piątek, 22 lipca 2016

Wincenty Witos o "Wielkiej Wojnie" w 1916 r.

Wincenty Witos (ur. 21 stycznia 1874 r. w Wierzchosławicach, zm. 31 października 1945 r. w Krakowie), był polskim politykiem, działaczem ruchu ludowego[1]. Od 1895 r. był członkiem Stronnictwa Ludowego, w latach 1908-1914 posłem do galicyjskiego Sejmu Krajowego, a w latach 1909-1931 również wójtem Wierzchosławic. Od 1911-1918 r. poseł do austriackiej Rady Państwa, od 1914 r. w PSL „Piast” (prezes ugrupowania w latach 1918–1931) i w Naczelnym Komitecie Narodowym, później w Lidze Narodowej (1917–1918), prezes Polskiej Komisji Likwidacyjnej. Od 1919 r. poseł na polski Sejm[2]. Trzykrotnie sprawował funkcję premiera (od 24 lipca 1920 r. do 13 września 1921 r., od 28 maja 1923 r. do 14 grudnia 1923 r. i od 10 maja 1926 r. do 14 maja 1926 r.), jego rząd został obalony w wyniku przewrotu majowego[3]. Wraz ze swoim ugrupowaniem politycznym popadł w wieloletni konflikt z abp. Leonem Wałęgą.

Prasowe informacje W. Witosa z pierwszej wojny światowej

Ciekawe informacje, spostrzeżenia i uwagi Wincentego Witosa odnośnie pierwszej wojny światowej pojawiały się w prasie. Z uwagą warto je przeczytać i zastanowić się nad opisywaną rzeczywistością. A nie była ona lekka. Wielu ludzi uciekało przed nawałą wojenną w najodleglejsze zakątki, część była przymusowo wysiedlana, na ogół do Czech, Moraw, na Węgry, do Austrii. Świadczą o tym pamiątkowe publikacje[4].

Wincenty Witos podczas wielkiej wojny

W dniu 16 sierpnia 1914 r., po wybuchu I wojny światowej, W. Witos wszedł w skład Naczelnego Komitetu Narodowego (NKN). Jako jego wiceprezes wspierał początkowo organizację Legionów Polskich, widząc w monarchii habsburskiej sprzymierzeńca dla sprawy polskiej. Jednak od 1915 r. wraz z PSL „Piast” coraz bardziej skłaniał się do powiązania sprawy polskiej z zachodnimi mocarstwami i współpracy w tej kwestii z Narodową Demokracją. W połowie 1916 r. został prezesem Klubu Poselskiego PSL „Piast”, a w roku 1917 wstąpił do Ligi Narodowej, pozostając jej członkiem do 1918 r.[5]

Lud polski w Galicji w czasie wojny

„Po mordzie sarajewskim[6] już nie tylko wielcy politycy, lecz cośkolwiek myślący ludzie byli przekonani, że wybuch wojny jest tylko kwestią dni i że wojna ta, nie tylko prowadzić się będzie z Serbią, ale przede wszystkim z jej opiekunką Rosją.
We wsi Wierzchosławice opowiadano sobie z początku na ucho, a potem całkiem głośno, że inaczej być nie może i spodziewano się, a nawet oczekiwano ogólnej mobilizacji. Gdy nadeszła, garnęli się obowiązani z ochotą, dawano bez szemrania bydło, konie, paszę, podwody, chciano się, czym można było, przyczynić do pobicia Moskali. Znaczna część uświadomionych głosiła i wierzyła, że wojna ta wolność i rozwój przyniesie naszemu narodowi. Ci szli z pieśnią na ustach, z wiarą niezachwianą w sercu i błogosławieństwem swoich najbliższych. Po 16 sierpnia 1914 roku znaczna część młodzieży jeszcze pozostałej zaciągnęła się do służby w Legionach. Wychodzili z nadzieją, żegnano ich bez żalu. Mobilizacja, zebrania o charakterze narodowym po miastach i wsiach, marsze młodych wojowników Legionistów, wiadomości o pierwszych zwycięstwach odnoszonych nad Rosją, podniosły ducha jeszcze więcej i niezwykle szybko i korzyły świadomość narodową w szerokich warstwach ludności i poczucie obowiązku. To też, gdy nadeszły pierwsze transporty rannych, ludność o całe mile zamieszkała, niosła im jedzenie, papierosy, pieniądze, odejmując sobie bardzo często od ust…
Jak grom uderzyła wiadomość, że wojska nasze cofnęły się i że Moskale idą naprzód. Wysadzanie licznych mostów, strzały armatnie i karabinowe ostatnich cofających się, na bardzo wielu podziałały przerażająco. Nie spano całymi nocami, czekając, kiedy wojska nieprzyjacielskie nadejdą.
Pewna część kobiet, opuszczając wioskę rodzinną, udała się w ostatniej chwili na tułaczkę do Czech, Moraw i Śląska.
Co obecnie? Przeszła inwazja, walki, spustoszenie, rekwizycje wszelkiego rodzaju, wojna daleko, umilkły strzały. Jakże wygląda ten chłop polski, który przeszedł tę mękę niesłychaną, tę walkę wewnętrzna, częstokroć przechodzącą jego siły i wyobraźnie obecnie.
Niedostatek, z jakim musi obecnie walczyć na każdym kroku, przyćmiewa niezawodnie w wysokim stopniu uczucia i nadzieje, brak tych, co tworzyli to życie, daje się uczuć dotkliwie we znaki.
Zapatrzenie się w ziemię, praca ponad możność i siły odbiera możność zastanowienia się głębszego u wielu. Wypadki, które jak grom spadały jedne za drugimi na głowę tego chłopa, przepisy, jakich nigdy nie bywało, troska o jutro, a często i o dziś, stworzyły pewne rozdrażnienie, szorstkość, a często nieduże poczucie obowiązku wobec drugich[7].
Po przyjściu i przejściu wojsk rosyjskich znikły wszelkie, o ile gdzie były, sympatie dla nich.
Potem ujawniły się one jeszcze, choć bardzo rzadko miało to miejsce. Dziś jedna myśl zaprząta większość ogromną tych ludzi: kiedy skończy się wojna nareszcie! Duża ilość żyje nadzieją lepszej przyszłości Ojczyzny i dlatego, mając tę nadzieję, nie żałuje ofiar. Na ogół biorąc świadomość w tym czasie niesłychanie się podniosła, i jest nadzieja, że dalej tak będzie.
Wincenty Witos - włościanin i poseł ziemi tarnowskiej”[8]

W sprawie wypłaty zasiłków ewakuacyjnych

„W grudniu 1914 roku, w czasie rozpoczynających się walk nad Dunajcem, ewakuowały władze wojskowe wszystką ludność cywilną z wielu gmin powiatu brzeskiego i tarnowskiego do okolic, dalej od linji bojowej oddalonych. Ludność ta nie mogła ze sobą nic zabrać z żywności, mało co z ubrania i inwentarza, to też cierpiała przez szereg miesięcy nie dającą się opisać nędzę.
Starostwo w Bochni, acz z dużem spóźnieniem, wypłaciło należytość zasiłkową[9] wszystkim to samo uczyniło starostwo w Wadowicach. Jedynie starostwo w Brzesku wypłaciło niektórym za 6 tygodni, innym za cztery, a znaczna część biedaków nic nie otrzymała.
Interesowani robili najrozmaitsze starania celem uzyskani i należytości, tem więcej, że z ich dobytku często śladu nie zostało i dziś znajdują się w niezwykle przykrem położeniu.
Były namiestnik Eksc. Korytowski[10], obiecał podpisanemu, że zarządzi wypłatę należytości, jeżeli zostaną sporządzone spisy ewakuowanych. To się stało, zanim jednak doszły spisy do jego rąk, ustąpił z zajmowanego stanowiska, przyszedł inny namiestnik.
Podpisany [Wincenty Witos] stawiał na posiedzeniu Koła polskiego dwukrotnie wniosek o wezwanie rządu, by ewakuowanym należytości te polecił wypłacić.
Koło wnioski te jednogłośnie uchwaliło. Udawał się osobiście do prezesa dra Bilińskiego i ówczesnego ministra dla Galicji Eksc. Morawskiego[11]. Obydwaj dygnitarze zapewniali go, że dołożą starań, ażeby nareszcie sprawiedliwe żądania ludności zostały zaspokojone. Dotąd się to nie stało. Natomiast [za]interesowane gminy otrzymały od dotyczących starostw pismo z dnia 20 października 1916 r. L. 3123/6, w którem polecono Zwierzchnościom gminnym zawiadomić mieszkańców; że „ponieważ władze, jak to miało wynikać z przedłożonego materiału, wypełniły w zupełności swój obowiązek wobec ludności ewakuowanej, wypływający z przepisów ces., rozp. z dnia 11 sierpnia 1914 r. Dz. p. p. Nr. 213, gdyż właściwe c. k. starostwa dostarczyły ludności ewakuowanej”. W miarę możności kwater, żywności w naturze, lub dawały zasiłki pieniężne, dlatego c. k. Namiestnictwo poleciło z naciskiem zaznaczyć i to także, że wynagrodzenie na utrzymanie osób ewakuowanych może być, ze względu na postanowienie par. 3 rozp. wyżej cytowanego, asygnowane do rąk osoby starczającej to utrzymanie. W końcu zawiadamia, że prośby podobne „nie będą wcale rozpatrywane”.
Nadmieniam jeszcze, że wskutek rozporządzenia dotyczącego c. k. komisarza starostwa tarnowskiego, gospodarze, u których ewakuowani mieszkali, zrzekli się wszelkiego wynagrodzenia, co znowu dla niektórych ewakuowanych było połączone z nowymi wydatkami. Obecnie znowu, widząc słuszność po swojej stronie, interesowni wnieśli za moim pośrednictwem petycje, opatrzone masowymi podpisami do ministra Galicji tj. Bobrzyńskiego[12], prezesa Koła polskiego Eksc. Bilińskiego prezesa Komisji gospodarczej Koła polskiego Eksc. Długosza[13]. Petycje wniosły gminy Wał-Ruda, Podwale, Zaborów, Zdarzec, Marcinkowice, Przybysławice, Zdrochec, Wola Radłowska, Radłów, Biskupice Radłowskie, Glów, Niwka, Łęka Siedlecka, Bobrowniki Małe, Wierzchosławice, Ostrów, Bogumiłowice, Łętowice, Zakrzew, Mikołajowice, Łukanowice, Wojnicz.
Wobec słuszności, swej sprawy i znanej energii i życzliwości Wymienionych dygnitarzy, żywią interesów ani pełną nadzieją, że sprawa ta, tak przykra i tak długo się ciągnąca, doczeka się nareszcie szczęśliwego załatwienia.
Wierzchosławice, d. 17. lutego 1917.
„Piast”, Wincenty Witos”[14]

Paweł Glugla

Bibliografia

Opracowania:
1. Bełcikowska A., Przewodnik praktyczny po Sejmie i Senacie Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 1925.
2. Chojnowski A., Wróbel P., Prezydenci i premierzy Drugiej Rzeczypospolitej, Wrocław – Warszawa – Kraków 1992.
3. Dedijer V., La route de Sarajevo, Paris 1969.
4. Grodziska-Ożóg K., Cmentarz Rakowicki w Krakowie (1803-1939), Kraków 1987.
5. Księga pamiątkowa i adresowa wygnańców wojennych z Galicyi i Bukowiny 1914-1915 oraz Albumy pamiątkowe, część III. Prowincya i Bukowina, Wiedeń 1915.
6. Orlak B., Testament Wincentego Witosa, Warszawa 2009.
7. Rzepecki T., Rzepecki W. , Sejm i Senat 1922-1927, Poznań 1923.
8. Wieś i ruch ludowy w Polsce i Europie, t. 1-2, red. Gmitruk J., Indraszczyk A., Kampka F., Warszawa 2012.
9. Witos W., Moje wspomnienia, Warszawa 1978.
10. Zakrzewski A., Wincenty Witos, chłopski polityk i mąż stanu, Warszawa 1978.

Czasopisma:
1. „Dzieje Najnowsze”, 2004, nr 3.
2. „Galicja. Studia i materiały”, 2015, nr 1.
3. „Kurier Lwowski”, 1916, nr 44.
4. „Kurier Lwowski”, 1917, nr 113.
5. „Polityka i Społeczeństwo” 2009, nr 6.
                                    
[1] A. Zakrzewski, Wincenty Witos, chłopski polityk i mąż stanu, Warszawa 1978; B. Orlak, Testament Wincentego Witosa, Warszawa 2009; W. Witos, Moje wspomnienia, Warszawa 1978.
[2] H. Cimek, Wincenty Witos a kluczowe kwestie w Sejmie Ustawodawczym (1919–1922), „Polityka i Społeczeństwo” 2009, nr 6, s. 18-26.
[3] A. Chojnowski, P. Wróbel, Prezydenci i premierzy Drugiej Rzeczypospolitej, Wrocław-Warszawa-Kraków 1992, s. 145.
[4] Księga pamiątkowa i adresowa wygnańców wojennych z Galicyi i Bukowiny 1914-1915 oraz Albumy pamiątkowe, część III. Prowincya i Bukowina, Wiedeń 1915.
[5] Wieś i ruch ludowy w Polsce i Europie, t. 1-2, red. Gmitruk J., Indraszczyk A., Kampka F., Warszawa 2012.
[6] Chodzi o zamach w Sarajewie na austriackiego następcę tronu arcyksięcia Franciszka Ferdynanda Habsburga i jego małżonkę dokonany 28 czerwca 1914 r. uznawany za bezpośrednią przyczynę wybuchu I wojny światowej, V. Dedijer, La route de Sarajevo, Paris 1969.
[7] Chłopi stanowili wówczas 77 % obywateli Polski. Gospodarstw rolnych było 2,6 mln, ale dwie trzecie z nich miało mniej niż 5 hektarów powierzchni. Blisko połowa ziemi (17 mln ha) znajdowała się w rękach tylko 19 tys. gospodarzy.
[8] Lud polski w Galicji w czasie wojny, „Kurier Lwowski”, 1916, nr 44, s. 2.
[9] W pierwszym roku wojny na terenach objętych działaniami wojennymi, a były one znaczne i toczyły się głównie na obszarach wiejskich, chłopi ucierpieli również na skutek migracji wewnętrznych. Byli oni bowiem zmuszani do opuszczania swych gospodarstw w rejonach, gdzie toczyły się nasilone walki frontowe. Wysiedlenia przedłużały się na terenach, gdzie fronty zatrzymywały się na wiele tygodni, a nawet miesięcy i prowadzono walki pozycyjne oraz w pobliżu twierdz. J. Molenda, Chłopi polscy w 1914 roku, „Dzieje Najnowsze”, 2004, nr 3, s. 116-117.
[10] Witold Korytowski (ur. 8 sierpnia 1850 r. w Grochowiskach Szlacheckich, zm. 10 lipca 1923 r. w Poznaniu) – dr prawa, minister skarbu Austro-Węgier, namiestnik Galicji, nestor przemysłu spirytusowego w Poznaniu.
[11] Zdzisław Dzierżykraj-Morawski (ur. 4 listopada 1859 r. w Jurkowie, zm. 21 stycznia 1928 r. w Krakowie) – dr prawa, radca ministerialny w Ministerstwie ds. Galicji oraz minister ds. Galicji, a także publicysta. Odznaczony Orderem Żelaznej Korony I klasy. K. Grodziska-Ożóg, Cmentarz Rakowicki w Krakowie (1803-1939), Kraków 1987, s. 127.
[12] Michał Hieronim Bobrzyński (ur. 30 września 1849 r. w Krakowie, zm. 3 lipca 1935 r. w Łopuchówku) – polski historyk i konserwatywny polityk, namiestnik Galicji. D. Szymczak, Zmierzch galicyjskiego austrofilizmu i idei austro-polskiej. Michał Bobrzyński jako minister dla Galicji i kwestia wyodrębnienia Galicji (1916–1917), [w:] „Galicja. Studia i materiały”, 2015, nr 1., s. 21-47.
[13] Władysław Franciszek Długosz (ur. 24 lipca 1864 r. w Krakowie, zm. tamże 24 czerwca 1937 r.). Od 1887 r. pracował w przemyśle naftowym w Galicji, początkowo jako wiertacz, potem kierownik i właściciel kopalni naftowych w Zagłębiu Borysławsko-Drohobyckim oraz majątku ziemskiego w Siarach. W latach 1908-1914 poseł do galicyjskiego Sejmu Krajowego we Lwowie (czł. komisji szkolnej), 1911-1918 poseł do austriackiej Rady Państwa (od 1914 przewodniczący Komisji Gospodarczej Koła Polskiego, 1917-1918 czł. delegacji dla spraw wspólnych, prezes koła PSL). 1911-1913 minister do spraw Galicji. Od 1909 r. prezes Rady Powiatowej w Gorlicach (do 1923 r.), założyciel Domu Ludowego w Siarach, Organizator Okręgowego Tow. Rolniczego i wiceprezes Małopolskiego Tow. Rolniczego w Krakowie. Od 1908 r. związany z PSL (do 1913 r. czł. RN), w 1913 r. współtwórca PSL "Piast" (do 1918 r. czł. Naczelnej Rady Ludowej). W 1928 r. wystąpił ze stronnictwa i odsunął się od działalności politycznej. W czasie I wojny światowej czł. Naczelnego Komitetu Narodowego, uczestnik prac Koła Międzypartyjnego, w 1918 naczelnik wydz. rolniczego w Polskiej Komisji Likwidacyjnej. Od 1916 do śmierci prezes Krajowego Tow. Naftowego, czł. krakowskiej Izby Przemysłowo-Handlowej i prezes Rady Nadzorczej Powszechnego Banku Kredytowego, czł. Rady Nadzorczej Zakładów Tkackich SA w Krośnie i "Tepege" SA w Krakowie. Od 1921 r. prezes Państwowej Rady Naftowej. Inicjator utworzenia Krajowego Zw. Producentów Ropy. Obywatel honorowy Biecza, Dębicy, Gorlic i Veldes (Jugosławia). T. Rzepecki, W. Rzepecki, Sejm i Senat 1922-1927, Poznań 1923., s. 401-402, 537, 538; Bełcikowska A., Przewodnik praktyczny po Sejmie i Senacie Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 1925, s. 99, 111;
[14] W sprawie wypłaty zasiłków ewakuacyjnych, „Kurier Lwowski”, 1917, nr 113, s. 4.