Historia domu sióstr służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej w Tarnowie

Wstęp
Dom zakonny w Tarnowie przy ul. Mościckiego 18 jest placówką Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej, które powstało w Wielkopolsce w 1850 r. Założył je bł. Edmund Bojanowski, a głównym zadaniem sióstr jest praca oświatowo-charytatywna oraz opieka nad dziećmi, ubogimi i chorymi. W 1861 r. siostry przybyły także do Galicji. Od głównej siedziby w Starej Wsi przyjęły nazwę służebniczki starowiejskie[1]. Siostry założyły swe placówki w diecezji tarnowskiej już w 17 roku istnienia[2]. Do samego Tarnowa przybyły 24 stycznia 1868 r. by na prośbę Zarządu Miejskiego podjąć prowadzenie kuchni dla biednych w Ratuszu. Pracowały tam do maja 1868 r. Rok później Zarząd poprosił siostry pielęgniarki o pełnienie posługi w szpitalu. Pracę podjęło 6 sióstr i trwała ona do listopada 1881 r.[3] Na terenie Tarnowa powstawały placówki: Gumniska (1907), Chyszów (1918), ul. Krakowska (1919), Mościce (1931), ul. Mościckiego 16 (1934), Rzędzin (1938), ul. Nowodąbrowska (1941), Tarnów Osiedle (1994), Tarnów ul. Długa (1980), Tarnów ul. Zagumnie (1987)[4]. Obecnie są cztery placówki: ul. Mościckiego 18, ul. Sióstr Służebniczek 2, ul. Osiedle 8 oraz ul. Matki Bożej Fatimskiej 39a.

Siostry podejmowały działania zgodne z założeniami apostolskimi bł. Edmunda Bojanowskiego: opiekowały się dziećmi w ochronkach, organizowały półkolonie i kolonie, prowadziły sierocińce, kursy zawodowe, wykonywały prace przykościelne, troszczyły się o kaplice, pielęgnowały chorych, posługiwały w szpitalach, prowadziły szkoły, nauczały religii, sprawowały pieczę nad grupami apostolskimi, dożywiały głodnych, a w czasie wojny pielęgnowały rannych, pomagały uchodźcom, prowadziły kuchnie i punkty opieki lotnej.

Niniejszą pracę poświęcono historii domu służebniczek starowiejskich w Tarnowie, który od 1958 r. jest domem prowincjalnym Sióstr Służebniczek Prowincji Tarnowskiej.

Geneza placówki
Służebniczki Starowiejskie, chcąc zyskać bazę mieszkaniową w mieście powiatowym i rozwinąć działalność religijno-społeczną, zakupiły 14 września 1934 r. piętrową kamienicę usytuowaną przy ul. Mościckiego 16 od pań Parfinowicz: Eugenii, Wandy i Zofii[5]. Zaraz po tym siostry rozpoczęły remonty. Trzeba było zrobić instalację elektryczną i przystosować pomieszczenia do nowych zadań[6]. Kupno domu w Tarnowie zbiegło się z likwidacją zakładu sierot w Winiarach, w którym pracowały służebniczki. Sejmik Pińczowski, nie mając funduszy na zapłacenie siostrom zaległych poborów, w zamian oddał inwentarz, który przywiozły do domu przy ul. Mościckiego, co ułatwiło start materialny placówki[7].

S. Aurelia Słobodzian, ekonomka generalna zgromadzenia służebniczek, zajmująca się kupnem posesji, w liście do Matki Generalnej zaznaczyła: „Co do pracy w nowym domu, to wszyscy radzą, że najlepiej udałyby się kursy szycia, kroju i gotowania oraz stała pracownia szycia, haftu itp.”[8]. Tego rodzaju zaangażowanie poparł ks. Józef Chrząszcz, wielki społecznik miasta Tarnowa, redaktor tygodnika diecezjalnego „Nasza Sprawa”. Ciesząc się kupnem domu, proponował także zorganizowanie kursów szycia, kroju i gotowania oraz przyjęcie dziewcząt na stancję. Ponadto przedstawił potrzebę zajęcia się dziećmi z terenów Tarnowa i okolic, które nawiedziła powódź[9]. Z kolei ks. Jan Bochenek[10] życzył sobie, by w jego parafii otworzyć misję dworcową dla ubogich, dorosłych dziewcząt szukających pracy lub wałęsających się bezcelowo po dworcu kolejowym i ulicach miasta[11]. W misji dworcowej mogłyby znaleźć kilkudniowy przytułek i opiekę. W zamian za to, pomagałyby siostrom w pracowniach szycia i kroju, w kuchni, pralni i przy innych zajęciach domowych[12]. W ten sposób powstawała wizja działalności w nowej placówce służebniczek: opieka nad dziećmi powodzian i misja dworcowa, ta ostatnia nigdy nie została zrealizowana.

Ostatecznie przełożona generalna Zgromadzenia Eleonora Jankiewicz zwróciła się z prośbą do ks. bpa ordynariusza diecezji tarnowskiej Franciszka Lisowskiego o pozwolenie na uruchomienie nowego domu, w którym miano zorganizować internat dla uczącej się młodzieży żeńskiej i mieszkanie dla grupy dzieci powodzian[13]. Ksiądz biskup udzielił pozwolenia i swego błogosławieństwa[14]. Pierwsze siostry przyjechały na placówkę 5 października 1934 r.: s. Teofila Gajewska (przełożona), s. Teodora Szlosek (do prowadzenia kursu szycia i kroju) oraz s. Klara Dryka (do kuchni)[15]. Poświęcenie domu i kaplicy odbyło się 10 grudnia 1934 r. Dokonał tego aktu ks. bp Franciszek Lisowski przy asyście sędziego Sądu Biskupiego, proboszcza parafii katedralnej ks. Kaspra Mazura oraz ówczesnego rektora seminarium duchownego ks. Romana Sitki. W uroczystości uczestniczyli m. in.: wiceprezydent miasta Tarnowa Tadeusz Kołodziej, świeccy zaprzyjaźnieni z siostrami, siostry z innych zgromadzeń i siostry służebniczki z okolicznych domów. Ks. bp Lisowski wyraził wielkie zadowolenie z faktu powstania nowego domu i zachęcił siostry do ofiarnej służby. Ks. Mazur podkreślał doniosłe znaczenie pracy sióstr dla tej dzielnicy Tarnowa. Dom oddano pod opiekę Chrystusa Króla[16]. W momencie poświęcenia placówki, siostry opiekowały się 30 dziećmi powodzian, prowadziły szwalnię i planowały misję dworcową.

Działalność Sióstr Służebniczek w Tarnowie
- dzieci powodzian
Podjęcie opieki nad dziećmi powodzian miało związek z klęską żywiołową, która nawiedziła Tarnów i okolice w lipcu 1934 r.[17] W czasie powodzi zginęło 9 osób, pod wodą w powiecie tarnowskim znalazły się 52 wsie, niektóre zostały zupełnie zniszczone. Prasa lokalna apelowała o ofiarność na rzecz powodzian[18]. W niesienie pomocy aktywnie włączyło się duchowieństwo[19]. We wrześniu 1934 r. powstała w Powiatowym Komitecie Pomocy dla Powodzian sekcja opieki nad dziećmi z terenów objętych klęską żywiołową. Jej przewodniczącym został dyr. Gładyszowski, zastępcą ks. prałat J. Chrząszcz, sekretarzem prof. Uruski. ,,Podjęto opiekę nad dziećmi przedszkolnymi, uczniami szkół powszechnych, średnich i dokształcających” – jak donosiła prasa. „Ostatnia powódź, wiele tysięcy dzieci pozbawiła najbardziej prymitywnych warunków bytowania. A ile jest tej nędzy dziecięcej i tej bezdomnej, bezpańskiej, do której nikt przyznać się nie chce i tej skrytej po chatach wiejskich i robotniczych domach miasteczek i miast, która nie ma ani chleba, ani obuwia, ani ubrania, ani książki i przyborów szkolnych”[20]. W październiku 1934 r. Komitet Powodziowy zwrócił się z prośbą do Matki Generalnej służebniczek starowiejskich o przyjęcie do domu przy ul. Mościckiego w Tarnowie dzieci powodzian[21]. Siostry przyjęły 37 dziewczynek: 7 starszych, uczęszczających do szkół średnich i 30 młodszych w wieku 3-15 lat[22]. Wychowanki zostały objęte opieką materialną i duchową.

W ramach działalności profilaktyczno-opiekuńczej siostry dostarczały dzieciom: pożywienie, odzież, przybory toaletowe, szkolne, książki, zeszyty. Dzieci uczęszczały do szkół, należało więc czuwać nad pilnością i ich postępem w zdobywaniu wiedzy, pomagać słabszym intelektualnie, pracować nad zdyscyplinowaniem, kulturą bycia i słowa. Bardzo ważnym elementem programu wychowawczego było wychowanie religijne. Katechizowały swoje podopieczne, uczyły modlitwy, zaufania Bożej Opatrzności. Starały się umilać wychowankom czas rozłąki z rodziną. Czyniły starania, by Wigilia i Święta upływały dziewczynkom w rodzinnej atmosferze miłości i życzliwości[23]. W lutym 1935 r. podopieczne pod kierunkiem siostry przygotowały sztukę „Zwycięstwo miłości”[24]. Dzięki temu dzieci mogły odkryć swoje talenty, piękno sztuki, ale przede wszystkim odreagować lęki związane z sytuacją zagrożenia powodziowego.

S. Teofila Gajewska, jako przełożona domu, troszczyła się o zabezpieczenie bazy materialnej wychowankom, co było możliwe m.in. dzięki darczyńcom. Zgromadzenie przysłało wagon węgla, ks. bp Lisowski złożył ofiarę 500 zł na utrzymanie małych powodzianek, a prezydent miasta zwolnił dom z opłat za gaz, wodę i światło. Nieocenioną pomoc niósł zakładowi ks. Prałat Józef Lubelski i Maria Smalcowa[25]. Nie brakło małych form pomocy: PCK dostarczał mydło dla dziewcząt[26], „pewna pani” dawała za darmo kości na zupę[27]. Pomoc finansową niósł Komitet Powodziowy. Po zakończeniu roku szkolnego Komitet polecił odesłać dzieci do domów. Rodzice i opiekunowie bardzo prosili, by biedniejsze dzieci zatrzymać dłużej ze względu na prace polowe. 18 wychowanek pozostało do żniw[28]. Powiatowy Komitet Pomocy Ofiarom Powodzi w Tarnowie został rozwiązany 13 września 1935 r.[29]

- świetlica dla gazeciarzy
W domu przy ul. Mościckiego nie doszło do realizacji planów związanych z utworzeniem misji dworcowej, mimo, iż siostry miały poparcie wielu świeckich i kapłanów ze środowiska tarnowskiego[30]. Dworzec należał do parafii ojców misjonarzy, a oni nie wyrazili zgody na nową placówkę. Ks. Mazur zaproponował wtedy otwarcie świetlicy dla opuszczonych chłopców gazeciarzy. Taki rodzaj pracy wychowawczej był nowością dla Zgromadzenia, ale mieścił się w ramach pracy profilaktyczno-opiekuńczej, więc siostry podjęły ją, jako wyzwanie apostolskie[31]. W okresie międzywojennym i latach powojennych istniała duża grupa dzieci i młodzieży zaniedbanej, opuszczonej, mającej bardzo trudne warunki mieszkaniowe i braki w opiece rodzicielskiej. Te fakty wymagały tworzenia świetlic, w których było dożywianie i prowadzono odpowiednie zajęcia[32] m.in. z dokształcania umysłowo moralnego, rozrywkowo-artystyczne oraz zajęcia praktyczne[33]. Miały one odciągać młodzież od żebractwa, handlu ulicznego oraz innych zagrożeń[34].

Stowarzyszenie św. Wincentego a Paulo prowadziło przy parafii katedralnej świetlicę dla gazeciarzy. W 1934 r. dzieło to podjęły także siostry starowiejskie i prowadziły je wspólnie ze Stowarzyszeniem w latach 1935-37[35]. Sodaliski św. Wincentego a Paulo pełniły dyżury i uczyły świeckich przedmiotów, natomiast siostry przygotowywały kolację[36]. S. Teofila zauważyła, że panie z wielkim poświęceniem pełniły uczynki miłosierne, ale tylko co do ciała: ,,O Panu Bogu, o duszy, nie było tam mowy”[37]. Zapytane o taki stan rzeczy twierdziły, iż chłopcy nie chcą poznawać Boga. S. Teofila zapisała w swoich notatkach: „Nie mogłam uwierzyć, by ktoś nie lubił słuchać o Panu Bogu, zwłaszcza o Jego miłości, dobroci i miłosierdziu”[38]. Postanowiła działać i poleciła dawać chłopcom obiad, którzy już od 12.00 gromadzili się na podwórku. Posiłek przyjęli z entuzjazmem, potem rozmawiali chętnie z s. Teofilą, która zdobyła w ten sposób ich zaufanie.

„Wkrótce dowiedziałam się – zapisał później siostra – z jakich środowisk pochodzą, że wielu z nich jest bezdomnych, śpią w lecie w parku, a w zimie pod schodami u sąsiadów, a jak ich stamtąd wypędzą to na ławce w poczekalni na dworcu kolejowym”[39]. Oprócz pogadanek religijnych s. Teofila uczyła chłopców śpiewu kościelnego, by ich zapalić do uczestnictwa w nabożeństwach. Dotąd prawie żaden z nich nie przystępował do sakramentów świętych[40], a niektórzy od kilku lat nie byli u spowiedzi. Ich zaniedbanie moralne było ogromne[41]. Mówili, że: „dlaczego są tacy zrażeni najpierw do ludzi, a przez nich do Kościoła i religii. Mówili, że każdy do nich szorstko się odnosił, wypędzał z domu, jak złodziei, nikt dobrego słowa nie powiedział”[42]. Można wnioskować, że gazeciarze to chłopcy z rodzin bezrobotnych, patologicznych, bezdomne sieroty lub półsieroty.

S. Teofila rozumiała, że najskuteczniejszą formą resocjalizacji młodych ludzi są rekolekcje, spowiedź i Komunia św.: ,,Pomimo największych wysiłków i pracy, niczem nie można było wpłynąć na tych chłopców, by ich poprawić. Dopiero łaska sakramentalna zmieniła ich zupełnie”[43]. Zgłębianie prawd wiary było dobrym przygotowaniem do rekolekcji, które trwały 3 dni. Chłopcy z uwagą słuchali, ale bardzo bali się spowiedzi[44]. Modlitwa sióstr, modlitwa chłopców oraz wielka życzliwość ks. dr Władysława Węgla spowodowały, że przystąpili oni do sakramentu Pokuty i przeżywali ogromną radość[45]. Wyznali później s. Teofilii: „Jeszcześmy nigdy w życiu nie zaznali tak wielkiego szczęścia jak dziś, czegośmy się tak bali, chyba grzechu”[46]. Po spowiedzi i Mszy św. kilku chłopców nocowało w zakładzie, bo bali się, że zgrzeszą na ulicy i w domu. Wyczuwali zagrożenia, które na nich czyhały w środowisku lokalnym i udaremniały postanowienia poprawy[47].

- świetlica dla biednych dziewcząt
Po pierwszym okresie działalności świetlicy dla chłopców w czerwcu 1935 r. został wybrany Komitet zakładowy w składzie: przewodniczący dr Władysław Kruczkiewicz, zastępca ks. prałat Kasper Mazur, skarbnik Janina Czaplińska, sekretarka Maria Smalcowa oraz s. Teofila Gajewska, przełożona domu[48]. Komitet obradował raz na kwartał[49]. Ustalono, aby przyjmować na stałe wychowanie dziewczęta sieroty i zapewnić im całkowitą opiekę, a do świetlicy z opieką częściową dziewczęta włóczące się po mieście bez żadnego celu.

W lipcu 1935 r. zgłosiły się bardzo biedne starsze dziewczęta w liczbie 6. Przychodziły codziennie. Mogły uczestniczyć we Mszy św., dostawały śniadanie, pracowały, jadły obiad, potem szły na zajęcia, a o godz. 18.00 wracały do domów[50]. We wrześniu 1935 r. było ich 15 (w wieku 11-13 lat), w listopadzie tegoż roku 18[51]. Nie miały podstawowych wiadomości z zakresu religii i szkoły powszechnej. Siostry zajęły się wychowaniem religijno-moralnym dziewcząt, a panie nauczycielki nauczaniem czytania, pisania i rachunku.

S. Teofila utrzymywała kontakt z rodzinami dziewcząt[52]. W czasie wywiadów dostrzegała nędzę rodzin dotkniętych bezrobociem[53]. Dożywianie w świetlicy było w kompetencjach komitetu zakładowego[54]. Obok s. Teofili Gajewskiej opuszczonymi opiekowała się s. Augustyna Sroka. Z okazji świąt Bożego Narodzenia siostry urządziły dla dziewcząt i ubogich wspólną Wigilię[55].

- zakład dla sierot
W czerwcu 1936 r. świetlica dla dziewcząt przerodziła się w Zakład Wychowawczy Sióstr Służebniczek NMP pod wezwaniem Chrystusa Króla w Tarnowie. Były przyjmowane do niego sieroty, półsieroty i dzieci ubogich rodziców w wieku 3-18 lat, dziewczynki wyznania rzymsko-katolickiego, Polki. Siostry sprawowały całościową opiekę nad wychowankami, starały się o prawidłowy rozwój fizyczny, umysłowy oraz religijno-moralny. do osiągnięcia pełnoletniości. Dzieci kształciły się w szkołach: powszechnej i średnich.

Dzieci posiadające opiekunów były przyjmowane za pewną opłatą, sieroty, bezpłatnie. Zakład nie posiadał majątku, dlatego nie mógł udzielać pomocy finansowej wychowankom, które opuszczały go. Właścicielem sierocińca było Zgromadzenie Sióstr Służebniczek, toteż Zarząd Generalny decydował o jego otwarciu lub zamknięciu. Wychowanki miały obowiązek przestrzegać regulaminu i pilnie się uczyć. Z zakładu można było wydalać dziewczyny niekarne, leniwe i nieobyczajne. Wychowawstwo było w rękach służebniczek odpowiednio do tego przygotowanych. Całością kierował Zarząd: s. Przełożona z radą przyboczną dwóch sióstr oraz Towarzystwo Przyjaciół powołane spośród obywateli Tarnowa[56]. Zakład utrzymywał się z wkładu Zgromadzenia, zapomóg opieki społecznej, państwowej i samorządowej miasta, wsparcia Caritasu diecezji tarnowskiej, datków społeczeństwa.

Dzieci wraz z siostrami wspólnie przeżywały święta, pracowały, troszczyły się o dom. Wigilia Bożego Narodzenia była szczególnym czasem wspólnoty: wspólna wieczerza, kolędowanie, gwiazdka, przeżywanie Mszy św.[57] Praca w zakładzie rozwijała się, dzieci przybywało. W marcu 1937 r. było 16 sierot, a już we wrześniu 20[58]. Po śmierci ks. Mazura, przewodniczącym Komitetu został radca Józef Czapliński, zastępcą ks. prałat Jan Bochenek[59]. Zgodnie z założeniami pracy profilaktyczno-opiekuńczej siostry otaczały wychowanki opieką całkowitą. Zwracały szczególną uwagę na wychowanie religijne, które dawało w rezultacie dobre uspołecznienie i kształtowało zasady moralne dziewcząt. Wychowanki były zachęcane do częstego przyjmowania sakramentów Pokuty i Komunii św.[60]. Dopełnieniem procesu samowychowania były rekolekcje.

Siostry troszczyły się, aby podopieczne ukończyły szkołę zgodnie z zainteresowaniami i uzdolnieniami[61]. Pragnęły przekazać bogactwo kultury ojczystej oraz tradycji chrześcijańskiej. Ważne miejsce w pracy profilaktyczno-opiekuńczej zajmowała troska o zdrowie[62]. Zakład posiadał swojego lekarza, który czuwał nad zdrowiem wychowanek[63].

Ogromne znaczenie w zakładzie opiekuńczym miała odpowiednio przygotowana do pracy kadra wychowawców. Służebniczki podejmowały naukę na kursach dokształcających[64]. Do zasłużonych wychowawczyń w sierocińcu przy ul. Mościckiego należały: s. Teofila Gajewska, s. Augustyna Sroka, s. Lucyna Pietruszka i s. Teofila Skwarek.

Wybuch II wojny światowej spowodował ograniczenie liczby wychowanek do 17. W grudniu 1940 r. przyjęto do sierocińca 9 dzieci wysiedlonych z Poznania. Mimo wojny, siostry starały się pracować normalnie. 23 marca 1942 r. przyjęły 11 sierot wysiedlonych z zakładów lwowskich[65]. Wiele trudności w prowadzeniu sierocińca sprawiały braki materialne. Ważnym źródłem utrzymania było prowadzenie trykotarnii i szwalni. Siostry z okolicznych domów dzieliły się tym, co miały. Komitet diecezjalny dostarczał dzieciom dary. Ksiądz proboszcz katedry J. Bochenek polecił na Wszystkich Świętych kwestować przy bramach cmentarnych[66]. W roku 1942 zarząd miasta wypłacał siostrom comiesięczną kwotę na utrzymanie sierocińca[67]. Przed zakończeniem wojny zdarzało się, że zakład otrzymywał dary od zaskakujących darczyńców. Oto trzy takie szczególne przypadki: „Od dziś (24 maja 1944) otrzymujemy paczki żywnościowe z Portugalii: witaminy, sardynki i marmoladę”[68]; „Bardzo miła niespodzianka (22 czerwca 1944). Dostałyśmy 6 paczek ½ kilogramowych z Turcji, a w nich rodzynki, migdały, kawa i kakao dla sierotek”[69]; „Ze Skrzyszowa i Szynwałdu sami Niemcy przywieźli nam jarzyn i ziemniaków (27 sierpnia 1944 r.)”[70].

Po 1945 r. zmniejszono liczbę sierot, aby udoskonalić pracę wychowawczą. „Wzmożono czujność i pracę nad wszechstronnym urobieniem dziecka oraz należytym przygotowaniem go do życia społecznego [...] opracowano metodyczny plan wychowawczy”[71]. W związku ze zmianą polityki dążono do upaństwowienia placówek opiekuńczo-wychowawczych. Zwiększono ilość wizytacji z kuratorium krakowskiego i warszawskiego[72]. W 1949 r. siostry miały w sierocińcu 30 wychowanek[73]. W 1952 r. Zarząd Zgromadzenia Służebniczek zwrócił się do Oddziału Wojewódzkiego Caritas w Krakowie z prośbą o przesunięcie 14 z nich, pozostających jeszcze pod opieką sióstr, do innych zakładów na terenie Tarnowa[74]. W 1953 r. nastąpiło ostateczne zamknięcie zakładu dla sierot.

- internat dla dziewcząt
W latach 1936-38 w domu przy ul. Mościckiego, działał mały internat. Korzystały z niego uczennice ze szkół średnich. Przeciętnie przebywało na stancji 7-10 dziewcząt[75]. Siostry były zmuszone go zamknąć ze względu na opiekę nad dziećmi w wieku przedszkolnym, których rodzice pracowali. Ks. Bochenek w liście do matki generalnej służebniczek Eleonory Jankiewicz napisał: „Cieszę się, że Siostry przy ul. Mościckiego myślą o założeniu małej ochronki w miejsce panienek, które trzymały u siebie”[76]. W latach 1967-2007 siostry powróciły do prowadzenia stancji dla uczących się dziewcząt. Od roku 2008 r. przyjmują na nocleg studentki, które zatrzymują się w domu od piątku do niedzieli.

- ochronka dla dzieci przedszkolnych
We wrześniu 1938 r., po zlikwidowaniu stancji dla dziewcząt[77], siostry otwarły ochronkę dla przedszkolaków[78]. „Matki z dziećmi były obecne na Mszy św. Zapisanych dzieci 40. Dzieci przebywają w ochronce od 8-14 dostają na obiad zupę z chlebem pomimo, że nie dostają siostry dożywiania dla nich”[79]. Liczba uczęszczających do przedszkola utrzymywała się w granicach 40-50[80]. W latach 1934-49 do ochronek najczęściej przychodziły dzieci rodziców bezrobotnych oraz pracujących. Siostry zapewniały wszystkim częściową opiekę w ciągu dnia. Kompensowały im braki domu rodzinnego. W ochronce były dożywiane, mogły się bawić, rozwijać wyobraźnię, doznawać miłości. Tutaj uspołeczniały się, pogłębiały miłość do Boga i człowieka, do Kościoła i Ojczyzny.

Statut ochronki sióstr służebniczek precyzował zasady i kierunki pracy wychowawczej. Fundamentalną sprawą było roztaczanie troskliwej opieki nad zdrowiem, rozwojem fizycznym, religijno-moralnym i umysłowym dzieci przedszkolnych. Do ochronki mogli uczęszczać chłopcy i dziewczynki, Polacy wyznania rzymsko-katolickiego. Wprowadzano podział na grupy stosownie do wieku i stopnia rozwoju. Przyjmowano dzieci od 3 do 7 roku życia. Program wychowania miał chronić przed niedostosowaniem społecznym lub resocjalizować dzieci już w różnym stopniu niedostosowane[81].

Losy ochronki były bardzo burzliwe, a siostry wykazały ogromną determinację w prowadzeniu tego dzieła. W kwietniu 1941 r. wojsko niemieckie chciało zająć pomieszczenia ochronki na swoje kwatery, nie doszło do tego, ponieważ wychowanka zakładu zachorowała na tyfus brzuszny. Niemcy wydali nakaz zamknięcia przedszkola[82]. W grudniu 1941 r. kolejna wychowanka zachorowała na tyfus i ochronkę ponownie zamknięto[83]. Po ustaniu epidemii wznowiono działalność. Z kolei w marcu 1942 r., w związku z przyjęciem do zakładu sierot ze Lwowa, przedszkole zostało przeniesione do domu pani Roszajowej z Kozaczków, przy ul. Chyszowskiej 17[84]. „W tym dniu (22 marca 1942) był ks. prałat Karol Pękala w sprawie przyjęcia sierot wojennych ze Lwowa. Z powodu wielkiego głodu i nędzy jaka panuje we Lwowie i Stanisławowie Polski Komitet Opiekuńczy w Tarnowie przyjął 80 sierot na utrzymanie i porozmieszczał po zakładach. Zgodziłyśmy się przyjąć 11 sierotek, ale pod tym warunkiem, że Rada Opiekuńcza wyszuka lokal na ochronkę, zaś salę naszą ochronkową bierzemy na sypialnię dzieci i rozszerzamy zakład. Zaraz na drugi dzień przyprowadzono sierotki w starych, brudnych łachmanach. Wyglądają jak z więzienia wypuszczone skóra i kości. Pościel dostały od Rady Opiekuńczej. Na wyżywienie ich dostajemy przydział materialny”[85].

Wiele osób świeckich na czele z ks. proboszczem Bochenkiem angażowało się w walkę o istnienie ochronki, gdyż była tak bardzo potrzebna środowisku. „Pani Roszajowa wynajęła swój dom przy ul. Chyszowskiej 17 na przedszkole, opłatę miesięczną za wynajem lokalu ma płacić Rada Opiekuńcza. Pani Smalcowa pomagała znaleźć malarza do odnowienia ochronki. Najwięcej ubolewał ks. Prałat Bochenek, że w jego parafii są opuszczone dzieci, wałęsające się po ulicach, bo matki muszą pracować na życie”[86]. Po przystosowaniu pomieszczeń na cele przedszkolne w maju 1942 r. dom poświęcono i zainaugurowano działalność. Zapisano 59 dzieci i codziennie dopisywano do listy nowe[87]. Ochronka funkcjonowała do listopada 1942 r., ponieważ Niemcy wydali nakaz zamknięcia przedszkola. Siostry zaangażowały się wtedy w opiekę lotną nad dziećmi. Była to forma bezpośredniej pomocy najbiedniejszym. Polegała ona na tym, że siostry z poszczególnych zgromadzeń miały wyznaczone rejony w Tarnowie i odwiedzając rodziny niosły im pomoc, m.in. pielęgnowały chorych, roznosiły żywność, ubrania, mleko dla dzieci.

Kiedy Niemcy cofnęli zakaz w styczniu 1944 r., a Polski Komitet Opiekuńczy naglił, żeby siostry otwierały ochronkę w dawnym domu p. Roszajowej, okazało się, że lokal był zajęty przez lokatorów i chłopców ze szkoły Brodzińskiego. Siostry wznowiły poszukiwania nowego pomieszczenia, co było bardzo trudnym zadaniem[88]. Na szczęście udało się dojść do porozumienia ze szkołą. W lutym 1944 r. ochronka wznowiła swoją pracę w domu p. Roszajowej: „W poniedziałek (28 lutego 1944) otwarcie ochronki. Dzieci uczęszcza ok. 30. Dostają drugie śniadanie i obiad, nauka od 10-2, w tej samej sali uczą się chłopcy ze szkoły Brodzińskiego 8-10 i od 2-5, bo szkoła zajęta przez wojsko”[89]. Radość nie trwała zbyt długo, w marcu wojsko zajęło lokal. Siostry nie mogły otworzyć przedszkola z powodu braku sal, nie poddawały się jednak trudnościom[90]. W maju 1944 r. otworzyły ochronkę w lokalu PCK[91]. W lutym 1945 r. musiały opuścić tymczasowo wynajęte pomieszczenia, by ostatecznie w marcu 1945 r. ochronka znalazła siedzibę w domu przy ul. Krasińskiego 28. Przedszkole zlikwidowała władza komunistyczna w 1950 r.[92]

- kursy kroju, szycia i haftu
Ważnym elementem pracy apostolskiej sióstr było prowadzenie kursów kroju, szycia i haftu. Przed I wojną światową w Tarnowie rozwijał się na dużą skalę przemysł konfekcyjny[93]. Jego reorganizacja nastąpiła po odzyskaniu niepodległości, a Tarnów stał się: ,,największym ośrodkiem produkcji odzieżowej w Polsce”[94]. Służebniczki starały się wyjść naprzeciw potrzebom środowiska tarnowskiego. Prowadzenie kursów zawodowych to jedna z ich form działalności wychowawczej. Przygotowanie do zawodu młodych dziewcząt z ubogich rodzin wiejskich i miejskich miało na celu przysposobienie ich do pełnienia ról społecznych w życiu dorosłym, a tym samym uchronienie przed bezczynnością, bezradnością i degradacją moralną. „Program kursów przewidywał przedmioty zawodowe, ogólne i religię. Nauka kończyła się egzaminem komisyjnym. Były to m. in. kursy: kroju, szycia, haftu”[95]. Prowadziły je siostry odpowiednio do tego przygotowane.

W pierwszym kursie zorganizowanym wkrótce po otwarciu domu uczestniczyło 20 dziewcząt[96]. W latach 1934-46 w placówce przy ul. Mościckiego siostry przeprowadziły kilkanaście kursów, ok. 2 w ciągu roku kalendarzowego, które ukończyło ok. 200 uczennic. W czasie przedwojennym nauki pobierało średnio od 20 do 30 dziewcząt, zaś od 10-15 w czasie wojny[97]. Każdy kurs rozpoczynał się i kończył Mszą św. w intencji kursantek[98]. Szkolenie trwało 6 miesięcy i było odpłatne w kwocie 5 zł/mc. Zajęcia trwały od godz. 8.00-14.00. Dwa razy w tygodniu miały katechezę i śpiew, który prowadziła s. Teofila Gajewska[99]. Dziewczęta zyskiwały przygotowanie zawodowe, mogły podjąć pracę, usamodzielnić się finansowo, a także wykorzystać swoje umiejętności w życiu rodzinnym.
Stopniowo rezygnowano z organizowania kursów, co było związane m.in. z rozwojem szkolnictwa zawodowego i jego dostępnością dla młodzieży. Siostry dla własnych potrzeb zachowały pracownię szycia i trykotarstwa.

- prowadzenie kuchni dla ubogich
Oprócz pracy opiekuńczo-wychowawczej siostry angażowały się w działalność charytatywną. W latach 1934-39 systematycznie dożywiały ubogich, szczególnie dzieci. Od 1936 r. prowadziły kuchnię Caritas. Wydawały posiłki ubogim, głodującej inteligencji, a w czasie wojny wszystkim potrzebującym. Średnio wydawały od 100-240 posiłków dziennie[100]. W grupie głodujących była inteligencja miasta Tarnowa, jak odnotowano w kronikach: „W sobotę był ks. Prałat Bochenek w sprawie gotowania obiadów dla inteligencji. Jest ich ok. 80 osób. Siostra Flawia Koryga gotuje im zupy w kuchni dla biednych. Tak są głodni, że po 3, 4 talerze zupy jedzą z chlebem. Wydawanie tychże obiadów rozpoczęło się w niedzielę 23 maja”[101]. W latach 1946-48 służebniczki starowiejskie prowadziły kuchnię powszechną, finansowaną przez Polski Komitet Opieki Społecznej i Caritas[102]. Kontynuacją pracy w kuchni dla ubogich była posługa sióstr w kuchni zwanej „Kaną” przy kurii diecezjalnej. W latach 1986-95 jedna siostra przygotowywała posiłki dla potrzebujących. W roku 1990 ks. bp ordynariusz poprosił przełożoną prowincjalną służebniczek o drugą siostrę do kafeterii przy kuchni dla ubogich. Mieli zatrzymywać się tam księża, którzy przyjeżdżali do kurii w celu załatwienia różnych spraw. Została ona zamknięta w 1995 r. równocześnie z kuchnią.

Działania Sióstr podejmowane w czasie II wojny światowej
W latach 1939-45 dom przy ul. Mościckiego stał się przystanią dla wielu osób, które w ciężkich warunkach wojennych nie potrafiły zadbać o swój byt. Kaplica domowa sióstr stała się miejscem modlitwy uchodźców wojennych i mieszkańców Tarnowa oraz dzieci i młodzieży. Nadzieja płynąca z wiary pozwoliła wielu osobom przetrwać okrucieństwa wojny i prowadzić życie duchowe. Służebniczki włączały się we wszystkie działania społeczne mające na celu zminimalizowanie tragicznych skutków wojennej zawieruchy[103].

We wrześniu 1939 r. siostry nocami przygotowywały zupę dla cofających się żołnierzy polskich. Prawie trzy miesiące trzy siostry pracowały w prowizorycznym szpitalu pożydowskim. Ułatwiały rannym żołnierzom ucieczkę, dostarczając cywilnych ubrań[104]. Kiedy 7 września Niemcy weszli do Tarnowa, jedne służebniczki pomagały siostrom szarytkom w szpitalu, inne uchodźcom. Dzień i noc wydawały zupę i herbatę, a także otworzyły drzwi swojego domu dla uciekinierów. Zapisano w kronikach z tego okresu: „U nas pozostało 29 osób z Oświęcimia, Krakowa i Katowic. Przez dwa tygodnie mieszkali w Sali ochronki”[105]. Kolejny zapis brzmiał: „W miesiącu grudniu doszła nas smutna wiadomość, że wysiedlają Niemcy naszych rodaków z Poznańskiego. Do samego Tarnowa przyjeżdża 2 tyś. ludności. Kto tylko może zabiera te biedne rodziny do siebie. My zabieramy 9 dzieci, bo miejsca więcej nie mamy”[106].

W roku 1940 powstała w Polsce Rada Główna Opiekuńcza pod kontrolą władz okupacyjnych, która miała za zadanie nieść pomoc potrzebującym i zespolić wszystkie polskie organizacje dobrowolnej opieki społecznej[107]. Współpracował z nią Caritas diecezjalny oraz zgromadzenia zakonne. Podejmowała ona m.in. dożywianie w kuchniach ludowych (dla wszystkich) i samowystarczalnych (w większych miastach dla inteligencji). Były to wyłącznie zupy oraz rozdawnictwo suchego prowiantu. Rozdzielano odzież, bieliznę obuwie, pościel, w mniejszym stopniu opał i zapomogi pieniężne, Kierowano także do lekarzy, pokrywano koszty leczenia, wydawano bezpłatnie lekarstwa. Rada troszczyła się o bezdomnych i wysiedlonych, szukając dla nich zastępczych mieszkań[108].

Na uwagę zasługuje wkład włożony przez Caritas tarnowski na rzecz poszkodowanych oraz współpracujące z nim zgromadzenia zakonne posiadające placówki na terenie Tarnowa. „Caritas” szczególną uwagę zwrócił na dzieci biedne, wysiedlone, bezdomne, osierocone po aresztowaniu rodziców. W powiecie tarnowskim było wtedy 38 ochronek. Siostry zakonne troszczyły się o pożywienie dla dzieci i ich zdrowie. Czuwano nad ich rozwojem duchowym, urządzano w świetlicach pogadanki i czytania, przygotowywano do Komunii św. Dla niemowląt otwierano specjalne kuchnie, rozdawano mleko[109]. Służebniczki starowiejskie ściśle współpracowały z instytucjami społecznymi. W ramach działalności Rady pracowały we wspomnianej już wcześnie opiece lotnej: „Przy każdej parafii były tak zwane „siostry lotne”, które miały za zadanie robić wywiady wśród wysiedlonych, wielodzietnych rodzin, biednych, chorych by im przyjść z pomocą według potrzeb”[110].

Powstanie Domu Prowincjalnego
Lata powojenne przyniosły wiele zmian w funkcjonowaniu domu przy ul. Mościckiego. W 1950 r. władze komunistyczne zamknęły ochronkę, a w 1953 r. nastąpiło zamknięcie zakładu dla sierot. Siostry nadal prowadziły 3 pracownie: trykotarnię, szwalnię i hafciarnię, które były ważnym źródłem utrzymania. Stopniowo dom zaczął służyć jako baza noclegowa dla sióstr uczestniczących w kursach szkoleniowych. W latach 1945-48 były to następujące kursy: dla przedszkolanek dyplomowanych, dla przedszkolanek niewykwalifikowanych, dla sióstr prowadzących księgowość i dla kierowniczek zakładów[111]. Odbywały się także zjazdy organizowane przez Caritas dla sióstr pracujących charytatywnie[112].

Tarnów był miastem powiatowym, tutaj siostry przyjeżdżały załatwiać różne sprawy. Z tych względów potrzebowały bazy mieszkaniowej, a dom przy ul. Mościckiego idealnie spełniał tę rolę. Do chwili obecnej siostry korzystają z domu w Tarnowie, aby odbywać szkolenia lub studiować[113]. Przełomowym momentem w funkcjonowaniu domu był podział Zgromadzenia na prowincje. 3 maja 1958 r. został odczytany dekret ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego o podziale Zgromadzenia na prowincje: przemyską, krakowską, łódzką i tarnowską. Miał on wejść w życie 26 sierpnia 1958 r.[114] Pierwszą przełożoną prowincjalną prowincji tarnowskiej została siostra Alojza Rogoż. Rozpoczęła swoje urzędowanie 1 stycznia 1959 r.

Siedziba zarządu prowincjalnego, to matka wszystkich placówek na danym terenie, miejsce duchowego umocnienia sióstr i koordynacji działalności zgromadzenia. Z biegiem czasu przede wszystkim skoncentrowano się na formacji duchowej wszystkich grup sióstr: przełożonych[115], profesek (po ślubach wieczystych)[116], juniorystek (przed ślubami wieczystymi)[117] i nowicjuszek, poprzez skupienia. Odbywały się i odbywają skupienia i szkolenia dla poszczególnych grup zawodowych sióstr np. katechetek, pielęgniarek[118], przedszkolanek. Specyficzną grupą sióstr przebywających w domu były i są siostry chore i starsze, które wymagają szczególnej troski i opieki[119]. Przebywały tutaj na stałe lub tymczasowo, dla skorzystania z porad lekarzy specjalistów lub odbycia rekonwalescencji[120].

Katechizacja dzieci
Służebniczki nauczały religii wszystkich swoich podopiecznych od początku istnienia domu. Do 1947 r. nie odbywało się to jednak w ramach zorganizowanej katechezy. W domu przy ul. Mościckiego pierwszą katechetką uczącą w szkole była s. Teofila Gajewska. W roku szkolnym 1947/48 i 1948/49 dojeżdżała do szkoły podstawowej w Mościcach[121]. W kolejnych latach, aż do chwili obecnej pracowała jedna, dwie, lub więcej katechetek[122]. Dzieje pracy katechetycznej w domu przy Mościckiego są ściśle związane z ogólną sytuacją polityczną po roku 1948. Po zakończeniu wojny, pomimo zerwania przez PRL konkordatu zawartego pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Stolicą Apostolską, nauczanie religii odbywało się w publicznej szkole. Jednakże katecheza była przedmiotem nadobowiązkowym. Porozumienie pomiędzy przedstawicielami Rządu PRL i Episkopatem Polskim z roku 1950 o nieograniczaniu obecnego stanu nauczania religii w szkole okazało się fikcją. Rosła liczba szkół bez nauczania religii, a katechezę ograniczono do jednej godziny tygodniowo. Na podstawie ustawy z 15 lipca 1961 r. usunięto religię ze szkół w roku szkolnym 1961/62. Katecheza przeszła do parafii. W latach 1961-81 nauczanie w salkach katechetycznych odbywało się pod nadzorem władz oświatowych. Proboszczowie mieli obowiązek rejestrowania punktów katechetycznych i dostarczania sprawozdań. Pomimo trudności parafie stały się bardzo ważnym środowiskiem wychowawczym.

Siostry służebniczki zgodnie z poleceniami Episkopatu Polski podjęły trud nauczania i wychowywania dzieci i młodzieży we współpracy z rodzicami zgodnie z rytmem roku liturgicznego. Na rozpoczęcie roku szkolnego uczestniczyły wraz z uczniami w uroczystej Mszy św.: w grudniu, przygotowywały mikołajki[123]; w styczniu jasełka[124]. Przed Wielkim Postem przeprowadzały adoracje[125], i przygotowywały misteria wielkopostne[126]. Przed Wielkanocą organizowały święcenie pokarmów dla dzieci i przygotowywały je do radosnego przeżywania Zmartwychwstania Jezusa[127]. Siostry pracowały z dziećmi w grupach[128], ale także nauczały indywidualnie, jeśli wymagała tego sytuacja życiowa. Przygotowywały dziewczynki do sypania kwiatów na uroczystość Bożego Ciała i oktawę, współpracując z matkami[129]. Na zakończenie roku szkolnego wraz z wychowankami dziękowały Bogu za otrzymane łaski, czasem przygotowywały inscenizację, a rodziców mobilizowały do czuwania nad religijnym wychowaniem dzieci[130]. Po przejściu religii do szkoły w roku 1990 siostry kontynuują pracę katechetyczną w szkołach i przedszkolach.

Rekolekcje i skupienia
Przedłużeniem pracy katechetycznej są rekolekcje i skupienia. Od lat 50. do 80. w domu przy ul. Mościckiego były prowadzone rekolekcje dla pielęgniarek, co odnotowały kroniki: „Praca nad pielęgniarkami zasadzała się na dorocznych rekolekcjach w kaplicy służebniczek Starowiejskich, które odbywały się zazwyczaj w sobotę wieczorem i przez niedzielę ze wspólną Mszą św. i Komunią”[131]. Pierwsza wzmianka w kronikach domu na temat skupień dla dziewcząt znajduje się pod datą 28 sierpnia 1966 r: „W naszej kaplicy odbyło się skupienie dla dziewczynek”[132]. Do chwili obecnej, z różną częstotliwością, siostry przygotowują i prowadzą taką formę apostolstwa, współpracując z księżmi diecezjalnymi i zakonnymi[133].

Praca w Kurii Diecezjalnej
Inicjatorem pracy sióstr w Kurii Diecezjalnej w Tarnowie był ks. Józef Rogoż[134]. W roku 1951 podjęły one pracę w Wydziale Duszpasterskim[135]. W latach 1993-2002 jedna siostra pracowała w Wydziale Rodzinnym, a od roku 1998 jedna w Wydziale Misyjnym. W latach 1990-2006 siostry pracowały w wydawnictwie diecezjalnym Biblos.

Opieka nad kościołami
Siostry rozpoczęły pracę w 1937 r., a kontynuowały ją do 1995 r.[136]. Na początek miały zająć się układaniem kwiatów i utrzymaniem w czystości ołtarzy. Później doszło wykonywanie dekoracji okolicznościowych, pranie bielizny kielichowej, aż do pracy w zakrystii włącznie[137]. W historii domu siostry podejmowały opiekę jeszcze nad trzema innymi kościołami oprócz kościoła katedralnego. W roku 1963: „Na usilną prośbę Przewielebnego Księdza Wojciecha Bojdy proboszcza z Klikowej, matka Prowincjalna A. Rogóż przeznaczyła do pracy przy tamtejszym kościele s. Stefanię Deptuch. Ma się zająć zdobieniem ołtarzy, praniem bielizny, zwłaszcza kielichowej[138]. Siostry pracowały w Klikowej do 1987 r. W 1976 r. podjęły opiekę nad kościółkiem Matki Bożej Szkaplerznej na Burku, trwa ona do dzisiaj. Trzecim miejscem był kościół w Skrzyszowie w latach 1991-92.

Doraźna pomoc potrzebującym
Niesienie pomocy chorym i samotnym było od początku wpisane w charyzmat Zgromadzenia. Opieka ta przybierała w domu przy ul. Mościckiego bardzo różny charakter, bardzo często była spowodowana potrzebą chwili. Po latach posługi chorym, ubogim i potrzebującym w szpitalach i kuchniach różnego typu siostry przeszły na inny wymiar niesienia pomocy. Opiekowały się chorymi staruszkami z sąsiedztwa, nosiły im obiady. Najczęściej były to osoby niedołężne, obłożnie chore, umierające, w ciężkiej sytuacji bytowej. Kiedy siostry dostawały informację o chorym, zawsze spieszyły na pomoc[139]. Zdarzały się też sytuacje wyjątkowe: w roku 1959 w maju s. Ludwika Olbracht opiekowała się wraz z dwoma siostrami z innych zgromadzeń ks. biskupem Janem Stepą, który był po wylewie i potrzebował całodobowej opieki[140]. Dzisiaj również siostry służą doraźną pomocą potrzebującym.

Zakończenie
Zmiany polityczne jakie zaszły po roku 1989 umożliwiły zgromadzeniom zakonnym powrót do właściwych im dzieł apostolskich. Służebniczki starowiejskie mogły powrócić do pracy w szpitalu tarnowskim. Powrót ten był bardzo symboliczny, gdyż u początku swojej działalności w Tarnowie posługiwały chorym w latach 1869-81. Wróciły po ponad 100 latach przerwy, z wyjątkiem chwilowej posługi w czasie wojny. We wrześniu 1997 r. dwie siostry pielęgniarki podjęły pracę w szpitalu św. Łukasza i pracowały tam do 2008 r. Następnie od 2008 r. zostały zatrudnione w Specjalistycznym Szpitalu im. Edwarda Szczeklika na oddziale chorób wewnętrznych. Obecnie pracują tam dwie siostry pielęgniarki i siostra lekarka.

Działalność apostolska i społeczna w domu przy ul. Mościckiego przybierała na przestrzeni lat różne formy, ale zawsze była ukierunkowana na dzieci, ubogich i chorych. Opiekując się dziećmi siostry przede wszystkim koncentrowały się na wychowaniu chrześcijańskim, przekazie katolickiego systemu wartości, kształtowaniu dojrzałej osobowości: od dzieci powodzian począwszy, poprzez bezdomnych gazeciarzy, ubogie dziewczęta, sieroty wojenne i społeczne, dzieci przedszkolne, aż do współcześnie katechizowanych oraz dziewcząt korzystających ze skupień i noclegów. Troszcząc się o ubogich zaspokajały ich podstawowe potrzeby bytowe, prowadząc różne typy kuchni i wydawanie posiłków, ale przede wszystkim starały się dostrzec godność ludzką.

Posługując chorym, niosły ulgę w cierpieniu fizycznym, wspierały duchowo, zachęcając wielu do prowadzenia życia sakramentalnego: od chorych w szpitalu zaczynając, poprzez rannych żołnierzy i cywilów, uchodźców wojennych, samotnych chorych staruszków mieszkających w tarnowskich kamienicach, aż po współczesnych chorych proszących o modlitwę w intencji odzyskania zdrowia.

s. Marta Niemiec

Bibliografia

Opracowania:
1. Bochenek J., Na posterunku. Kartki z dziejów Kościoła tarnowskiego w okresie okupacji niemieckiej, Tarnów 1947.
2. Konstytucje Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej, Stara Wieś 1993.
3. Kroll B., Rada Główna Opiekuńcza 1939-1945, Warszawa 1985.
4. Kumor B., Diecezja tarnowska. Dzieje ustroju i organizacji (1786-1885), Kraków 1985.
5. Potępa S., Tarnów międzywojenny (Kronika 1918-1939), Tarnów 1988.
6. Rzepa J., Zamyślenia przy sarkofagu biskupa Jana Stepy w pięćdziesiątą rocznicę jego śmierci, Tarnów 2008.
7. Simche Z., Tarnów i jego okolica, Tarnów 1930.
8. Szelęgiewicz A., Służebniczki Najśw. Maryi Panny Niepokalanie Poczętej (Stara Wieś), Lublin 1984.
9. Szelęgiewicz A., Zarys dziejów poszczególnych placówek Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP NP na terenie diecezji Tarnowskiej, Stara Wieś 1979 [mps].

Czasopisma:
1. Bańburski K., Poczet burmistrzów i prezydentów miasta Tarnowa, [w:] „Tarniny. Miesięcznik Kulturalny Tarnowa i Województwa” 1998, nr 1.
2. „Biuletyn” [Związku Caritas Diecezji Tarnowskiej] 1947, nr 9.
3. „Hasło” 1934, 1935, nr różne.
4. Kożuchowa M., Świetlica charytatywna, [w:] „Caritas” 1946, nr 4.

Dokumenty:
1. Archiwum Diecezjalne w Tarnowie OZ II 8 Akta Służebniczek NMP NP.
2. Archiwum Główne Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP NP w Starej Wsi (AGSS), Akta Kurii Generalnej Służebniczek (AKGS) - różne dokumenty.
3. Kancelaria Prowincji Tarnowskiej Sióstr Służebniczek.
4. Kronika domu Sióstr Służebniczek NMP NP Tarnów.
5. Kronika parafii katedralnej w Tarnowie 1957-1963.
6. Kronika Zakładu Wychowawczego Sióstr Służebniczek NMP p.w.: Chrystusa Króla. Tarnów Mościckiego 16.
                                   
[1] A. Szelęgiewicz, Służebniczki Najśw. Maryi Panny Niepokalanie Poczętej (Stara Wieś), Lublin 1984, s. 10.
[2] B. Kumor, Diecezja tarnowska. Dzieje ustroju i organizacji (1786-1885), Kraków 1985, s. 620; Konstytucje Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej, Stara Wieś 1993, s. 7-8.
[3] Archiwum Główne Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP NP w Starej Wsi (dalej: AGSS), Akta Kurii Generalnej Służebniczek (dalej: AKGS) F I a, 14; A. Szelęgiewicz, Zarys dziejów poszczególnych placówek Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP NP na terenie diecezji Tarnowskiej, Stara Wieś 1979 [mps] (dalej: Szelęgiewicz, Zarys dziejów), s. 88-99.
[4] Szelęgiewicz, Służebniczki…, dz. cyt., s. 93-131.
[5] AGSS Akta Prowincji Tarnowskiej Służebniczek (dalej: APTS), II 19, Odpis postanowienia Sądu Grodzkiego w Tarnowie z 24 IX 1934. W dokumentach funkcjonują jeszcze inne nazwy tej ulicy: Chyszowska, Witosa, Dzierżyńskiego; w niniejszym opracowaniu będzie używana nazwa: ul. Mościckiego.
[6] AGSS AKGS A II d, 1, List s. A. Słobodzian do Matki Generalnej, Kraków 18 X 1934 r.
[7] AGSS APTS L I, 1, Kronika domu Sióstr Służebniczek NMP NP Tarnów ul. Dzierżyńskiego 18, 1934-1948 (dalej: Kronika 1934-1948), s. 4-5.
[8] AGSS AKGS A II d, 1, List s. A. Słobodzian do Matki Generalnej, Tarnów 13 IX 1934 r.
[9] AGSS AKGS A II d, 1, List s. A. Słobodzian do Matki Generalnej, Wieluń 16 IX 1934 r.
[10] Proboszcz parafii katedralnej w latach 1936-76.
[11] Kronika 1934-1948, s. 2.
[12] AGSS APTS LI, 3, Pisma s. A. Słobodzian do Magistratu Miasta w Tarnowie, Zarządu Elektrowni w Tarnowie, Zarządu Gazowni w Tarnowie; 4 X 1934 r.
[13] Archiwum Diecezjalne w Tarnowie (dalej: ADT) OZ II 8 Akta Służebniczek NMP NP. Starowiejskich, List m. Eleonory Jankiewicz do Kurii Biskupiej w Tarnowie, Stara Wieś 9 X 1934 r.
[14] ADT OZ II 8 Akta Służebniczek. List Kurii Biskupiej do Matki Generalnej SS. Służebniczek w Starej Wsi. Tarnów 22 X 1934 r.
[15] AGSS APTS L I, 1, Kronika 1934-1948, s. 3.
[16] AGSS AKGS G V, 52, s. T. Gajewska, Notatki osobiste, Zeszyt I a, s. 59-160.
[17] K. Bańburski, Poczet burmistrzów i prezydentów miasta Tarnowa, [w:] „Tarniny. Miesięcznik Kulturalny Tarnowa i Województwa” 1998, nr 1, s. 12.
[18] S. Potępa, Tarnów międzywojenny (Kronika 1918-1939), Tarnów 1988, s. 122; Kronika 1934-1948, s. 122.
[19] „Hasło” 1934, nr 29, s. 1-2.
[20] „Hasło” 1934, nr 38, s. l.
[21] AGSS AKGS G V, 52, s. Teofila Gajewska, Notatki osobiste, Zeszyt I a, s. 155.
[22] Kronika 1934-1948, s. 4.
[23] Tamże, s. 7, 9, 10.
[24] Tamże, s. 16.
[25] Tamże, s.13-14.
[26] Tamże, s. 16.
[27] Tamże, s. 26.
[28] Tamże, s. 28.
[29] „Hasło” 1935, nr 35, s. 1.
[30] AGSS AKGS G V, 49, s. T. Gajewska, Dzienniczek I, s. 51-52.
[31] Szelęgiewicz, Zarys dziejów, dz. cyt., s. 95.
[32] „Biuletyn” [Związku Caritas Diecezji Tarnowskiej] 1947, nr 9, s. 8.
[33] Tamże, s. 6-7.
[34] M. Kożuchowa, Świetlica charytatywna, [w:] „Caritas” 1946, nr 4, s. 16.
[35] Kronika 1934-1948, s. 15, 28, 49, 79.
[36] Tamże, s. 17, 50.
[37] AGSS AKGS G V, 52, s. Teofila Gajewska, Notatki osobiste. Zeszyt I a, s. 162.
[38] Tamże.
[39] Tamże.
[40] Kronika 1934-1948, s. 17-18.
[41] Tamże, s. 19-20.
[42] Tamże, s. 169
[43] Tamże, s. 53.
[44] AGSS AKGS G V, 52, s. Teofila Gajewska, Notatki osobiste. Zeszyt I a, s. 79, 170.
[45] Tamże, s.171-172, 173.
[46] Tamże, s. 171-172, 173
[47] Tamże, s. 53.
[48] Kronika 1934-1948, s. 27.
[49] Tamże, s. 52-53, 100-101
[50] Tamże, s. 32
[51] Tamże, s. 43.
[52] Tamże, s. 37,40.
[53] Tamże, s. 44-45.
[54] Tamże, s. 38.
[55] Tamże, s. 46.
[56] ADT OZ II 8 Akta Służebniczek: Statut Sierocińca Sióstr Służebniczek NMP w Tarnowie ul. Chyszowska 16.
[57] Kronika 1934-1948, s. 74, 77, 99, 125, 340.
[58] Tamże, s. 80, 91.
[59] Tamże, s. 84.
[60] Tamże, np. s. 52, 61-62, 68, 78, 83, 237.
[61] Tamże, np. s. 58, 61, 112, 172, 175, 325, 346, 345; Kancelaria Prowincji Tarnowskiej Sióstr Służebniczek (dalej cyt KSSPT), Kronika Zakładu Wychowawczego Sióstr Służebniczek NMP p.w.: Chrystusa Króla. Tarnów Mościckiego 16, s. 4.
[62] Kronika 1934-1948, s. 52, 80, 110, 124, 283.
[63] Tamże, s.58.
[64] Tamże, s.102-103, 370.
[65] KPTSS Kronika Zakładu Wychowawczego Sióstr Służebniczek NMP p.w.: Chrystusa Króla. Tarnów Mościckiego 16, s. 4.
[66] Kronika 1934-1948, s. 166, 197, 300, 336, 389.
[67] Tamże, s.215.
[68] Tamże, s. 322.
[69] Tamże, s. 324.
[70] Tamże, s. 330.
[71] KPTSS, Kronika. s. 6.
[72] KPTSS, Kronika. ss. 5, 8.
[73] AGSS APTS L I, 2, Kronika domu Sióstr Służebniczek NMP Tarnów ul. Dzierżyńskiego 18 1949-1966 (dalej: Kronika 1949-1966), s. 3.
[74] AGSS B I b 51. Pismo Sióstr Służebniczek do Oddziału Wojewódzkiego Zrzeszenia Katolików Caritas w Krakowie. Stara Wieś 21 VII 1952 r.
[75] Kronika 1934-1948, s. 48, 60, 66, 76, 91, 112.
[76] AGSS AKGS A IV b, 3, List ks. Jana Bochenka do Matki Generalnej 28 V 1938.
[77] Kronika 1934-1948, s. 118.
[78] Tamże, s. 126.
[79] Tamże, s. 118.
[80] Tamże, s. 151, 164, 172, 207.
[81] ADT OZ II 8, Akta Służebniczek: Statut Ochronki Sióstr Służebniczek NMP w Tarnowie ul. Chyszowska 16.
[82] Kronika 1934-1948, s. 177.
[83] Tamże, s. 201.
[84] Tamże, s. 223.
[85] Tamże.
[86] Tamże, s. 223.
[87] Tamże, s. 225.
[88] Tamże, s. 258, 308, 311.
[89] Tamże, s. 313.
[90] Tamże, s. 315.
[91] Tamże, s. 321.
[92] Kronika 1949-1966, s. 23.
[93] Z. Simche, Tarnów i jego okolica, Tarnów 1930, s. 98.
[94] Tamże, s. 98-100.
[95] Szelęgiewicz, Służebniczki…, dz. cyt., s. 63.
[96] Kronika 1934-1948, s.12.
[97] Tamże, s. 12,38, 54, 58-59, 66-67, 81-82, 94, 100-101,104, 119, 126, 151, 304, 306, 331-332, 346.
[98] Tamże, s. 94, 104, 346.
[99] Tamże, s. 38, 58-59, 81-82,104.
[100] Tamże, s. 76, 80, 81, 89, 99, 101, 126, 144, 145, 151, 207, 219, 367, 369.
[101] Tamże, s.89, 99.
[102] Szelęgiewicz, Zarys dziejów, dz. cyt., s. 95.
[103] Kronika 1934-1948, s.157, 160.
[104] AGSS AKGS F I c, 16, Wywiad z s. A. Hadyś przeprowadzony przez s. T. Kudryk. Stara Wieś 9 IV 1972 r.
[105] Kronika 1934-1948, s.143.
[106] Tamże, s. 149.
[107] B. Kroll, Rada Główna Opiekuńcza 1939-1945, Warszawa 1985, s. 67.
[108] Tamże, s. 167-168, 170-171, 177, 179.
[109] J. Bochenek, Na posterunku. Kartki z dziejów Kościoła tarnowskiego w okresie okupacji niemieckiej, Tarnów 1947, s. 65.
[110] AGSS AKGS F I c,11, Wspomnienia s. M. Curyłło z lat 1939-1947, Tarnów 28 IV 1972 r.
[111] Tamże, s. 362, 366, 371, 389, 391.
[112] Tamże, s. 393, 397.
[113] Kronika 1949-1966, s. 85, 88, 273.
[114] Tamże, s. 60.
[115] Tamże, s. 230, 235, 241, 245, 267,271, 279.
[116] Tamże, s. 204, 295-296.
[117] Tamże, s. 221, 236, 268.
[118] Tamże, s. 274.
[119] Tamże, s. 59, 80-81, 121.
[120] Tamże, s. 98, 130, 150, 152,156, 162, 232, 247, 307.
[121] Kronika 1934-1948, s. 389, 396.
[122] Kronika 1949-1966, s. 33.
[123] Tamże, s. 36, 105, 125, 225, 305.
[124] Tamże, s. 85.
[125] Tamże, s. 86-87.
[126] Tamże, s. 111.
[127] Tamże, s. 113, 164-165.
[128] Tamże, s. 38, 62, 242, 268.
[129] Tamże, s. 93, 204, 247.
[130] Tamże, s. 94 – 95, 118.
[131] Kronika parafii katedralnej w Tarnowie 1957-1963; AGSS APTS LI, 6, Kronika domu SS. Służebniczek NMP NP Tarnów ul. Dzierżyńskiego 18, 1977-1978, zapis z dn. 12 III 1978 r.
[132] Kronika 1949-1966, s. 293.
[133] AGSS APTS LI, 4, Kronika domu SS. Służebniczek NMP NP Tarnów ul. Dzierżyńskiego 18, 1967-1970, zapis z dn. 1 I 1967 r.; AGSS APTS LI, 7 Kronika domu SS. Służebniczek NMP NP Tarnów ul. Dzierżyńskiego 18, 1979-1980, zapis z dn. 4 II 1979 r.
[134] AGSS AKGS IV b, 46, List ks. Jana Bochenka do Matki Generalnej, Tarnów 18 I 1951 r.
[135] Kronika 1949 -1966, s. 28, 59, 168.
[136] Kronika 1934-1948, s. 91.
[137] Kronika 1949-1966, s. 76, 92, 116, 135, 169, 204, 247, 285.
[138] Tamże, s. 165.
[139] Tamże, s. 111, 165, 167, 177.
[140] Tamże, s. 76; J. Rzepa, Zamyślenia przy sarkofagu biskupa Jana Stepy w pięćdziesiątą rocznicę jego śmierci, Tarnów 2008, s.185-187.