Sándor Petöfi (1823-1849)
Sándor (Aleksander) Petöfi urodził się pierwszego dnia roku 1823 w miejscowości Kiskörös, leżącej na Wielkiej Nizinie Węgierskiej, w rodzinie Istvána Petrovicsa, z zawodu rzeźnika.
W latach 1835-1838 uczył się w Aszód, gdzie zainteresował się teatrem i poezją. Następnie w okresie od 1838 do 1842 roku próbował różnych zajęć. Był aktorem, wstąpił do wojska, skąd jednak został zwolniony z powodu złego stanu zdrowia, później krótko był także kancelistą i urzędnikiem. Od roku 1842 r. Petöfi uczęszczał do kolegium w Pápa, gdzie zawarł przyjaźń z Maurycym Jókaim, późniejszym powieściopisarzem.
Na rok 1842 przypadł debiut poetycki Petöfiego, któremu udało się opublikować na łamach prestiżowego czasopisma „Athenaeum” swój wiersz pt. Pijąc wino. Sygnował go jeszcze rodowym nazwiskiem Petrovicsów, ale już pół roku później, w listopadzie 1842 r., utwór W ojczyźnie mojej podpisał wybranym przez siebie nazwiskiem Petöfi.
W latach 1842-1846 wydał wiele wierszy i poematów, które przyniosły mu duży rozgłos i sławę. W swojej twórczości podejmował tematykę zaczerpniętą z życia
ludu, opiewał krajobraz rodzinnego kraju, jego przyrodę, sięgał do
przeżyć i doświadczeń z własnego życia, angażował się w sprawy społeczne
i narodowe. Przykładem utworu, będącego dowodem na rozumienie przez
poetę spraw narodowych i troski o losy kraju był m.in. wiersz pt. Do
magnatów przebywających za granicą. Autor piętnował i potępiał w nim
rodaków trwoniących kapitał za granicą i lekceważących interesy
narodowe.
Czyli kraj nasz tak opływa
W skarby, by je marnie trwonić?
Nie! Ojczyzna nieszczęśliwa
Nie ma czym swych ran osłonić[1].
W marcu 1846 r. Sándor Petöfi zainicjował działalność Towarzystwa Dziesięciu, skupiającego młodych poetów i pisarzy, mającego w przyszłości odegrać ważną rolę w walce o wolność Węgier. Na miejsce swoich spotkań członkowie Towarzystwa wybrali słynną później kawiarnię w Peszcie - „Pilvax”.
We wrześniu 1946 r. podczas podróży po Siedmiogrodzie poeta poznał Julię Szendrey, córkę zarządcy majątku hrabiów Károlyich, którą rok później, 8 września, poślubił. Jak na poetę przystało dzieje swej wielkiej miłości zobrazował piórem m.in. w utworach: Drży w polu krzewina, Jak nazwać cię mam i Listy z podróży. Swej młodej żonie poświęcił piękne erotyki, wśród których znajduje się najczęściej analizowany i interpretowany Przy końcu września.
Jak nazwać cię mam,
Matko mojego szczęścia,
Nimfo wyobraźni
Wdzierającej się do nieba
Moich najzuchwalszych nadziei,
Łagodna jawo,
Skarbie droższy nad bogactwa świata,
Piękna, najmilsza
Małżonko moja,
Jak nazwać cię mam?[2]
Nadeszły pierwsze miesiące 1848 r. Europa stała się widownią wydarzeń,
znanych z kart historii pod nazwą Wiosny Ludów. 15 lipca 1849 r. Petöfi
stanął na czele radykalnie ustosunkowanej grupy inteligencji, pisarzy i
studentów, nazwanej później Młodzieżą Marcową. Podczas zgromadzenia w
kawiarni „Pilvax” Maurycy Jókay odczytał rezolucję „Dwanaście punktów”
pt. „Czego żąda naród węgierski”. Poszczególne jej punkty dotyczyły
m.in. utworzenia samodzielnego rządu węgierskiego, corocznego zwoływania
parlamentu, zniesienia cenzury, wolności prasy, utworzenia gwardii
narodowej, zwolnienia więźniów politycznych. Następnie Sándor Petöfi
zadeklamował, napisaną przez siebie dwa dni wcześniej, Pieśń narodową,
uznaną z czasem za hymn rewolucji węgierskiej. Oba wystąpienia przyjęte
zostały przez zebranych entuzjastycznie.
Pora, Węgrzy! Czas, narodzie!
Dziś lub nigdy! Powstawajcie!
Żyć w niewoli, czy w swobodzie?
Albo – albo! Wybierajcie!
– Przysięgamy! Ty nad nami,
Boże sam!
Nigdy już niewolnikami
Nie być nam![3]
15 marca 1848 r. był początkiem Wiosny Ludów na Węgrzech. Abstrahując od
ideologicznych korzeni i inspiracji rewolucji, które ogarnęły Europę w
1848 i 1849 r., należy stwierdzić, iż w przypadku tak Węgier jak i
Polski najważniejszą ideą, jaka przyświecała rewolucjonistom-powstańcom
była sprawa niepodległości, choć w węgierskim przypadku kwestia ta
ostatecznie wykrystalizowała się dopiero po detronizacji Habsburgów i
ogłoszeniu „deklaracji niepodległości”, co nastąpiło 14 kwietnia 1849 r.
Jókay tak pisał o dniu 15 marca i roli Petöfiego:
...Ten dzień Węgrzy powinni nazwać dniem święta Petöfiego, bo on wtedy Słońce zatrzymał w biegu...”.
Oczywiście wydarzenia rewolucji znalazły swoje bezpośrednie odbicie w
poezji węgierskiego wieszcza. Wśród utworów będących ich echem wymienić
można m.in.: Rozszumiało się morze, Znowu Węgier stał się Węgrem, Do
Wolności, Młodzież Dni Marcowych, Rok 1848.
Po uchwaleniu przez parlament węgierski postulowanych reform i zatwierdzeniu przez cesarza Ferdynanda I odpowiednich dla nich ustaw, ukonstytuował się rząd odpowiedzialny wyłącznie przed zgromadzeniem narodowym. Na jego czele stanął hrabia Lajos Batthyány, a stanowisko ministra finansów objął w nim przyszły przywódca węgierskiego powstania i gubernator kraju Lajos Kossuth. Jednak ugodowa polityka dworu habsburskiego wobec Węgrów podyktowana była wyłącznie koniecznością prowadzenia walk na Półwyspie Apenińskim. Już wkrótce, wykorzystując lojalnego całkowicie wobec Wiednia bana Chorwacji gen. Józefa Jelačicia, rząd cesarski przystąpił do organizowania przeciwko Madziarom wojska, złożonego z Chorwatów. Niekorzystnie dla Węgrów przedstawiała się również sytuacja w Siedmiogrodzie, gdzie marszałek Puchner tworzył gwardię narodową, złożoną z Rumunów i Niemców i przygotowywał antywęgierskie powstanie.
W tym czasie Petöfi został odsunięty od wpływu na życie polityczne Węgier. Pomimo, iż położył niewątpliwe zasługi w rozpowszechnianiu idei reform, przez co przyczynił się do uchwalenia Ustaw Marcowych, towarzyszyła mu aura zbytniego radykalizmu.
W przeprowadzonych w czerwcu 1848 r. wyborach do sejmu upadła kandydatura poety, który starał się uzyskać mandat ze swego dawnego rodzinnego okręgu.
Tymczasem jesienią sytuacja Węgrów stawała się coraz bardziej dramatyczna. Rząd austriacki zaczął formalną wojnę przeciwko zbuntowanemu Królestwu, kierując do walki armię Jelačicia. Z kolei Reakcją strony węgierskiej było powołanie Krajowego Komitetu Obrony Ojczyzny pod przewodnictwem Lajosa Kossutha. Rozpoczęto rozbudowę armii węgierskiej, do której trafiali także liczni Polacy, wśród nich m.in. generałowie: Henryk Dembiński, Józef Wysocki i Józef Bem.
Od października 1848 r. Petöfi w stopniu kapitana służył w 28 batalionie honwedów. 13 stycznia 1849 r. otrzymał od Kossutha aprobatę na przydział do armii siedmiogrodzkiej, dowodzonej przez gen. Józefa Bema. 12 dni później poeta zameldował się w Komendzie Głównej armii siedmiogrodzkiej w Szelindek. Sędziwy generał przyjął go życzliwie, choć zazwyczaj wszystkich „gryzipiórków” traktował podejrzliwie i z dystansem. Stanąwszy naprzeciw Bema młody kapitan zadeklarował: „Jenerale! Oddaję moją szablę do Twojej dyspozycji”, na co usłyszał odpowiedź: „Tym się nie zadowolę, żądam też twego serca”. Następnie żołnierze obserwujący powitanie własnego wodza z poetą, ku swojemu zdumieniu stali się świadkami serdecznego uścisku obu mężów. Bez wątpienia nie przypuszczali, iż ten surowy, milczący żołnierz był zdolny przejawiać i okazywać wrażliwsze uczucia. Również pozytywne wrażenie wywarła na Bemie wiadomość, że jego nowy oficer pozostawił w domu młodą małżonkę wraz z małym dziecięciem. Skwitował ten fakt następującym stwierdzeniem: „Brawo! Taki charakter mi się podoba...”. I dowódca armii siedmiogrodzkiej mianował poetę swoim adiutantem.
Wybitny węgierski poeta XX wieku, Illyés Gyula w swej książce, poświęconej Sándorowi Petöfiemu, tak nakreślił stosunek gen. Bema do swojego młodego adiutanta:
Po uchwaleniu przez parlament węgierski postulowanych reform i zatwierdzeniu przez cesarza Ferdynanda I odpowiednich dla nich ustaw, ukonstytuował się rząd odpowiedzialny wyłącznie przed zgromadzeniem narodowym. Na jego czele stanął hrabia Lajos Batthyány, a stanowisko ministra finansów objął w nim przyszły przywódca węgierskiego powstania i gubernator kraju Lajos Kossuth. Jednak ugodowa polityka dworu habsburskiego wobec Węgrów podyktowana była wyłącznie koniecznością prowadzenia walk na Półwyspie Apenińskim. Już wkrótce, wykorzystując lojalnego całkowicie wobec Wiednia bana Chorwacji gen. Józefa Jelačicia, rząd cesarski przystąpił do organizowania przeciwko Madziarom wojska, złożonego z Chorwatów. Niekorzystnie dla Węgrów przedstawiała się również sytuacja w Siedmiogrodzie, gdzie marszałek Puchner tworzył gwardię narodową, złożoną z Rumunów i Niemców i przygotowywał antywęgierskie powstanie.
W tym czasie Petöfi został odsunięty od wpływu na życie polityczne Węgier. Pomimo, iż położył niewątpliwe zasługi w rozpowszechnianiu idei reform, przez co przyczynił się do uchwalenia Ustaw Marcowych, towarzyszyła mu aura zbytniego radykalizmu.
W przeprowadzonych w czerwcu 1848 r. wyborach do sejmu upadła kandydatura poety, który starał się uzyskać mandat ze swego dawnego rodzinnego okręgu.
Tymczasem jesienią sytuacja Węgrów stawała się coraz bardziej dramatyczna. Rząd austriacki zaczął formalną wojnę przeciwko zbuntowanemu Królestwu, kierując do walki armię Jelačicia. Z kolei Reakcją strony węgierskiej było powołanie Krajowego Komitetu Obrony Ojczyzny pod przewodnictwem Lajosa Kossutha. Rozpoczęto rozbudowę armii węgierskiej, do której trafiali także liczni Polacy, wśród nich m.in. generałowie: Henryk Dembiński, Józef Wysocki i Józef Bem.
Od października 1848 r. Petöfi w stopniu kapitana służył w 28 batalionie honwedów. 13 stycznia 1849 r. otrzymał od Kossutha aprobatę na przydział do armii siedmiogrodzkiej, dowodzonej przez gen. Józefa Bema. 12 dni później poeta zameldował się w Komendzie Głównej armii siedmiogrodzkiej w Szelindek. Sędziwy generał przyjął go życzliwie, choć zazwyczaj wszystkich „gryzipiórków” traktował podejrzliwie i z dystansem. Stanąwszy naprzeciw Bema młody kapitan zadeklarował: „Jenerale! Oddaję moją szablę do Twojej dyspozycji”, na co usłyszał odpowiedź: „Tym się nie zadowolę, żądam też twego serca”. Następnie żołnierze obserwujący powitanie własnego wodza z poetą, ku swojemu zdumieniu stali się świadkami serdecznego uścisku obu mężów. Bez wątpienia nie przypuszczali, iż ten surowy, milczący żołnierz był zdolny przejawiać i okazywać wrażliwsze uczucia. Również pozytywne wrażenie wywarła na Bemie wiadomość, że jego nowy oficer pozostawił w domu młodą małżonkę wraz z małym dziecięciem. Skwitował ten fakt następującym stwierdzeniem: „Brawo! Taki charakter mi się podoba...”. I dowódca armii siedmiogrodzkiej mianował poetę swoim adiutantem.
Wybitny węgierski poeta XX wieku, Illyés Gyula w swej książce, poświęconej Sándorowi Petöfiemu, tak nakreślił stosunek gen. Bema do swojego młodego adiutanta:
Starszy pan nie mógł wiedzieć o wielkości poety: nie przeczytał w
oryginale ani jednej linijki jego autorstwa. Poznał się jednak na jego
osobowości. Obchodził się z nim niczym
z rodzonym dzieckiem, martwi się o niego, stara się trzymać z dala od
niebezpieczeństwa. Delikatnie i taktownie leczy palącą ranę, zadaną
przez zarzut tchórzostwa; odznacza go orderem za bohaterstwo. Posyła go
wciąż do Debreczyna jako kuriera w oficjalnych sprawach...
Udział w zwycięskiej kampanii armii Bema w Siedmiogrodzie był dla
Petöfiego natchnieniem i inspiracją wielu utworów m.in.: W bitwie, A ja
powiadam, że Węgrzy zwyciężą, Honved.
Słychać zgiełk przeciągły,
To chrzęst białej broni,
Głucho huczą działa,
Odgłos światem goni.
Ziemia trzeszczy, niebo
W posadach się waży.
Hej, naprzód, żołnierze!
Hej, naprzód, Madziarzy![4]
Sam poeta był urzeczony postacią generała Bema. Uważał go za jednego z
największych węgierskich wodzów. Poglądy te znalazły swój wyraz w jego
artykułach poświęconych Ojczulkowi Bemowi. Ale przyczynkiem do
prawdziwej, romantycznej legendy o generale stały się wiersze
Petöfiego: Cztery dni huczały działa, Armia Siedmiogrodzka, w którym to
utworze pojawił się najczęściej cytowany epitet określający polskiego
dowódcę – „Ostrołęki gwiazda krwawa” oraz Vajda-Hunyad. W tym ostatnim
wierszu Petöfiego o Józefie Bemie, poeta dokonał już świadomej
mitologizacji polskiego generała, porównując go do dawnego właściciela
zamku Vajdahunyad, węgierskiego bohatera – Jana Hunyadego, pogromcy
wojsk tureckich w bitwie pod Belgradem z 1456 roku.
Nie z imienia, z ducha cię poznaję –
Twych mi czynów wskazują cię blizny,
Tyś ten sam, co lat temu czterysta:
Do węgierskiej dziś wracasz Ojczyzny[5].
Za udział w kampanii banackiej gen. Bem awansował Petöfiego do stopnia
majora. Jednak relacje żołnierza-poety z przedstawicielami powstańczego
rządu Kossutha w Debreczynie, gdzie przyjeżdżał z meldunkami od Bema,
nie układały się pomyślnie. Major wdał się w spór z ministrem wojny
Lázárem Mészárosem, który zakończył się złożeniem przez Sándora
dymisji. Konflikt zażegnała dopiero osobista interwencja gen. Bema.
Niedługo potem Petöfi poniósł konsekwencje ostrego sporu swojego wodza z
gen. Károlyem Vécseyem. Przyczyną konfliktu było zaniechanie przez
węgierskiego dowódcę marszu na Temeszwar i tym samym wypełnienia rozkazu
Bema. Skutkiem niesubordynacji było fiasko planu, zakładającego
zdobycie Temeszwaru. W związku z tym Petöfi na polecenie Bema
opublikował list, który obciążał Vécseya odpowiedzialnością za
niepowodzenie. Oburzony zastępca ministra wojny, gen. György Klapka
nałożył na poetę areszt domowy. Ten na znak protestu zrezygnował z
funkcji oficera sztabowego. W pożegnalnym liście do gen. Bema napisał:
Będę służył mojej Ojczyźnie piórem, ale nie szablą, szablą, która nie
okryła się może sławą, ale i nie splamiła sromotą, i którą wydarto mi z
rąk. Nie mogę być żołnierzem przede wszystkim dlatego, że zastosowano w
stosunku do mnie zemstę, zemstę wyrachowaną
i nikczemną, która by nie ustawała, dopóki byłbym żołnierzem, a i Pan
ochraniając mnie miałby może również jakie przykrości. Oto rzecz,
której moje sumienie nakazuje mi z całej duszy unikać”.
Tymczasem narodowy zryw węgierski zaczął zagrażać porządkowi
europejskiemu, którego strażnikiem było Święte Przymierze. Na prośbę
cesarza Franciszka Józefa, car Mikołaj I zdecydował się na zbrojną
interwencję przeciwko powstaniu. 24 czerwca do Siedmiogrodu wkroczyła
armia rosyjsko - austriacka w sile 55 tysięcy, pod dowództwem gen.
Aleksandra Lüdersa, wchodząca w skład interwencyjnych wojsk
feldmarszałka Iwana Paskiewicza.
Po zwolnieniu z aresztu Petöfi zdecydował się powrócić do służby u boku „szarego człowieczka”. Spotkał się z nim w Berecke 25 lipca. Bem bez namysłu ponownie przyjął poetę na swojego adiutanta, a do Ministerstwa Wojny wysłał meldunek:
Po zwolnieniu z aresztu Petöfi zdecydował się powrócić do służby u boku „szarego człowieczka”. Spotkał się z nim w Berecke 25 lipca. Bem bez namysłu ponownie przyjął poetę na swojego adiutanta, a do Ministerstwa Wojny wysłał meldunek:
„Mój adiutant, major Petöfi, który podał się do dymisji z powodu
haniebnego potraktowania go przez generała Klapkę, wstąpił ponownie do
służby wojskowej”.
31 lipca 1849 r. doszło do bitwy pod Segesvárem (obecnie Sighisoara). W
starciu tym gen. Bem posiadał pod swoimi rozkazami zaledwie 2400
żołnierzy, zaś przeciwnik cztery razy więcej. Przewagę miała zniwelować
oczekiwana przez dowódcę armii siedmiogrodzkiej dywizja Farkasa Keménya,
która jednak nie dotarła na pole bitwy. Początkowa sytuacja rozwijała
się pomyślnie dla Węgrów. Dopiero około godziny 15 Lüders był już pewny,
iż nie musi obawiać się nadejścia posiłków dla Bema. Wówczas inicjatywę
przejęły wojska carskie, które przeszły do kontrnatarcia. 10 kompani
honwedów nie było w stanie pokonać wielokrotnie liczebniejszego wroga.
Bitwa zamieniła się w rzeż. Uciekających Madziarów zaatakowały oddziały
ułanów i kozaków. 1300 Węgrów poległo lub zostało rannych, blisko 500
trafiło do niewoli. W trakcie ucieczki miały miejsce również bohaterskie
epizody. István Kovács w biografii gen. Bema opisuje postawę jednego z
adiutantów dowódcy armii siedmiogrodzkiej, rotmistrza Domokosa Zeyka:
„Sam przeciwstawił się prześladowcom. Zdumieni kozacy, na rozkaz
swego oficera, chcieli go złapać żywego. Bronił się dopóty, dopóki jego
szabla nie połamała się na trzymanym przed nią karabinie. Zamiast
niewoli wybrał śmierć - strzelił sobie w głowę”.
Tak ginęli bohaterowie tych dni...
Jednak segesvárska klęska z militarnego punktu widzenia nie miała decydującego znaczenia. Brała w niej udział jedynie niewielka część armii siedmiogrodzkiej, dowodzona akurat przez gen. Bema. Mimo to bitwa ta stała się symbolem. Nie powrócił z niej poeta-żołnierz, major Sándor Petöfi. Wbrew zakazowi swojego dowódcy wziął on bezpośredni udział w walce, podczas której natknął się na niego jeden z oddziałów kozackich. W tym dniu Petöfi miał na sobie piękną haftowaną koszulę. Jak pisze Kovács, zanim przebito go piką, ściągnięto nią z niego, traktując jako wartościowy łup. Ciała poety nigdy nie odnaleziono...
Po bitwie Lüders miał stwierdzić: „Zniszczyliśmy ducha rewolucji węgierskiej”. I miał rację, gdyż zginął jej duchowy przywódca z czym węgierska opinia publiczna długo nie mogła się pogodzić. Nie mogła się pogodzić, iż już na zawsze zamilkł „śpiew” patrioty, który przysłużył się swej ojczyźnie piórem, ale nie złożył również swej szabli i poległ jak żołnierz...
Jednak segesvárska klęska z militarnego punktu widzenia nie miała decydującego znaczenia. Brała w niej udział jedynie niewielka część armii siedmiogrodzkiej, dowodzona akurat przez gen. Bema. Mimo to bitwa ta stała się symbolem. Nie powrócił z niej poeta-żołnierz, major Sándor Petöfi. Wbrew zakazowi swojego dowódcy wziął on bezpośredni udział w walce, podczas której natknął się na niego jeden z oddziałów kozackich. W tym dniu Petöfi miał na sobie piękną haftowaną koszulę. Jak pisze Kovács, zanim przebito go piką, ściągnięto nią z niego, traktując jako wartościowy łup. Ciała poety nigdy nie odnaleziono...
Po bitwie Lüders miał stwierdzić: „Zniszczyliśmy ducha rewolucji węgierskiej”. I miał rację, gdyż zginął jej duchowy przywódca z czym węgierska opinia publiczna długo nie mogła się pogodzić. Nie mogła się pogodzić, iż już na zawsze zamilkł „śpiew” patrioty, który przysłużył się swej ojczyźnie piórem, ale nie złożył również swej szabli i poległ jak żołnierz...
I wychylam wino do dna –
Już czara pusta.
Jakaż gorycz... łzy płyn mącą
I palą usta!
dr Paweł Juśko
Bibliografia
Opracowania:
1. Chudzikowska J., Generał Bem, Warszawa 1990.
2. Czaplaros I., Generał Józef Bem w legendzie, „Zeszyty tarnowskie” 1972, s. 106-112.
3. Kovács I., Józef Bem. Bohater wiecznych nadziei, przeł. M. Snopek, Warszawa 2002.
4. Midzio J., Major Sándor Petöfi adiutant generała Bema, „Mówią Wieki” 8 1973, s. 24 - 27.
5. Petöfi S., Wybór poezji, oprac. J. W. Gomulicki, Warszawa 1951.
6. Petöfi S., Poezje wybrane, Warszawa 1973.
7. Snopek J., Węgry. Zarys dziejów i kultury, Warszawa 2002.
[1]Sándor Petöfi, Do magnatów przebywających za granicą, fragm. (W. Sabowski)
[2]Sándor Petöfi, Jak nazwać cię mam, fragm., (A. Nawrocki)
[3]Sándor Petöfi, Pieśń narodowa, fragm., (J. Wołoszynowski)
[4]Sándor Petöfi, W bitwie, fragm., (A. Gawroński)
[5]Sándor Petöfi, Vajda-Hunyad, fragm., (A. Lange)