nowego wielkiego mistrz Luthera, ks. Brunszwiku w czasie siedmiomiesięcznego rozejmu przygotowywali się bowiem do jednoczesnego ataku na Wielkopolskę z dwóch stron. Celem jego miało był oderwanie od Królestwa Polskiego tej jednej z dwóch kluczowych prowincji. Realizacja tego planu spowodowałoby powstanie wspólnej granicy czesko-krzyżackiej i zagroziłoby samemu bytowi władztwu Łokietka. Obie armie miały spotkać się pod Kaliszem. Pierwsza wyprawa krzyżacka, która wkroczyła do Wielkopolski na początku lipca pod wodzą wielkiego marszałka zakonu Dietricha von Altenburga, miała za zadanie – oprócz dokonania rekonesansu – wzięcie do niewoli królewicza Kazimierza, przebywającego w tym czasie w Pyzdrach. Ten jednak zdążył na czas opuścić miasto. Po 10 dniach najeźdcy opuścili granice Wielkopolski, po drodze paląc i mordując ludność w czterdziestu jeden wsiach i miastach.
Lipcowy najazd stanowił jedynie wstęp do głównej wyprawy, która wyruszyć miała we wrześniu pod dowództwem Otto von Luterberga, komtura krajowego chełmińskiego. Pod Toruń, gdzie zbierały się oddziały z całego państwa zakonnego, a nawet z Inflant, przybywali też „goście zakonu”, z Europy Zachodniej, wśród nich 100 rycerzy angielskich. Łącznie siły ich wynosiły 6-7 tysięcy zbrojnych. Spodziewając się ataku król polski nakazał zbieranie się rycerstwa polskiego w zakolu Warty koło Poznania i w pobliżu Łęczycy. Kazał także pilnować przepraw i brodów na Wiśle. Krzyżacy, którzy wyruszyli 12 września nie zamierzali jednak forsować od razu tej granicznej rzeki, ale, posuwając się jej prawym brzegiem wkroczyli do Mazowsza i tam dopiero przeprawili się przez Wisłę koło Płocka. Stamtąd przez Uniejów ciągnęli na południe do Kalisza, gdzie 21 września mieli połączyć się z wojskami króla Jana Luksemburskiego. Na szczęście dla Polaków Czesi w wyznaczonym czasie nie mogli przybyć pod Kalisz, zajęci obleganiem zamków i miast należących do Bolka II księcia świdnicko-jaworskiego, sprzymierzeńca Łokietka, w tym szczególnie zaciekle bronionej Niemczy. Po trzech dniach oczekiwania von Luterberg zarządził odwrót. Król polski, dysponując mniejszymi siłami ok. 4-6 tysięcy konnych, wybrał – jak wydawało się – najbezpieczniejszą taktykę i ruszył za nimi, aby szarpać ich tyły. W nocy z 23 na 24 września doszło do starcia koło Konina, w której siły polskie poniosły porażkę, a także straciły cenne wozy z żywnością i bronią. Po tym sukcesie Krzyżacy sądzili, że Polacy wycofali się i nie stanowią już dla nich żadnego zagrożenia. Mylili się jednak, bo chorągwie Łokietka, nie ujawniając swojej obecności, dalej za nimi podążały. Po sforsowaniu Warty i Noteci najeźdźcy postanowili skorzystać z nadarzającej się okazji i podbić Kujawy. Z tego powodu zmienili plany i z Radziejowa skierowali się na wschód w kierunku Brześcia Kujawskiego. Koło Radziejowa komtur von Luterberg podzielił siły krzyżackie na dwie grupy. Pierwsza grupa, licząca około dwóch trzecich ich całości, pod jego wodzą wyruszyła na Brześć. Druga grupa jako tylnia straż, pozostawać miała w pewnej odległości od pierwszej, a jej głównym zadaniem miało być zbieranie żywności dla oddziałów szturmujących Brześć. Ariergardą wojsk krzyżackich, liczącą 350 jazdy i sporą liczbą pruskiej piechoty (w sumie około 2 tysiące ludzi) dowodził sam wielki marszałek Dietrich von Altenburg. Rankiem 27 września przed ich obozem niespodziewanie pojawiły się polskie chorągwie. Rozgorzała bitwa, którą jednak szybko przerwano ze względu na gęstą mgłę. Pod jej osłoną obie strony dokonały przegrupowania. Łokietek postanowił okrążyć drugą grupę Krzyżaków, odcinając im drogę odwrotu na wschód do Brześcia. Pozycję ryglującą zajął Wincenty z Szamotuł z Wielkopolanami, którzy też pierwsi poszli do ataku. Pozostałe hufce pod dowództwem siedemdziesięcioletniego już króla polskiego zaatakowały równocześnie kolumny krzyżackie z boku i z tyłu. W bitewnym zamęcie rycerze polscy rozpoznawali się za pomocą hasła: Kraków. Chwilami starcie zamieniało się w szereg indywidualnych pojedynków. Zgodnie z najlepszymi rycerskimi zwyczajami dwukrotnie ogłaszano przerwę na odpoczynek i opatrzenie rannych. Wreszcie koło południa, podczas trzeciego ataku Polaków, spadł z konia chorąży krzyżacki a wraz z nim chorągiew. Upadł także duch w braciach zakonnych, którzy na ten widok złamali swoje szyki i rozproszyli się. Jedynie nielicznym udało się wyrwać z okrążenia. Do niewoli trafiło 56 Krzyżaków razem z rannym w twarz wielkim marszałkiem von Altenburgiem. Uniesiony zwycięstwem król polski postanowił uderzyć od razu na następną, liczniejszą grupę wojsk krzyżackich, która właśnie zmierzała do Brześcia Kujawskiego. Liczył być może także na efekt zaskoczenia, ale krzyżackie niedobitki spod Radziejowa zdążyły już do niej dotrzeć i poinformować dowództwo o nadciągających Polakach. W tej sytuacji von Luterberg natychmiast nakazał zmianę kierunku marszu. W odległości 5-7 kilometrów od Radziejowa, koło wsi Płowce położonej przy trakcie do Brześcia, siły polskie natknęły się na kolumny krzyżackie. Pierwsze uderzenie na rycerzy pruskich, zamykających wcześniej kolumnę wojsk zakonnych, a po odwróceniu kierunku marszu stanowiących jej awangardę, spowodowało ich ucieczkę. Wyjątkowo krwawa bitwa toczyła się od godz. 15.00 do 17.00 ze zmiennym powodzeniem po obu stronach. Prawdopodobnie przebiegała ona dość chaotycznie, o czym świadczy fakt, że Krzyżakom udało się uwolnić von Altenburga, a Polakom wziąć do niewoli von Plauena, dowódcę straży przedniej. W końcu jednak siły polskie załamały się pod naporem przeważających sił wroga i część oddziałów wszczęła rejteradę. Wśród uciekających był również królewicz Kazimierz. Nie można wykluczyć, że nakazał mu to sam ojciec, rozumiejąc, że śmierć lub wzięcie do niewoli królewskiego syna i jedynego sukcesora stanowiłoby straszny cios dla Królestwa. Pozostali na placu boju dzielnie stawali do końca. Jeszcze przed zachodem słońca Krzyżacy ruszyli w pogoń za resztą sił polskich. Kiedy dotarli na pobojowisko po przedpołudniowym boju koło Radziejowa, von Luterberg kazał wymordować wszystkich polskich jeńców, uzasadniając to odwetem za wymordowanie przez Polaków wziętych tam do niewoli braci zakonnych.
Krzyżacy ogłosili swoje zwycięstwo, ale temu przeczyło ich późniejsze zachowanie. Nie tylko zaniechali bowiem zdobywania grodów kujawskich, ale porzuciwszy bez pochówku ciała swoich współbraci w ciągu doby pokonali 50 km, dzielące ich od bezpiecznej osłony murów Torunia. Król Władysław I uczcił uroczystym wjazdem do Krakowa pierwsze zwycięstwo odrodzonego Królestwa Polskiego nad zakonem rycerskim, cieszącym się dotąd sławą niepokonanego.
Dopiero na początku października do Wielkopolski wkroczył spóźniony król czeski. 5 października obległ nawet Poznań, ale nie zdołał go zdobyć i musiał wycofać się przed Łokietkiem, porzucając sprzęt bojowy. Kampania we wrześniu 1331 r., podczas której tak niewiele dzieliło Królestwo Polskie od katastrofy wpłynęła pozytywnie na proces scalania jego ziem i morale Polaków, ale nie zmieniła korzystnego dla jego wrogów stosunku sił. Władysław I nie mógł potem już także liczyć na zbrojną pomoc Litwy, zainteresowanej głównie własną ekspansją na ziemie ruskie, a Węgrzy w konflikcie polsko-krzyżackim chętniej wybierali rolę mediatora. 
W bitwie pod Płowcami wziął udział Spycimir, kasztelan krakowski, którego waleczność i poniesione wtedy straty król Kazimierz Wielki nagrodził trzy lata później, nadając mu kamienicę w Krakowie.
W lecie 1332 r. Spycimir wziął udział w wyprawie przeciwko książętom śląskim, którzy po złożeniu hołdu królowi Janowi Luksemburskiemu niepokoili Wielkopolskę, zagarniając tamtejsze grody. Leliwita, dając dowody męstwa, wraz ze swoimi oddziałami towarzyszył królowi w oblężeniu Kościana i w walkach toczonych na Śląsku[23]. W kampanii toczonej od kwietnia do lipca tego samego roku Krzyżacy zagarnęli Kujawy, ojcowiznę króla Władysława Łokietka. Był to najcięższy cios dla władcy, który nie doczekał już jej odzyskania i zmarł 2 marca 1333 r. na zamku krakowskim, pełen niepokoju o przyszłość kraju i wątpliwości czy młody dziedzic korony zdoła kontynuować jego dzieło. Dlatego też, jak podaje Rocznik Małopolski, umierający król zwrócił się do zebranych przy łożu panów małopolskich:
„O mężowie, moi i mojego potomstwa poplecznicy. Oby mój syn, mym przykładem kierowany, z wami jak ja obchodził się i chciałbym wierzyć, że go będziecie kochali tak, jak to czyniliście ze mną. Jednakże, gdyby inaczej być miało, co oby się nie zdarzyło, pełen zaufania polecam to waszej przezorności i wierności, jaką zawsze w stosunku do mnie zachowaliście”[24].
Słowa te były przede wszystkim skierowane do kasztelana krakowskiego Spycimira i archidiakona krakowskiego Jarosława Bogorii ze Skotnik, najbardziej wypróbowanych i doświadczonych współpracowników Łokietka, który chciał zapewnić swojemu synowi ich pomoc i radę, a nawet w jakimś stopniu kontrolę. Kazimierz, zgodnie z wolą ojca, darzył wielkimi względami kasztelana krakowskiego. Nowy monarcha wyprowadzić miał Polskę na szersze niż dotąd wody międzynarodowej polityki. Dla Spycimira wiązało się to z rozpoczęciem intensywnej działalności dyplomatycznej.

Lata 1333-1352. Doradca i dyplomata
Już pierwsze lata panowania króla Kazimierza Wielkiego przyniosły zwrot w sytuacji międzynarodowej Polski, a bitewny zgiełk, który tak często rozbrzmiewał za czasów jego ojca, zastąpiły zabiegi dyplomatyczne. Młody władca podjął próbę zaszachowania króla czeskiego, zbliżając się do Wittelsbachów, głównych rywali Luksemburgów na scenie politycznej w walce o koronę cesarską. Nie chcąc dopuścić do ich wzmocnienia, Luksemburgowie pierwsi wyciągnęli rękę ku Polsce i w tej sytuacji możliwy się stał do osiągnięcia upragniony pokój. W maju 1335 r. w Sandomierzu uzgodniono zawieszenie broni z Czechami. W negocjacjach uczestniczył również kasztelan krakowski Spycimir. Znacznie poważniejsze zadanie czekało go jednak już w sierpniu tego roku. Stanął on wtedy na czele poselstwa złożonego z panów małopolskich, które na zjeździe w Trenczynie miało przy pośrednictwie króla węgierskiego ustalić terminarz dalszych działań zmierzających do zbliżenia Polski i Czech. Poselstwo zostało wypełnione pomyślnie i w listopadzie, na zaproszenie króla węgierskiego Karola Roberta, zjawili się w Wyszehradzie nad Dunajem osobiście władcy Polski, Czech, aby kontynuować układy z Trenczyna. Oczywiście w rozmowach uczestniczył również Spycimir, powiernik króla Kazimierza Wielkiego. Głównymi rezultatami zjazdu była rezygnacja króla Jana Luksemburskiego z roszczeń do korony polskiej, za odpowiednim odszkodowaniem ze strony króla polskiego i jego obietnicy, że nie będzie niepokoił lenników czeskich na Śląsku, a także wyrok wydany przez królów czeskiego i węgierskiego zwracający Polsce Kujawy i ziemię dobrzyńską, Krzyżakom zaś przysądzający Pomorze, jako „darowiznę” króla Kazimierza. Spycimir poręczył za króla Kazimierza Wielkiego sumę 20 000 kop groszy praskich, które ten miał w ramach wspomnianego odszkodowania wypłacić królowi czeskiemu.
Zjazdy trenczyński i wyszehradzki stały się prawdopodobnie okazją do rozpoczęcia tajnych ustaleń, których rezultat miał wpłynąć w decydujący sposób na przyszłe losy Polski, a potomkom Spycimira zapewnić na długie lata pierwszoplanową w niej pozycję. Chodziło tutaj o projekt następstwa Andegawenów na tronie Polski (z myślą o osobie Ludwika, syna Karola Roberta i Elżbiety Łokietkówny), jako wynagrodzenie dla Węgier za poparcie Polski w zamierzonej ekspansji na wschód w przypadku otwarcia się sukcesji na Rusi Halickiej, a także w konflikcie z Krzyżakami. Spycimir do końca życia pozostał wierny planom andegaweńskim, a nad ich ziszczeniem pracowali później jego synowie[25].
Co skłoniło kasztelana krakowskiego wraz z grupą panów małopolskich do przyjęcia takiego programu politycznego? Jak uważa W. Dworzaczek, z jednej strony było to korzystne ze względu na interes państwowy, wymagający wtedy oparcia o potężnego sprzymierzeńca, z drugiej oznaczało to otwarcie terenów idealnych dla politycznej i kolonizacyjnej ekspansji panów małopolskich po utracie przez Polskę Pomorza i Śląska[26]. Zapewne nie chciano także dopuścić również do usadowienia się nad pogranicznym wtedy Wisłokiem Tatarów, których w takim razie od stolicy kraju dzieliłoby niespełna 150 km. Formalne wyznaczenie następstwa Andegawenów nastąpiło na drugim zjeździe wyszehradzkim w 1338 r., w którym prawdopodobnie wziął udział Spycimir. Tam również bezdzietny książę halicki Jerzy Bolesław, ze strony ojca wywodzący się z Piastów, a przez matkę spokrewniony z Rurykowiczami, uczynił swoim następcą na Rusi Kazimierza Wielkiego. Ten zaś przyrzekł tron polski Andegawenom na wypadek swej bezpotomnej śmierci. Układ ten wydawał się być korzystny dla Polski przede wszystkim dlatego, że w tym czasie król Kazimierz Wielki nie miał jeszcze ukończonych 30 lat i trudno było przypuszczać, że nie jest mu przeznaczone doczekać się syna (umowa przewidywała, że jeśli polskiemu królowi urodzi się syn, wtedy Węgry wykupią Ruś od Polski). Nikt też nie mógł przypuszczać, że dalszym następstwem decyzji podjętych na drugim zjeździe wyszehradzkim będzie panowanie Jadwigi i unia z Litwą, najdonioślejsze wydarzenia w historii Polski przed rozbiorami w XVIII wieku.
Współczesny tym wydarzeniom Janko z Czarnkowa, nieprzejednany wróg stronnictwa węgierskiego, w swojej kronice oskarżył najbliższych doradców króla Kazimierza Wielkiego, Zbyszka, proboszcza katedry krakowskiej i Spycimira, kasztelana krakowskiego o zaprzedanie się królowi Karolowi Robertowi i nakłonienie swoimi radami młodego króla Kazimierza, aby jego syna Ludwika przyjął za następcę. Wiedza o majątku posiadanym przez Spycimira nie zawiera jednak żadnych informacji o nadaniach ziemskich i zamkach, które według Janka miał on otrzymać od króla Węgier, zaś obdarowywanie posłów należało do ówczesnych zwyczajów. Również nikt inny nie potwierdził oskarżenia wysuniętego przez tego niewątpliwie stronniczego autora, jakoby kasztelan krakowski pobierał od Andegawena co roku pewną sumę za pomoc w sprawie następstwa[27].
Kasztelan krakowski w podręcznikach historii Polski przytaczany jest najczęściej jako autor słów, które wypowiedzieć miał rzekomo podczas poselstwa sprawowanego na praskim dworze cesarza Karola IV. Wprawdzie nie bez podstaw kwestionowana jest autentyczność listu Jana, biskupa Litomyśla, w którym słowa te zostały zanotowane, ale wymowa ich z pewnością wyraża w sposób jasny i kategoryczny zasadę suwerenności Królestwa Polskiego i jego niezależności wobec cesarstwa, której Leliwita w służbie królewskiej był wiernym realizatorem. Zamanifestowana została w nich także przynależność Polski do obozu państw popierających papieża w sporze z cesarzem. Interesujący nas fragment listu Jana, biskupa Litomyśla i kanclerza Karola IV do wielkiego mistrza krzyżackiego z 1357 r., został opublikowany w 1845 r. przez Tadeusza Czackiego:
Odrzucają oni - pisał o Polakach - powagę cesarza i nie chcą go mieć nawet sędzią polubownym. Należą oni do narodów barbarzyńskich, które zaprzeczają dostojeństwu cesarskiemu i prawu pisanemu. Był Spytek z Melsztyna, poseł rzeczonego króla [Kazimierza], prostak i nieuk, chociaż mówił, że nikt przy boku króla nie jest nadeń uczeńszy. Oskarżał on to wszystko, co zmarły Fryderyk i inni dla waszego zakonu uczynili. „Czymże, mówię - rzekł nędznik - jest wasz cesarz? Nam sąsiadem, lecz królowi waszemu równym”. Gdyśmy mu wyłożyli prawo królewskie o pełni władzy cesarskiej i przypomnieli związki z cesarstwem i dobrodziejstwa zmarłego Ottona wobec Polski, ów zuchwale odpowiedział: „Gdzie jest Rzym i w czyim znajduje się ręku, odpowiedz! Wasz cesarz stoi niżej od papieża i składa mu przysięgę, nasz król dzierży koronę i miecz od Boga, prawa swoje i tradycje przodków przenosi ponad prawa cesarstwa”. O zgrozo, cóż jest dla nich świętego! Należy szukać sposobności, aby ich karki ugiąć przed władzą!
W 1340 r. po otruciu księcia Bolesława Jerzego przez własnych bojarów król Kazimierz Wielki upomniał się zbrojnie o przyrzeczony mu w Wyszehradzie spadek i od tego czasu, uważając się za pełnoprawnego dziedzica władców Rusi Halicko-Włodzimierskiej, konsekwentnie dążył do włączenia tej części dawnej Rusi Kijowskiej bezpośrednio w obręb państwa polskiego[28]. W sferze bliskiego prawdopodobieństwu przypuszczenia pozostaje opinia Starowolskiego, że pierwsza wyprawa na Ruś odbyła się za radą Spycimira, najbardziej wówczas wpływowej postaci w radzie królewskiej, utworzonej przez Kazimierza Wielkiego. Z pewnością zaś można powiedzieć o nim, że należał on do tych XIV-wiecznych polityków, którzy Polskę, należącą od początku do cywilizacji zachodniej, skierowali na drogę, na której stać się ona miała pośrednikiem między Wschodem a Zachodem.

Rodzina
Spycimir prawdopodobnie był dwukrotnie żonaty. Pierwszą jego żoną była nieznana z imienia córka Pakosława z Mstyczowa. Przed rokiem 1317 ożenił się ze Stanisławą z potężnego rodu Bogoriów, córką Piotra wojewody krakowskiego, a siostrą archidiakona Jarosława ze Skotnik, późniejszego arcybiskupa gnieźnieńskiego i Wojciecha ze Żmigrodu, wojewody sandomierskiego. Bogoriowie odegrali wybitną rolę w walce Łokietka o koronę i od tego czasu należeli do ścisłego grona doradców panujących, wywierając czasami dominujący wpływ na sprawy państwowe[29]. Wspomnianego Jarosława historycy nazywają nawet alter ego króla Kazimierza Wielkiego. W przeciwieństwie do małopolskich Leliwitów Bogoriowie zajmowali najwyższe urzędy tylko przez trzy pokolenia i jeszcze przed końcem XIV w. ustąpili oni ze sceny politycznej schodząc do rzędu średniej szlachty[30]. Skoligacenie się z tym rodem mogło Spycimirowi pomóc w rozpoczęciu kariery. Ze Stanisławą Leliwita miał prawdopodobnie pięciu synów znanych z imienia: Jana z Melsztyna kasztelana krakowskiego (zm. 1380/1381), Rafała z Tarnowa kasztelana wiślickiego (zm. 1372), Pakosława kanonika krakowskiego od 1330
i od 1332 r. wrocławskiego, Nieustępa, który również obrał stan duchowny i był kandydatem do kanonii krakowskiej, Wojciecha studenta prawa kanonicznego w Padwie. Według B. Śliwińskiego synem kasztelana krakowskiego był także niejaki Spycimir, który w 1345 r. otrzymał od papieża przywilej absolucji w obliczu śmierci[31]. Nie można jednak wykluczyć, że absolucja papieska dotyczyła samego kasztelana, który mógł wystąpić z supliką o ten przywilej, będąc już w tym czasie w zaawansowanym wieku lub nękany poważniejszą chorobą[32]. Jedyna córka Spycimira i Stanisławy nosiła imię Czuchna i była żoną Mirzana z Parchowic na Śląsku.
Po śmierci Spycimira z Tarnowa w 1352 r. dobra ziemskie podzielili między siebie Jan i Rafał. Dało to początek rodzinom Melsztyńskich i Tarnowskich.

Inwestycje, rezydencje i fundacje pobożne
Lokalizacje inwestycji gospodarczych Spycimira były starannie przemyślane i zaplanowane, o czym wystarczająco przekonuje ich położenie w stosunku do głównych traktów komunikacyjnych. Jego dobra w powiecie wiślickim położone były blisko Nowego Miasta Korczyna, Stopnicy i Wiślicy, grodów stanowiących ważne ośrodki władzy królewskiej, położonych przy przeprawach rzecznych na głównym w średniowieczu trakcie łączącym Kraków z Sandomierzem, Włodzimierzem i Kijowem. W tym przypadku ta korzystna lokalizacja nie była zasługą kasztelana, gdyż część tamtejszych dóbr odziedziczył, ale już utworzone przez niego kompleksy dóbr wokół Tarnowa i dzisiejszego miasta Brzeska znalazły się bezpośrednio przy traktach, z których szczególnie ten łączący Kraków z Lwowem, przez Bochnię i Przemyśl, miał dopiero w przyszłości zyskać na znaczeniu, jako główny trakt ruski. Dodajmy jeszcze, że oba klucze posiadały także dogodne połączenia w kierunku północ-południe.
Interesujące wydaje się wzajemne usytuowanie dóbr tarnowskich, brzeskich i melsztyńskich. Znajdują się one jakby na wierzchołkach trójkąta, prawie równobocznego, bo odległość między nimi waha się od 20 do 28 km, a więc około jednego dnia drogi pieszo. Południowy wierzchołek tego trójkąta stanowił zamek „Melsztyn”.
W. Dworzaczek tak ocenia tę płaszczyznę działalności Leliwity: wielka przedsiębiorczość gospodarcza kasztelana krakowskiego nie ograniczała się jedynie do komasowania posiadłości wiejskich drogą wymiany i kupna, tak by stanowiły zwarte kompleksy. Bardzo intensywnie zajmował się ich zagospodarowaniem, trzebiąc lasy, osadzając wsie na prawie niemieckim lub przenosząc osady już istniejące z prawa polskiego na niemieckie, osuszając bagna, zakładając stawy, budując młyny. Na to wszystko potrzebne były, rzecz prosta, bardzo poważne zasoby pieniężne. Spycimir czerpał je nie tylko z czynszów ze swych wsi, ale zapewne i z nieznanych nam bliżej interesów robionych z przedstawicielami bogatego patrycjatu krakowskiego, przypuszczalnie też z dworzaninem i skarbnikiem królewskim Mikołajem Wierzynkiem[33].

Kopalnie
Kolejnym źródłem dochodów kasztelana krakowskiego były kruszce: złoto, srebro, miedź i ołów, do których poszukiwania i wydobywania w swoich dobrach otrzymał przywilej od króla Kazimierza Wielkiego. Dokument ten wydany w 1350 r. we Lwowie stanowi najstarszy polski przywilej górniczy. Monarcha rezygnował w nim z cząstki swoich regaliów (tzn. praw przysługujących wyłącznie jemu) na rzecz kasztelana krakowskiego, jego synów i spadkobierców prawnych, zastrzegając sobie jedynie zwierzchność monarszą, a więc udział w zyskach z eksploatacji. Przywilej ten został wydany, jako nagroda za starania Spycimira w poszukiwaniu kruszców dla dobra całego Królestwa. Kasztelan otrzymał także zapisy na żupach krakowskich, o których potwierdzenie będą kiedyś walczyć jego synowie, a odzyskać uda się dopiero jego wnukowi[34].

Założenie miasta Tarnowa
W ostatnich latach panowania króla Władysława Łokietka Spycimir rozpoczął budowę dużego klucza majątkowego, dla której punktem wyjścia była połowa rycerskiej wsi Tarnów (zwany później Wielkim), którą, jak można przypuszczać, odziedziczył po swojej matce, siostrze Rafała herbu Rawa[35]. Pierwsza wzmianka historyczna o tej wsi pochodzi z roku 1308/1309 i zawarta jest w spisanych właśnie w tym roku „Cudach Świętej Kingi” („Miracula Sanctae Kingae”), gdzie czytamy o Tarnowie, wsi komesa Rafała[36]. Położona była ona zapewne w pobliżu dzisiejszego tarnowskiego Starego Miasta lub częściowo na jego obszarze. Dnia 21 maja 1327 r. Leliwita dokonał z Leonardem Rawitą[37], synem Dzierżysława, kasztelana połanieckiego, zamiany swojej wsi Dębiany w powiecie wiślickim[38] na drugą połowę wsi Tarnów Wielki. W następnym roku Spycimir otrzymał od króla sąsiednią wieś - Tarnów Mały wraz z jednoczesnym przeniesieniem obu tych miejscowości na prawo średzkie. W ten sposób uzyskał materialną i terytorialną podstawę do budowy latyfundium, w którego centrum miały się już niebawem znaleźć miasto, lokowane w 1330 r. już na prawie niemieckim i zamek, który powstał na gruntach Tarnowca. Lokacja miasta okazała się bardzo udana i przyczyniła się do tego, że potomkowie Spycimira, piszący się z Tarnowa, znajdowali się w czołówce elity polskiego możnowładztwa aż do końca XVI w. W samym Tarnowie prawdopodobnie jako pierwszym z miast w Polsce, należących do świeckiego możnowładcy, rozpoczęto bardzo kosztowną inwestycję budowy murowanych fortyfikacji[39]. Nie wiemy jednak, czy prace te rozpoczął sam Spycimir, czy dopiero któryś z jego potomków.
W 1344 r. w skład dóbr tarnowskich Spycimira wchodziły: miasto Tarnów wraz z zamkiem oraz wsie Tarnowiec, Podgrodzie, Skrzyszów, Klikowa, Łękawica i Szynwałd zwany też Mnichem.

Zamek Tarnowski
Zamek tarnowski został zbudowany w latach 1329-1331 w odległości 2 km od powstającego równocześnie z nim miasta lokacyjnego na gruntach wspominanej już w XII w. wsi Tarnów (zwanej później Małym, a dzisiaj Tarnowcem), położonej na zachodnim stoku góry, zwanej od patrona tamtejszej parafii Górą św. Marcina. Przez blisko 200 lat należała ona do benedyktynów tynieckich. Istnieją przesłanki pozwalające sądzić, że Leliwita przerwał budowę swojej pierwszej siedziby, która miała się znaleźć bezpośrednio w pobliżu murów Tarnowa[40], aby rozpocząć budowę zamku w Tarnowie Małym. Stanął on na krawędzi wzniesienia dominującego nad miastem i doliną Białej. Zmiana lokalizacji wiązała się zapewne nie tylko z wyborem dogodniejszego pod względem obronnym miejsca, ale także z chęcią nadania zamkowi funkcji rezydencji wielkopańskiej. Odsuwanie siedzib właścicieli od granic posiadanych przez nich miejscowości, a zwłaszcza powstających z ich inicjatywy miast stało się regułą w średniowieczu i w czasach nowożytnych[41]. Wynikało to z przestrzegania zasady, że zamek pełniący oprócz administracyjnej i obronnej także funkcję rezydencji książęcej, czy wielkopańskiej musiał mieć wyodrębnioną w stosunku do miasta przestrzeń i układ obronny[42]. Spycimira określano go tytułem „comes”, które w średniowiecznej Polsce związany był z piastowaniem pewnych urzędów i przynależnością do elity władzy, ale na zachodzie Europy był tytułem dziedzicznym, łączącym się z posiadaniem władztwa terytorialnego[43]. O znaczeniu i ambicjach Spycimira świadczy wielkość i kształt warowni w Tarnowcu, która otrzymała atrybuty zastrzeżone dotąd na ziemiach polskich dla zamków monarszych, takie jak kaplica i cylindryczna wieża główna. Typowo „książęce” było też użycie wizerunku Leliwity na najstarszej pieczęci miasta Tarnowa z napisem + SIGILLUM TARNOVIE CIVIM SPICIMERI („Pieczęć Tarnowa miasta Spycimira”). Była ona zarazem pierwszym herbem Tarnowa[44]. Spycimir trzyma na niej w prawej ręce miecz, w lewej tarczę z Leliwą. Nad jego prawym ramieniem znajduje się postać Madonny z Dzieciątkiem, nad lewym hełm garnczkowy z labrami i klejnotem Leliwy. 
Zamek tarnowski składał się z dwóch części: „zamku wysokiego” i „przygródka”. Głównymi elementami „zamku wysokiego” w jego pierwszej fazie istnienia był mur obwodowy o grubości ok. 2,3 m, otaczający przestrzeń o powierzchni ok. 700 m2, cylindryczna wolno stojąca w pobliżu wjazdu wieża typu bergfrid o średnicy ponad 8 metrów, dom wieżowy na planie nieregularnego czworoboku wpasowany w południowo-wschodnie zakole muru obwodowego[45]. W 1331 r. kaplicę zamkową pw. Najświętszej Maryi Panny poświęcił biskup krakowski Jan Grotowic noszący herb Rawa, być może zatem spokrewniony ze Spycimirem przez jego matkę[46].

(fot. 2)
Założenie miasta Brzeska[47]
Początki przedmiejskiej osady na terenie, której powstało Brzesko sięgają 1255 r. W tym roku właśnie rycerz Koźma otrzymał od ks. Bolesława Wstydliwego pozwolenie na kolonizację lasów nad rzeką Uszwią (zwaną dzisiaj Uszwicą). W wyniku akcji kolonizacyjnej powstała na prawie polskim wieś Uszew, której nie należy mylić z pobliską Uszwią, posiadającą w okresie staropolskim status miasta i należącą nieprzerwanie do biskupów krakowskich. Wieś odziedziczył syn Kuźmy Pomian, który jeszcze przed 1260 r. założył obok niej na prawie niemieckim wieś zwaną od jego imienia Wolą Pomiana lub Wolą Pomianową, którą póżniej nazywano Pomianową. Jakiś czas potem wioski te stały się własnością klasztorów benedyktynek w Staniątkach i cysterek w Obłoku. W 1321 r. opatka klasztoru staniąteckiego i prepozyt klasztoru obołeckiego dokonali zamiany ze Spycimirem, wtedy kasztelanem sandomierskim, w której „za pewne wsie” oddali mu Pomianową, wielką łąkę zwaną Jasień i być może Brzezowiec, choć ten zapewne sam założył w granicach pomianowsko-jasieńskich. Te trzy wsie na prawie niemieckim tworzyły wspólnotę terytorialną podporządkowane jednemu sołectwu w Woli Pomianowej, czyli w Jasieniu. Był to pierwszy kompleks dóbr, który Spycimir mający do tego czasu swoje dobra ziemskie w powiecie wiślickim, zakupił na prawym brzegu Wisły. Mniej więcej w tym samym czasie Leliwita kupił jeszcze od benedyktynek ze Staniątek wieś Poręba (zwanej później od jego imienia Spytkowską) oraz Okocim. Była to przemyślana transakcja, ponieważ pięć nowocześnie, jak na owe czasy, zagospodarowanych wsi stanowić miało zaplecze dla przyszłego miasta, które Spycimir postanowił założyć krótko po 1344 r. na gruntach Pomianowej. Po uzyskaniu zgody króla Kazimierza Wielkiego kasztelan krakowski wystawił kontrakt lokacyjny, powierzając jego osadzenie oraz urządzenie zasadźcy, którym z reguły był wójt, dysponujący wyznaczonym wójtostwu majątkiem.
W pierwszych dziesięcioleciach swojego istnienia założone na wysokim brzegu rzeki Uszwi miasto nosiło nazwę Brzeg (a nawet niekiedy nazywano je Pomianową). Później funkcjonowały równolegle nazwy Brzeżek i Brzesko.
Zakładając nowe miasto (odległe o 25 km od Tarnowa) Leliwita ryzykował bliskość silnej konkurencji ze strony królewskich miast Bochni i Wojnicza, a także Uszwi (zorganizowanej jako miasto krótko przed 1346 r.) należącej do biskupów krakowskich. Brzesko położone było przy szybko przybierającej na znaczeniu drodze tranzytowej z Krakowa i Bochni do Wojnicza i dalej przez Tarnów na Ruś. Ważna dla rozwoju nowo założonego miasta była także droga do Czchowa, który od końca XIV w. potomkowie Spycimira piszący się z Melsztyna, trzymali w tenucie, i dalej przez Nowy Sącz na Węgry.   

Krakowska rezydencja
Nie wiemy jak wyglądały wnętrza zamków Spycimira w Tarnowie i w Melsztynie, ale istnieją pozostałości wystroju jego krakowskiej siedziby, która znajdowała się przy ul. Franciszkańskiej (dzisiaj Brackiej nr 3 i 5), a znana jest pod późniejszą nazwą „Bursy węgierskiej”. Początkowo była to kamienna wieża mieszkalna z końca XIII w., ulokowana w centrum placu 45 x 47 m, należąca kiedyś do Henryka wójta krakowskiego i odebrana mu po zdławieniu buntu mieszczan krakowskich w 1312 r.[48]. Kasztelan otrzymał ją od króla Kazimierza Wielkiego w roku 1334 jako nagrodę i wyrównanie za wielkie straty poniesione podczas bitwy pod Płowcami. Prawdopodobnie wkrótce po tym nadaniu przystąpił do rozbudowy swojej krakowskiej rezydencji. W przypisywanym mu etapie prac powstała kamienica, zajmująca pas działki przy ulicy Franciszkańskiej. Posiadała ona trzy kondygnacje, łącznie z piwniczną, z których każda została podzielona na dwa pomieszczenia. Większe z nich liczą 72 m2 powierzchni. Budynek został ozdobiony kamiennym detalem architektonicznym z herbami Leliwy (dzisiaj widoczny w bocznej ścianie przejścia na podwórze). Zachowało się okienko w formie kwadratu postawionego na wierzchołku, którego rozmiary i profil zbliżone są do okienek w górnej partii pałacu królewskiego na zamku w Szydłowie, co zdaniem T. Linieckiego, mogło być efektem skorzystania przez Spycimira z tego samego warsztatu budowlanego. Herby – bardzo rzadko występujące w wystroju gotyckich kamienic w Krakowie – i fakt korzystania z usług królewskiego muratora świadczą o wyjątkowej pozycji Leliwity[49].
Posiadanie domu położonego blisko ośrodka władzy, czyli zamku wawelskiego, było bardzo ważne dla małopolskiego możnowładcy i wysokiego dostojnika. W stolicy toczyło się w dużej mierze życie polityczne kraju i dzielnicy, tutaj przybywały też poselstwa. Krakowskie rezydencje ułatwiały ponadto możnowładcom przebywanie blisko osoby króla, co wiązać się mogło z ewentualnym nadaniami[50]. Poza tym okazałość takiego domu położonego koło zamku królewskiego stanowiła wyraz bogactwa i dostojności, a więc swojego rodzaju „język ostentacji”, adresowany zarówno do króla, innych możnowładców i ogółu szlachty[51].

Zamek „Melsztyn”
Panowanie króla Kazimierza Wielkiego wiązało się z intensywną akcją budowlaną w wyniku, której powstało w Polsce wiele murowanych kościołów, zamków i fortyfikacji miejskich. Początek epoki zamków murowanych w Małopolsce datowany jest jednak na czasy nieco wcześniejsze, bo przełom XIII i XIV stulecia. Właśnie wtedy m.in. powstał starościński zamek czchowski i prawdopodobnie „prywatny”, tzn. możnowładczy, zamek „Tropsztyn”. Najwięcej zamków zbudowano jednak za panowania króla Kazimierza Wielkiego. Część z nich powstała od nowa, a część w wyniku rozbudowy starszych założeń. Zamki „Kazimierzowskie” powstały m.in. w miejscowościach: Czorsztyn, Odrzykoń (zamek wysoki), Niepołomice, Nowe Miasto Korczyn, Bochnia i Nowy Sącz. Obok nich wyrastały murowane zamki możnowładcze: „Wiśnicz” Kmitów herbu Szreniawa, „Rożnów” Rożenów herbu Gryf i „Trzewlin” Trzewlińskich herbu Półkozic w Wielkiej Wsi[52].
Dlaczego kasztelan krakowski wybrał właśnie Charzewice na lokalizację swojego drugiego zamku? W pobliżu niej Spycimir nie posiadał żadnego majątku ziemskiego, który chciałby powiększyć nabywając Charzewice i kilka sąsiednich wsi. Wprawdzie kiedyś posiadał leżącą niedaleko wieś Sukmanie, ale w 1331 r. zamienił ją ze wspomnianym już Leonardem Rawitą na wieś Skrzyszów koło Tarnowa[53]. Kolejny po tarnowskim klucz majątkowy kasztelan krakowski utworzył nad rzeką Uszwią. Składało się na niego miasto Brzeg (dzisiaj Brzesko) oraz wsie: Pomianowa Wola (dzisiaj Jasień-Pomianowa), Brzezowiec (dzisiaj Brzozowiec), Jasień (dzisiaj Jasień Brzeski), Poręba (dzisiaj Poręba Spytkowska) i Okocin (dzisiaj Brzesko-Okocim)[54], które stały się później dziedzictwem Melsztyńskich. Spycimir nie zbudował jednak w żadnej z tych miejscowości większej warownej rezydencji (nie wiemy, kiedy powstał dwór w Pomianowej), ale uczynił to w nowo nabytym kompleksie dóbr nad Dunajcem, co pozwala przypuszczać, że starał się o wejście w jego posiadanie właśnie ze względu na zamiar zbudowania w tym miejscu swojego drugiego zamku. W 1347 r. doszło zatem wymiany z niejakim Charzem i jego synami Jakubem i Piotrem, w wyniku której stał się on właścicielem następujących wsi: Charzewice, Gwoździec, Zawada, Gruszki i Grodziszcze[55]. W zamian Charz i jego synowie otrzymali wsie: Przesławice w powiecie proszowskim i Porębę Elbrandową w powiecie sądeckim[56], z dopłatą 160 grzywien[57]. Akt wymiany albo odstąpienia został poświadczony przez króla Kazimierza Wielkiego dnia 30 grudnia 1347 r. w Krakowie, w obecności sześciu świadków, wśród których jako pierwszy wymieniony jest jego krewniak Jan Jura herbu Leliwa, wojewoda sandomierski. Od tej chwili kasztelan, jako właściciel Charzewic, mógł rozpocząć w tej wsi budowę zamku[58]. Podawany w wielu opracowaniach 1340 r. jako data rozpoczęcia budowy zamku, oparty na późniejszym dokumencie, jest prawdopodobnie mylny[59].
Powstanie zamku „Melsztyn” właśnie w tym miejscu tłumaczy zapewne w znacznym stopniu bliskość ważnych traktów komunikacyjnych przebiegających w pobliżu i ukształtowanie terenu dogodne do budowy zamku, mającego w założeniu panować nad rozległą przestrzenią. Podobnie jak w Tarnowie obronna siedziba Leliwity dominować miała ze wzniesienia nad doliną rzeczną, ale w odróżnieniu od zamku tarnowskiego ani Spycimir, ani żaden z jego potomków, nie zdecydował się na lokację ośrodka miejskiego w pobliżu „Melsztyna”. Pod melsztyńskim wzgórzem łączyły się, wspomniane już szlaki w kierunku Rusi i Węgier. Można było nimi dotrzeć do miast i portów położonych nad Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym. Szczególnie te ostatnie, czyli genueńska Kaffa na Krymie i mołdawskie Kilia oraz Białogród, zyskały na znaczeniu, kiedy oś drożna handlu Europy Zachodniej ze Wschodem przesunęła się na południe, a głównym punktem etapowym od strony wschodniej w handlu czarnomorskim stał się Lwów. Kto miał te szlaki w ręku, mógł się bogacić i prowadzić zyskowną politykę handlową. Czynił tak właśnie król polski, pozwalając przy tym na korzystanie z tych dobrodziejstw swoim współpracownikom i miastom. Sam Dunajec stanowił także ważną drogę wodną, która łączyła strefę karpacką z głównym w Polsce szlakiem wodnym, czyli Wisłą. 7 km na zachód od „Melsztyna” leżało miasto Czchów, gdzie przy trakcie łączącym Kraków i Koszyce, dwie główne stacje handlowe Królestw Polski i Węgier funkcjonowała komora celna. Spycimir wykupił w Czchowie dziedziczne wójtostwo, które stanowiło dla niego i potomków kolejne źródło dochodów[60]. Przemyślana lokalizacja zamków Spycimira nie pozostawała bez wpływów na jego korzyści ekonomiczne. Ułatwiała zbyt towarów produkowanych w otaczających je dobrach i prowadzenie interesów z kupcami z miast małopolskich.
W. Dworzaczek podsumowuje ten temat: Jak widzimy, wszystko to było silnie zespolone z kierunkiem, który Spycimir popierał w polityce zagranicznej. Wszak jednym z najbardziej bezpośrednich skutków przymierza polsko-węgierskiego stało się ogromne ożywienie ruchu handlowego na szlaku wiodącym do Bałtyku ku Węgrom, właśnie poprzez teren przez niego osadzany. Należąc do najgorliwszych rzeczników zajęcia Rusi Halickiej, jeśli sam jeszcze na tym zbyt wiele nie korzystał, otwierał przed swymi synami i wnukami wspaniałe perspektywy gospodarcze na przyszłość[61].
Warowny zamek, z którego można było kontrolować rozległą okolicę, przyczyniał się także do zapewnienia bezpieczeństwa na szlakach handlowych, które z tego względu chętniej były wybierane przez kupców. Pozostawiając swoim potomkom zamek wybudowany z kamienia, a budulec ten w polskich rezydencjach możnowładczych był jeszcze wtedy dość rzadki, kasztelan krakowski nie tylko ułatwił im start do kariery politycznej, w której przydatny był prestiż płynący z posiadania takiej warowni, ale przez jego lokalizację w pewien sposób wyznaczył im rolę kontynuatorów prowadzonej przez siebie polityki. Dzięki takiemu położeniu Melsztyńscy mogli też szybciej reagować na wydarzenia na Węgrzech i Rusi.
Wybór tego miejsca dawał Spycimirowi jeszcze jedną bardziej prozaiczną korzyść. „Melsztyn” powstał około 75 km od Krakowa. Z pewnością wygodne było dla niego posiadanie obronnej rezydencji właśnie przy tej przypuszczalnie często przez niego przemierzanej trasie, w której mógł odpoczywać, np. będąc w drodze na Węgry, a przy okazji doglądać swoich dóbr i „spożywać z nich plony”.

Kościoły i kaplice
Spycimir był człowiekiem walecznym i przedsiębiorczym, ale także pobożnym. Świadczą o tym przede wszystkim fundacje, których dokonał na rzecz Kościoła. Fundacje kościelne (kościoły, klasztory, kaplice lub ołtarze) zapewniały fundatorowi i jego rodzinie pomoc duchową w tym życiu i po śmierci, ale miały również ogromne znaczenie w „języku ostentacji” średniowiecznego możnowładztwa[62]. Uroczystości z nimi związane stanowiły okazję do spotkań rodziny, przyjaciół, zaproszonych dostojników. Liczne otoczenie dodawało tym wydarzeniom wspaniałej oprawy. Kasztelan krakowski był dobrodziejem wspomnianego już kościoła Wszystkich Świętych w Krakowie i klasztoru Bożogrobców w Miechowie, którym nadał wieś Michałowice. Krakowskiemu szpitalowi ubogich w 1339 r. darował kamienicę Pole tekstowe: Kościół parafialny w Tarnowie ok. połowy XIV wieku.przy ulicy Szpitalnej. Jan Długosz przypisuje protoplaście małopolskich Leliwitów wybudowanie w Piasku Wielkim około roku 1340 murowanego kościoła pw. Św. Katarzyny, a w Jasieniu pierwotnego kościoła z białego kamienia pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W założonym przez siebie Tarnowie ufundował prawdopodobnie duży murowany z cegły kościół parafialny pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, a w pobliskim zamku kaplicę, dla której również uzyskał prawa parafii. Kasztelanowi przypisać można również erygowanie parafii i budowę pierwotnych kościołów w Łękawicy, Porębie Radlnej, Skrzyszowie i Szynwałdzie, położonych w tarnowskim kompleksie dóbr, a także w Brzesku i Porębie Spytkowskiej. Poza swoimi dobrami w 1342 roku Spycimir z Melsztyna fundował nowy kościół parafialny w Myślenicach, uposażony przez Kazimierza Wielkiego jednym łanem ziemi[63].

(fot. 3)
W 1325 r. papież Jan XXII zezwolił Spycimirowi i jego żonie Stanisławie na trzymanie na swoim dworze spowiednika upoważnionego do udzielania absolucji zastrzeżonych wyłącznie dla kurii rzymskiej. Religijna atmosfera środowiska rodzinnego sprawiła zapewne, że dwóch synów kasztelana krakowskiego, Pakosław i Nieustęp przywdziało szaty duchowne.
Zmarły 27 marca 1352 r.[64]. Spycimir herbu Leliwa został pochowany zapewne w jednym z kościołów, które ufundował lub był ich dobrodziejem. Najbardziej prawdopodobnym miejscem jego pochówku wydają się być kościół Wszystkich Świętych w Krakowie lub kościół parafialny w Tarnowie pw. Narodzenia NMP - dzisiejsza katedra[65]. W. Dworzaczek, autor monografii Leliwitów tarnowskich, tak ocenia tę postać:
Z kariery jaką zrobił, z zaufania, jakim go darzyli dwaj ostatni Piastowie, z wyboru wreszcie Karola Roberta, który w nim upatrzył głównego poplecznika swoich planów, widzimy, iż Spycimir, czołowy przywódca panów małopolskich, był istotnie postacią nader wybitną. Taką ocenę potwierdza jego rola w powiększaniu i zagospodarowaniu własnej fortuny. Samochwalstwem tchnęły jego słowa, iż „nikt przy boku króla nie jest nadeń uczeńszy”, ale biło też z nich poczucie silnej pozycji na dworze i pewności swojego zdania. Raz złączywszy się z jednym kierunkiem politycznym pozostał mu wierny, nie zapominając przy tym o własnych interesach, które ze swoją działalnością publiczną umiał wybornie godzić. Przykład to niemal klasyczny protoplasty magnackiego rodu. Kładąc trwałe fundamenty pod materialną potęgę swych potomków, zapewnił im przodującą rolę w obozie panów małopolskich. W dużej mierze dzięki niemu Leliwici przez blisko trzy stulecia mieli tak łatwy dostęp do najpierwszych stanowisk w kraju[66].
dr Krzysztof Moskal


Wykorzystana literatura:
1.  Archiwum książąt Lubartowiczów Sanguszków w Sławucie, wyd. Z. L. Radzimiński, P. Skobielski, B. Gorczak, t. II, Lwów 1887.
2. Bańburski K., Tarnów. Narodziny miasta, Muzeum Okręgowe w Tarnowie 2000.
3. Dworzaczek W., Leliwici Tarnowscy. Z dziejów możnowładztwa małopolskiego, wiek XIV-XV, Warszawa 1971.
4. Gawęda S., Możnowładztwo małopolskie w XIV i w pierwszej połowie XV wieku. Studium z dziejów rozwoju wielkiej własności ziemskiej, „Zeszyty Naukowe UJ” CXLI, Prace Historyczne, z. 18, Kraków 1966.
5. Grygiel R., Curia cum fortalitio - dwór i wieża obronna podstawą układu rezydencjonalnego późnośredniowiecznej siedziby rycerskiej w Wielkopolsce, w: Rezydencje w średniowieczu i czasach nowożytnych, red. E. Opaliński, T. Wiślicz, Warszawa 2001.
6. Kiryk F., Stolica ziemi sądeckiej, [w:] Dzieje miasta Tarnowa, red. F. Kiryk, Warszawa-Kraków 1992.
7. Kłoczowski J., Europa Środkowo-Wschodnia w XIV-XVII wieku, w: Historia Europy Środkowo-Wschodniej, t. 1, red. J. Kłoczowski, Lublin 2000.
8. Kołodziejski S., Średniowieczne rezydencje obronne możnowładztwa na terenie województwa krakowskiego, Kraków 1994.
9. Leniek J., Herzig F., Leśniak F., Dzieje miasta Tarnowa, Tarnów 1911.
10. Marciniak-Kajzer A., Fundacje architektoniczne małopolskich Leliwitów, Łódź 2001.
11. Moskal K., In Castro Nostro Tarnoviensi. Zamek tarnowski jako rezydencja, warownia i centrum administracyjno-gospodarcze dóbr Tarnowskich, Tarnów 2004.
12. Moskal K., Leliwici z Melsztyna, Nowy Sącz 2007.
13. Moskal K., Zamki Polski i Słowacji. Między Wisłą a Hornadem, Nowy Sącz 2004.
14. Nowacki B., Rządy Przemyślidów w ocenie historiografii polskiej, w: Przemyślidzi i Piastowie – twórcy i gospodarze śreniowiecznych monarchii, red. J. Dobosz, Poznań 2006.
15. Panic I.A., Zamek książęcy – miasto na Górnym Śląsku w średniowieczu. Próba modelu przestrzeni fizycznej na przykładzie księstwa cieszyńskiego, w: Zamki w przestrzeni społecznej Europy Środkowej i Wschodniej, red. M. Antoniewicz, Warszawa 2002.
16. Pauk M. R., Kilka uwag o rządach czeskich w Polsce, w: Przemyślidzi i Piastowie – twórcy i gospodarze śreniowiecznych monarchii, red. J. Dobosz, Poznań 2006.
17. Pietras T., „Krwawy wilk z pastorałem”. Biskup krakowski Jan zwany Muskatą, Warszawa 2001.
18. Śliwiński B., Kasztelan krakowski Spycimir z Tarnowa i jego związki genealogiczne z możnowładztwem polskim w I połowie XIV w., [w:] „Acta Universitatis Nicolai Copernici”, Historia 26, Toruń 1992.
19. Sikora F., Dzieje osadnictwa i własności w regionie brzeskim, [w:] Brzesko. Dzieje miasta i regionu, red. F. Kiryk, J. Lach, Brzesko 2006.
20. Słownik historyczno-geograficzny województwa krakowskiego w średniowieczu, cz. I/2, pod red. J. Wiśniewskiego, Wrocław 1980-1986.
21. Śliwiński B., O pochodzeniu kasztelana krakowskiego Spycimira z Tarnowa w świetle najnowszych badań nad genealogią jego rodziny, w: Venerabiles, Nobiles et Honesti. Studia z dziejów społeczeństwa Polski średniowiecznej. Prace ofiarowane Profesorowi Januszowi Bieniakowi w siedemdziesiątą rocznicę urodzin i czterdziestolecie pracy naukowej, Toruń 1997.
22. Trusz M., Rozwój architektoniczny tarnowskiej katedry, [w:] Tarnów. Stare Miasto, t. 2, Wielki przewodnik, red. S. Potępa, Tarnów 1995.
23. Węcowski P., Działalność publiczna możnowładztwa małopolskiego w późnym średniowieczu, Warszawa 1998.
24. Wroniszewski J., Ród Rawiczów. Warszowice i Grotowice, Toruń 1992.
25. Zbiór dokumentów małopolskich, cz. 1, wyd. St. Kuraś, Warszawa-Wrocław-Kraków 1962.
26. Zinkow J., Myślenice i okolice – przewodnik monograficzny, Kraków 1993.

Wykorzystane źródła:
1. Archiwum conventus Tarnoviensi, rkps XIV-a-2, Archiwum Prowincji oo. Bernardynów w Krakowie.
2. Jaworski R., Pogranicze w ogniu, Hasło „Kraków”!, Zmagania pod Płowcami, w: Bitwa pod Płowcami (seria „Chwała oręża polskiego”, cz. 4, 19 sierpnia 2006 r.,), dodatek do „Rzeczpospolitej” (2006) nr 193.
3. Laurea sive arbor Tarnoviana, Mensis Maji 14 d. Anno 1644. Aeternae consecrat memoriae, A.C. Jastrzębski, A. Thille, przedruk A. Pilińskiego w Paryżu 1872.
4. Liniecki T., Dom wójta Henryka z wieku XIII w Krakowie, KAiU, t. XXXIII, 1988, z.4.
5. Zin W, Sztuka patrzenia, „Gazeta Krakowska” 11/12 grudnia 2004.

Spis fotografii
1. Spycimir Leliwita. (wyk. Krzysztof Moskal)
2. Zamek tarnowski w połowie XIV w. (wyk. Krzysztof Moskal)
3. Kościół parafialny w Tarnowie ok. połowy XIV w. (wyk. Krzysztof Moskal)
                                   
[1] Archiwum książąt Lubartowiczów Sanguszków w Sławucie, wyd. Z. L. Radzimiński, P. Skobielski, B. Gorczak, t. II, Lwów 1887, s. 15-16.
[2] Artykuł oparty jest książce mojego autorstwa Leliwici z Melsztyna, Nowy Sącz 2007.
[3] W późniejszych latach doszło jednak do zatargu o to prawo pomiędzy współpatronami bogatszymi i uboższymi, w wyniku którego patronat został podzielony i powstały w jednej parafii dwa probostwa, a kościół na dwie części: „murowaną i drewnianą”. Pierwsze probostwo obsadzane było przez bogatszych Leliwitów, zaś drugie przez mniej zamożne rycerstwo. Podział istniał już w latach 1325-1327, a więc za czasów Spycimira. W. Dworzaczek, Leliwici Tarnowscy. Z dziejów możnowładztwa małopolskiego, wiek XIV-XV, Warszawa 1971, s. 56.
[4] Tamże, s. 82. Kościół ten stał na dzisiejszym placu Wszystkich Świętych w Krakowie, który właśnie od niego wziął swoją nazwę. Rozebrany został w XIX w. „zachowały się jednak fundamenty i krypty. Na jednej z nich (zagruzowanej) stoi popiersie Zyblikiewicza”. W. Zin, Sztuka patrzenia, „Gazeta Krakowska” 11/12 grudnia 2004, s. 14. Pośrednim argumentem za ufundowaniem tej budowli przez Spycimira jest podobieństwo odtworzonego w wyniku badań archeologicznych i historycznych wyglądu tej świątyni, a szczególnie korpusu nawy głównej do tej samej części w budynku kościoła parafialnego w Tarnowie (dzisiaj katedry), która uważana jest za najstarszą. Murowany kościół w Tarnowie powstał prawdopodobnie w niedługim czasie po lokacji miasta zapewne z fundacji Spycimira. M. Trusz, Rozwój architektoniczny tarnowskiej katedry, [w:] Tarnów. Stare Miasto, t. 2, Wielki przewodnik, red. S. Potępa, Tarnów 1995, s. 113.
[5] Tak podaje W. Dworzaczek (dz. cyt., s. 59) za J. Taszyckim, Najdawniejsze polskie imiona osobowe.
[6] K. Bańburski, Tarnów. Narodziny miasta, Muzeum Okręgowe w Tarnowie 2000, s. 8. Według tego Autora pewne wątłe poszlaki wskazują, że przodkowie Spycimira albo on sam, przybyli z terenów Górnych Łużyc, należących wówczas do Królestwa Czeskiego. Wyjaśniałoby to sprzeczność pomiędzy prawdopodobnie słowiańskim pochodzeniem rodu a zanotowanym przez Długosza przekazem, iż Leliwici przybyli do Polskiz obcych stron - „szlachetny ród Leliwitów wywodzący się znad Renu i z krwi niemieckiej”. Tamże, s. 9.
[7] Formy podane za W. Dworzaczek, dz. cyt., przyp. 45, s. 21.
[8] Obecnie w gminie Czarnocin w woj. świętokrzyskim. Nie było to Dębno koło Brzeska, ponieważ w tym czasie należało ono do Pobogów, a w połowie XIV w. przeszło w ręce Odrowążów ze Szczekocin. S. Kołodziejski, Średniowieczne rezydencje obronne możnowładztwa na terenie województwa krakowskiego, Kraków 1994, s. 127.
[9] W gminie Nowy Korczyn w woj. świętokrzyskim.
[10] W. Dworzaczek, dz. cyt., s. 22.
[11] W gminie Solec Zdrój w woj. świętokrzyskim.
[12] Zbiór dokumentów małopolskich, cz. 1, wyd. St. Kuraś, Warszawa-Wrocław-Kraków 1962, dok. 51.
[13] Rok ten jako datę urodzin Spycimira, kasztelana krakowskiego podaje drzewo geneaologiczne Tarnowskich z 1644 r. Jest to data wątpliwa i niemożliwa do zweryfikowania. Podaję ją ze względu na brak jakiejkolwiek innej informacji w tej kwestii. Laurea sive arbor Tarnoviana, Mensis Maji 14 d. Anno 1644. Aeternae consecrat memoriae, A.C. Jastrzębski, A. Thille, przedruk A. Pilińskiego w Paryżu 1872.
[14] B. Śliwiński, O pochodzeniu kasztelana krakowskiego Spycimira z Tarnowa w świetle najnowszych badań nad genealogią jego rodziny, w: Venerabiles, Nobiles et Honesti. Studia z dziejów społeczeństwa Polski średniowiecznej. Prace ofiarowane Profesorowi Januszowi Bieniakowi w siedemdziesiątą rocznicę urodzin i czterdziestolecie pracy naukowej, Toruń 1997, podaję za A. Marciniak-Kajzer, Fundacje architektoniczne małopolskich Leliwitów, Łódź 2001, s. 14.
[15] B. Nowacki, Rządy Przemyślidów w ocenie historiografii polskiej, w: Przemyślidzi i Piastowie – twórcy i gospodarze śreniowiecznych monarchii, red. J. Dobosz, Poznań 2006, s. 233.
[16] M. R. Pauk, Kilka uwag o rządach czeskich w Polsce, w: Przemyślidzi i Piastowie – twórcy i gospodarze śreniowiecznych monarchii, red. J. Dobosz, Poznań 2006, s. 249.
[17] T. Pietras, „Krwawy wilk z pastorałem”. Biskup krakowski Jan zwany Muskatą, Warszawa 2001, s. 229.
[18] S. Gawęda, Możnowładztwo małopolskie w XIV i w pierwszej połowie XV wieku. Studium z dziejów rozwoju wielkiej własności ziemskiej, „Zeszyty Naukowe UJ” CXLI, Prace Historyczne, z. 18, Kraków 1966, s. 25.
[19] Dokładnie przed 21 II 1312 r. T. Pietras, „Krwawy wilk z pastorałem”. Biskup krakowski Jan zwany Muskatą, Warszawa 2001, s. 105.
[20] F. Kiryk, Stolica ziemi sądeckiej, [w:] Dzieje miasta Tarnowa, red. F. Kiryk, Warszawa-Kraków 1992, s. 134.
[21] W. Dworzaczek, dz. cyt., s. 67.
[22] Opis kampanii na podstawie artykułów Rafała Jaworskiego: Pogranicze w ogniu, Hasło „Kraków”!, Zmagania pod Płowcami, w: Bitwa pod Płowcami (seria „Chwała oręża polskiego”, cz. 4, 19 sierpnia 2006 r.,), dodatek do „Rzeczpospolitej” (2006) nr 193.
[23] Cyt. za W. Dworzaczek, dz. cyt., s. 69.
[24] Tamże.
[25] W. Dworzaczek, dz. cyt., s. 72.
[26] Tamże, s. 73.
[27] Tamże.
[28] J. Kłoczowski, Europa Środkowo-Wschodnia w XIV-XVII wieku, w: Historia Europy Środkowo-Wschodniej, t. 1, red. J. Kłoczowski, Lublin 2000, s. 115.
[29] S. Gawęda, Możnowładztwo małopolskie..., s. 33.
[30] Zdaniem S. Gawędy przyczyną tego była sytuacja majątkowa Bogoriów, którzy w okresie świetności nie rozwinęli działalności gospodarczej i nie stworzyli potęgi materialnej. Tamże, s. 32.
[31] B. Śliwiński, Kasztelan krakowski Spycimir z Tarnowa i jego związki genealogiczne z możnowładztwem polskim w I połowie XIV w., [w:] „Acta Universitatis Nicolai Copernici”, Historia 26, Toruń 1992, s. 110.
[32] F. Sikora, Dzieje osadnictwa i własności w regionie brzeskim, [w:] Brzesko. Dzieje miasta i regionu, red. F. Kiryk, J. Lach, Brzesko 2006, s. 110.
[33] Tamże, s. 81.
[34] Tamże, s. 82.
[35] Czyli panną na niedźwiedziu. Odnośnie do tego pokrewieństwa również nie możemy mieć całkowitej pewności. Por. J. Wroniszewski, Ród Rawiczów. Warszowice i Grotowice, Toruń 1992, s. 80.
[36] K. Bańburski, dz. cyt., s. 7.
[37] Leonard określany jest niekiedy błędnie jako Łabędź. Jak pisze W. Dworzaczek: „F. Kiryk nazwał Leonarda Łabędziem, powodowany zapewne tym, iż imiona Leonard i Dzierżysław były dość częste wśród członków tego rodu, a może i tym, że jeden z Łabędziów w połowie XV wieku był dziedzicem części Dębian. To były jednak inne Dębiany, położone w pobliżu Sandomierza, gniazdo Dembińskich Nieczujów. Rawicze siedzący nieraz w tych samych okolicach, co i Łabędzie, łączący się z nimi często węzłami rodzinnymi, przejmowali od nich imiona, im wzajemnie przekazując swoje imię. Imię Leonard spotykane u jednych i drugich”.
W. Dworzaczek, dz. cyt., przyp. 45, s. 22.
[38] Zdaniem W. Dworzaczka „Dubno, Dambna, Dambno, rozumiane jako Dębno, wieś, z której Spycimir pisał się w latach 1312-1315, to jedno, zaś Dambani – Dębiany, których w 1327 r. pozbył się na rzecz Leonarda, to drugie”. Tamże. Autor ten nie potrafi jednak umiejscowić pierwszej z tych miejscowości.
[39] K. Moskal, Zamki Polski i Słowacji. Między Wisłą a Hornadem, Nowy Sącz 2004, s. 76.
[40] Na fundamentach nieskończonej budowli stanął klasztor i kościół oo. Bernardynów. Według „Archiwum conventus Tarnoviensi”, rkps XIV-a-2, s. 2. przechowywanego w Archiwum Prowincji oo. Bernardynów w Krakowie.
[41] R. Grygiel, Curia cum fortalitio dwór i wieża obronna podstawą układu rezydencjonalnego późnośredniowiecznej siedziby rycerskiej w Wielkopolsce, w: Rezydencje w średniowieczu i czasach nowożytnych, red. E. Opaliński, T. Wiślicz, Warszawa 2001, s. 206.
[42] I.A. Panic, Zamek książęcy – miasto na Górnym Śląsku w średniowieczu. Próba modelu przestrzeni fizycznej na przykładzie księstwa cieszyńskiego, w: Zamki w przestrzeni społecznej Europy Środkowej i Wschodniej, red. M. Antoniewicz, Warszawa 2002, s. 181-182.
[43] W. Dworzaczek, dz. cyt., s. 65-66.
[44] J. Leniek, F. Herzig, F. Leśniak, Dzieje miasta Tarnowa, Tarnów 1911, s. 30.
[45] K. Moskal, In Castro Nostro Tarnoviensi. Zamek tarnowski jako rezydencja, warownia i centrum administracyjno-gospodarcze dóbr Tarnowskich, Tarnów 2004, s. 14.
[46] Tamże, s. 12.
[47] Opracowane na podstawie: F. Sikora, Dzieje osadnictwa i własności w regionie brzeskim, w: Brzesko. Dzieje miasta i regionu, red. F. Kiryk, J. Lach, Brzesko 2006, s. 89-150.
[48] Opracowanie na temat autorstwa T. Linieckiego pt. Dom wójta Henryka z wieku XIII w Krakowie, KAiU, t. XXXIII, 1988, z.4, s. 287-297; wszystkie informacje na ten temat cytowane za A. Marciniak-Kajzer, Fundacje architektoniczne małopolskich Leliwitów, Łódź 2001, s. 23-24.
[49] A. Marciniak-Kajzer, dz. cyt., s. 24.
[50] P. Węcowski, Działalność publiczna możnowładztwa małopolskiego w późnym średniowieczu, Warszawa 1998, s. 53.
[51] Tamże.
[52] S. Kołodziejski, s. 191.
[53] W. Dworzaczek, dz. cyt., s. 80.
[54] Tamże.
[55] Zbiór dokumentów małopolskich, cz. 1, dok. 51.
[56] Może dzisiejszą Librantową 5 km na płn.wsch. od Nowego Sącza, tamże.
[57] Słownik historyczno-geograficzny województwa krakowskiego w średniowieczu, cz. I/2, pod red. J. Wiśniewskiego, Wrocław 1980-1986, s. 320.
[58] Zbiór dokumentów małopolskich, cz. 1, dok. 51.
[59] Por. W. Dworzaczek, dz. cyt., s. 81, przypis 64.
[60] Zbiór dokumentów małopolskich, cz. 1, s. 258-259.
[61] W. Dworzaczek, dz. cyt., s. 79.
[62] Tamże, s. 109.
[63] Por. dział „Historia” na www.myslenice.pl, dostęp: 17.06.2006, opracowany na podstawie J. Zinkow, Myślenice i okolice – przewodnik monograficzny, Kraków 1993.
[64] Według ustaleń J. Kurtyki.
[65] Za drugim z kościołów przemawia tekst dotyczący fundacji kaplicy pw. Rozesłania Apostołów, dobudowanej do jego korpusu od strony południowo-zachodniej w 1415 r., w którym fundatorzy, Jan
z Tarnowa i Spytek z Jarosławia wspominają, że leży ona „przy grobowcu ojca naszego” (penes sepulcrum genitoris nostri), czyli Jana z Tarnowa (zm. 1393), po czym wspomina, że czyni to także dla spokoju dusz: kasztelana krakowskiego Spycimira (zm. 1352) i innych, wymienionych tam przodków. Oczywiście nie ma tutaj explicite mowy o grobie Spycimira. Archiwum książąt Lubartowiczów Sanguszków w Sławucie, wyd. Z. L. Radzimiński, B. Gorczak, t. II, nr 103.
[66] W. Dworzaczek, dz. cyt., s. 83.