niedziela, 27 października 2013

Połączyła nas pasja do koni, zamiłowanie do munduru i tradycji kawalerii II RP (wywiad z płk. Zbigniewem Radoniem)

Rozmowa dra Pawła Juśko z płk. Zbigniewem Radoniem, rotmistrzem kawalerii ochotniczej oraz dowódcą Tarnowskiego Oddziału Jazdy im. 5. Pułku Strzelców Konnych.

dr Paweł Juśko: Panie Pułkowniku, zacznijmy od początku – jak narodziła się idea utworzenia Tarnowskiego Oddziału Jazdy im. 5. Pułku Strzelców Konnych?

płk Zbigniew Radoń: Myśl ta zrodziła się pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, a więc w czasie, kiedy pełniłem obowiązki prezesa Sekcji Jeździeckiej Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego i Ujeżdżania CWKS-Legia Warszawa, a po jej rozwiązaniu zarządcy Ośrodka Sportów Konnych i Rekreacji w Starej Miłośnie koło Warszawy. W tym okresie powstało Stowarzyszenie ,,Szwadron Jazdy RP”, w którym pełniłem funkcję Sekretarza Generalnego. To był czas, kiedy odszedłem z wojska do rezerwy i zajmowałem się zarządzaniem wspomnianym ośrodkiem. W tamtym okresie samorzutnie powstawały w całym kraju liczne ochotnicze oddziały konne, nawiązujące w tradycji do przedwojennych pułków kawalerii. Także Stowarzyszenie ,,Szwadron Jazdy RP”, które przyjęło sobie za cel utworzenie Reprezentacyjnego Szwadronu Kawalerii Wojska Polskiego, powołało w swoich strukturach dwa pierwsze terenowe oddziały kawalerii ochotniczej. Myśl, że podobny oddział konny powinien być sformowany w moim rodzinnym Tarnowie nie dawała mi spokoju. Nie przypuszczałem jednak, że ,,padnie na mnie”. Już jako młody chłopak wiedziałem z przekazów rodzinnych, że przed wojną stacjonował w Tarnowie pułk kawalerii. Świadczył o tym mocno już wtedy zaniedbany i nadwyrężony zębem czasu pomnik stojący za płotem na terenie ówczesnych koszar piechoty, tuż obok kina ,,Wiarus”, przy ulicy Starodąbrowskiej (obecnie Al. M. B. Fatimskiej). Jednak musiało upłynąć jeszcze kilka lat zanim mogłem powrócić do tej myśli. Los sprawił, że po trzydziestu pięciu latach służby wojskowej wróciłem na stałe do Tarnowa i tu zacząłem ,,na poważnie” interesować się historią wojskowości Tarnowa i ziemi tarnowskiej, a szczególnie tarnowską jednostką kawalerii – 5. Pułkiem Strzelców Konnych.

P.J.: Czy obecność Oddziału i jego dziesięcioletnia działalność w Tarnowie i regonie przyczyniła się Pana zdaniem do rozpropagowania i popularyzacji w naszej lokalnej społeczności wiedzy o 5. PSK?

Z.R.: Myślę, że zdecydowanie tak. Kiedy na początku przygotowywałem się merytorycznie do podjęcia działań mających na celu powołania oddziału i zacząłem ,,wgryzać” się w historię miasta, szukać materiałów, rozmawiać z ludźmi, którzy powinni pamiętać pułk z okresu stacjonowania w Tarnowie, okazywało się, że tych materiałów nie ma zbyt wiele, a pamięć ludzka jest ulotna. Indagowani przeze mnie starzy tarnowianie kojarzyli 5. PSK bardziej z Dębicą niż z Tarnowem. Niewiele jednak tarnowian wiedziało o istnieniu wspomnianego pomnika 5. PSK – świadka historii pułku i Tarnowa. Doszedłem zatem do wniosku, że nie tędy droga. Należało szukać sprzymierzeńców i  pozyskać dla tej idei ludzi, miłośników koni i tradycji jeździeckich, którym bliska była myśl sformowania w Tarnowie oddziału konnego, nawiązującego do tradycji przedwojennej jednostki kawalerii. Naturalnymi sprzymierzeńcami okazali się włodarze naszego miasta i powiatu: Prezydent Miasta Tarnowa i Starosta Tarnowski. Przyjęli oni i do dziś sprawują nad Oddziałem patronat honorowy. Wyjątkowe dla propagowania historii 5. PSK było pierwsze spotkanie, które przerodziło się w stałą współpracę, z profesorem Edmundem Juśko. Zaowocowała ona opracowaniem monografii pułkowej, rzetelnie udokumentowanej historycznie i bogato ilustrowanej fotografiami z życia pułku. Dużą rolę przy jej powstaniu odegrał również młody historyk Maciej Małozięć. Zbierając materiały wspólnie docieraliśmy do historyków wojskowości, żyjących jeszcze żołnierzy pułku lub ich rodzin, jak na przykład do znanego autorytetu Lesława Kukawskiego, publicysty piszącego o kawalerii II Rzeczypospolitej, czy też do nieżyjącego już śp. Marka Latały, byłego dyrektora Pogotowia Ratunkowego w Tarnowie, do niedawno zmarłego stuletniego żołnierza 5. PSK, śp. kpt. Władysława Nowaka z Żabna, a także do Pana Jerzego Chodania z Tarnowa, syna rotmistrza Jarosława Chodania – dowódcy 2. szwadronu pułku, stacjonującego w Tarnowie do 1939 roku. Myślę, że uczyniliśmy wiele aby dzieje tej jednostki były należycie udokumentowane w formie publikacji, artykułów, albumu fotograficznego. Dużą pomoc w popularyzowaniu historii i tradycji pułku okazało nam Środowisko 5. Pułku Strzelców Konnych AK z Dębicy, Tarnowski Oddział Polskiego Towarzystwa Historycznego i Muzeum Okręgowe w Tarnowie. Dzisiaj, po dziesięciu latach naszej obecności w mieście i regionie tarnowskim możemy powiedzieć, że zdecydowana większość naszej społeczności, a zwłaszcza młodzieży szkolnej ma świadomość o stacjonowaniu w Tarnowie zasłużonej dla ojczyzny jednostki kawalerii, jaką był 5. PSK.

P.J.: Co Pana zdaniem należy wskazać, jako najważniejsze osiągnięcia dziesięciu lat pracy i działalności Oddziału.

Z.R.: Już na początku naszej drogi, na jednym z pierwszych zebrań członków Oddziału przyjęliśmy do realizacji hasło ,,Historia – Tradycja – Pamięć”, które pogłębiało statutowe cele działalności i rozszerzało zakresy zadań jakie wynikały ze Statutu Stowarzyszenia. Odnosiło się ono głównie do propagowania w szerokim zakresie historii i tradycji 5. PSK i podkreślania miejsca i roli tej jednostki w historii Tarnowa i powiatu. Wtedy uchwaliliśmy, że aby zrealizować w pełni program hasła nie wystarczy tylko pięknie prezentować się w mundurze ułana na ładnym koniu, ale trzeba czegoś więcej. Należy odnajdywać miejsca związane z pułkiem, tam gdzie to możliwe przywracać im dawny blask, ,,odkurzać” pamięć o dawnej świetności jednostki, której dewizą była łacińska sentencja ,,Vitam impendere Patriae” i z tym przesłaniem docierać do młodzieży i mieszkańców miasta i powiatu. Pułkowa dewiza ,,Życie przeznaczyć Ojczyźnie” nadała naszej działalności jeszcze jeden wymiar: kształtowanie patriotycznych i prospołecznych postaw młodzieży szkolnej. Zadania te realizujemy praktycznie przez całą dekadę, a każdy człon hasła ma odzwierciedlenie w programach działania i widocznych efektach naszej pracy. Bo tak to trzeba nazwać. Dzisiaj już właściwie nie ma w Tarnowie miejsc ,,zapomnianych”. Jest tablica pamiątkowa wmurowana na kościele Księży Misjonarzy, informująca, że był on w latach 1919-1939 kościołem garnizonowym dla żołnierzy 5. PSK, jest pięknie odrestaurowany, wspominany wcześniej pomnik pułku, wzniesiony w 1923 roku, w hołdzie oficerom i żołnierzom poległym w wojnie polsko-bolszewickej 1918-1920, w miejscu gdzie przed wojną znajdowały się koszary kawalerii. Mamy Plac im. 5. Pułku Strzelców Konnych, pozostawiliśmy tablice pamięci w Woźnikach (pow. Lubliniec), gdzie pułk walczył we wrześniu 1939 roku w obronie Górnego Śląska i w Pańkowie k/Tarnawatki (pow. Tomaszów Lubelski), gdzie pułk zakończył działania wojenne. W kwietniu br. posadzone zostały w Alei Dębów Katyńskich w Tarnowie symboliczne Dęby Pamięci i umieszczone tablice z nazwiskami jedenastu oficerów 5. PSK, zamordowanych w Katyniu i Charkowie. Możemy śmiało  powiedzieć, że na dzień dzisiejszy nasz ,,piąty” pułk ma najsolidniej opracowaną  monografię spośród innych jednostek kawalerii, do tego w prasie i wydawnictwach tarnowskich ukazało się na jego temat sporo artykułów, wywiadów i opracowań.

P.J.: Kim są członkowie Tarnowskiego Oddziału Jazdy im 5. PSK? Proszę o krótką charakterystykę.

Z.R.: Członkostwo w naszym Oddziale, czyli inaczej dobrowolna ,,służba” w jednostce kawalerii ochotniczej opiera się na  bezinteresownym uczestnictwie każdego członka w programach i planach pracy, w realizację których trzeba włożyć sporo własnego czasu, wysiłku, zaangażowania i niekiedy własnych pieniędzy. To jest miejsce dla pasjonatów, miłośników koni i tradycji kawaleryjskich. Bardzo istotną sprawą jest zaakceptowanie statutowych zasad,  regulaminów i porządku wewnętrznego Oddziału. Mundur zobowiązuje. Ci co posiadają własne konie muszą dbać o ich utrzymanie, wygląd, kondycję. Dbałości wymaga także oporządzenie końskie i sprzęt uzbrojeniowy. Stąd też liczebność członków jest płynna, gdyż nie wszystkim odpowiada taki model działania. Jedni szybko się zniechęcają i odchodzą, inni pozostając formalnie członkami a praktycznie stoją na uboczu. Niemniej od lat mamy w stałej dyspozycji średnio około trzydziestu czynnych członków, z którymi można wykonać każde zadanie wymienione w statucie stowarzyszenia i mieszczące się w możliwościach organizacyjnych Oddziału. Przekrój wiekowy jest różny. Od nastolatka do osiemdziesięciolatka. W naszym gronie są uczniowie szkół średnich, studenci, przedstawiciele różnych zawodów, byli wojskowi i pracownicy służb mundurowych, emeryci. Wszystkich łączy wspólna pasja do koni, zamiłowanie do munduru i tradycji kawalerii II Rzeczypospolitej.         

P.J.: Dziękuję bardzo za rozmowę.

(fot. Jarosław Zbrożek)