sobota, 7 czerwca 2014

Z tarnowskiej prasy galicyjskiej - „Upiększanie ulicy Krakowskiej”

Na ulicy Krakowskiej po obu jej stronach począwszy od placu Sobieskiego aż po ulicę Bandrowskiego, zasadzono kosztem miasta sto kilkadziesiąt akacyi. Wdzięczni jesteśmy zarządowi gminy, że uczynił krok ku upiększaniu miasta, ale wyznać musimy, że nas to działanie niezupełnie zadowala. Drzewka sprowadzono bowiem aż z Czech. No trudno, w ogrodzie miejskim nie ma zapasu, więc należy je w obcem miejscu zakupić. Ale zakupiono drzewka zbyt młode, które śmiało mogłyby jeszcze 2-3 lat pozostać w szkółce drzewek pod opieką ogrodnika, któryby koronom nadał piękne kształty. Pnie znowu zasadzonych drzewek są niższe i wyższe a przeważa ilość krzywych co nie sprawia przyjemnego widoku[1].
Co sobie pomyślą nasi pobratymcy Czesi, że w Galicyi, kraju piasków nie potrafią nie potrafią wychodować akacyi. Nie winimy o to obecnego zarządu miasta, ani obecnego ogrodnika miejskiego, że ogród miejski nie posiada szkółki drzewek (akacyj kulistych), ale wspominamy w tej sprawie dlatego, Zarząd ogrodu już w bieżącej wiośnie posiał lub posadził nasiona akacyj, która prędko rośnie. Na wychodowanych dziczkach łatwo szczepić gatunek akacyi kulistej i mieć na przyszłość zapas czy to dla swego użytku, czy na sprzedaż.
Szkółka drzew na większe rozmiary jest w miejskim ogrodzie konieczną a wydatki jakieby Zarząd ogrodu poniósł sowicie się opłaci.
Już niejednokrotnie zwracaliśmy uwagę na niegodziwych szkodników, którzy na parterach domów smarują ołówkiem, węglem, kredą itp. przeróżne hieroglify, czem szpecą niepomiernie domy. Właściciele realności słusznie użalają się na krzywdę im wyrządzaną, bo wydając znaczne kwoty na utrzymanie swych domów w porządku, mają prawo domagać się, aby policya miejska surowo karała łobuzów, ćwiczących się w rysunkach na murach. Także i światła publiczność mogłaby wiele zdziałać, nie dozwalając szkodnikom smarować po murach niekiedy nawet wprost niemoralne rzeczy. Wszędzie tak się dzieje, że publiczność przychodzi z pomocą policyi, nie uważając tego za rzecz ubliżającą.   

Tekst wybrał Jarosław Zbrożek

Wykorzystane źródła:
1.  „Unia” 1888, nr 9.
                                                                        
[1] W tekście zachowano pisownię oryginału.