Początek końca... Los ludności żydowskiej w pierwszych miesiącach niemieckiej okupacji Tarnowa

Dzieje Żydów w Tarnowie to historia kilku stuleci współistnienia judaizmu i chrześcijaństwa, kultury i zwyczajów żydowskich i polskich oraz języków: jidysz i polskiego... Pomimo dystansu, jaki istniał między obydwoma społecznościami, wyraźnych różnicach w jakości życia, zarówno Polacy, jak i Żydzi uzyskiwali wiele korzyści ze wspólnego życia w mieście. Tarnowianin, Abraham Chomet, ostatni przedwojenny przewodniczący gminy żydowskiej, który przeżył Holokaust, inicjator Księgi Pamięci, zmarły w Tel Awiwie ok. 1980 r. podsumowywał to wspólne zamieszkiwanie Tarnowa w następujący sposób: Być może, że było to jedyne miasto w Rzeczypospolitej, w której w Radzie Miejskiej obywatele różnych narodowości i religii pracowali w pokoju i harmonii dla dobra ogółu[1].
 
W ciągu przeszło czterech stuleci wspólnej egzystencji Żydzi bardzo mocno wrośli w strukturę miasta. Posiadali dwie duże synagogi, ok. 40 domów modlitwy (sztibl, klojz), instytucje kulturalne: koło dramatyczne „Hazomir” – „Śpiew”, Stowarzyszenie Muzyczno- Teatralne „Muza”, Towarzystwo Muzyczne, Towarzystwo Śpiewacze „Harmonia”. Ponadto funkcjonowały również instytucje społeczne i charytatywne, tj.: „Bikur Cholim” (Odwiedzenie chorych), „Beth Lechem” (Dom Chleba), „Chewra Kadisza” (Święte Bractwo), „Cdaka” (Jałmużna dla Ubogich) czy wreszcie „Anszel Chesed” (Ludzie Łaski). Istniały w Tarnowie kluby sportowe takie, jak: „Żydowska Młodzież Sportowa”, „Gwiazda-Stern”, „Kraft-Siła”, „Dror”, „Hagibor”, „Hacair”, „Gordonia” i „Samson”, który chlubił się największymi osiągnięciami sportowymi i pięknym stadionem, otwartym uroczyście w 1930 r. w osiemnastą rocznicę powstania klubu. Działały ponadto wszystkie żydowskie partie polityczne, obecne na scenie ogólnopolskiej. Szkoły i drukarnie były częścią życia żydowskiego. Również większa część handlowa znajdowała się w ich rękach oraz całe rzemiosło[2].
 
Tarnów w 1939 r. tuż przed wybuchem II wojny światowej był 56-tysięcznym miastem, w którym żyło ok. 25 tysięcy Żydów, co stanowiło 45% populacji miasta[3]. Część z nich stanowiła elitę kulturalną i intelektualną miasta. Byli wśród nich lekarze, adwokaci, muzycy, nauczyciele, przedsiębiorcy. Zdecydowaną większość tej społeczności stanowiła biedota, która zamieszkiwała ciasne, podwórzowe oficyny, drewniane domy czy przybudówki. W tak urozmaiconej grupie można było spotkać zarówno socjalistów, komunistów, jak i syjonistów. Ponadto współistniały grupy reprezentujące różne odłamy religijne: oświeceniowe, reformatorskie czy też chasydzkie, z ośrodków w Bobowej, Nowym Sączu, Rymanowie czy Sadogórze[4].
 
We wrześniu 1939 r. dla Żydów żyjących w Polsce rozpoczął się nowy etap historii[5]. Podczas okupacji hitlerowskiej żyjący obok siebie Polacy i Żydzi z góry zakwalifikowani przez nazistów jako podludzie, skazani zostali na zależność od rasy Panów. Obydwie grupy narodowe czekał jednak odmienny los w kontekście nazistowskiego planu zdobywania przestrzeni życiowej, to jest lebensraum. Polacy byli przewidziani do pracy niewolniczej na rzecz niemieckiego przemysłu i pracy w rolnictwie. W dalszej perspektywie po wyniszczającej fizycznej pracy, pozostali przy życiu mieli być wysiedleni na daleki wschód, względnie poddani sterylizacji lub zlikwidowani jako nie przydatni dla nazistowskiej racji stanu. Wobec ludności pochodzenia żydowskiego naziści od razu mieli realizować politykę eksterminacyjną.
 
Z najnowszych badań dowiadujemy się, że okupację niemiecką przeżyło 95 % Polaków, a 98 % Żydów polskich zostało zamordowanych w czasie jej trwania[6]. Ta odmienność losu polskiego i żydowskiego z czasu II wojny światowej powinna stać się częścią głębszej refleksji…
 
Przywódca III Rzeszy Adolf Hitler na kilka miesięcy przed wybuchem wojny, 30 stycznia 1939 r. w Reichstagu oskarżał Żydów o wywołanie przyszłej wojny i zapowiadał eksterminację narodu żydowskiego: Dzisiaj jeszcze raz będę prorokiem. Jeżeli międzynarodowym żydowskim finansistom w Europie i poza nią uda się znowu wciągnąć narody w wojnę światową, wtedy rezultatem jej już nie będzie bolszewizacja świata i triumf żydostwa, lecz unicestwienie rasy żydowskiej w Europie![7].
 
Świat milczał..., a słowa te zostały wypowiedziane publicznie. Może niedowierzano lub nie zdawano sobie sprawy z tego, że tak wysoko cywilizowany naród europejski podda się demonicznej propagandzie antysemickiej i stanie się ślepy i głuchy wobec wojennych praktyk nazistów. Naród ten stał się czynnym wykonawcą rozkazów Hitlera, które doprowadziły do zrealizowania olbrzymiej części hitlerowskiego planu jakim było endlösung czyli ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej[8]. Żadna z rozmaitych reguł językowych, starannie obmyślonych w celu wprowadzenia w błąd i ukrycia prawdy, nie wpłynęła w sposób bardziej rozstrzygający na mentalność przyszłych zabójców niż ów pierwszy wojenny dekret Hitlera, w którym wyraz zamordować  zastąpiono wyrażeniem przyznać śmierć z łaski[9].
 
Tuż przed wybuchem wojny do Tarnowa przybyli Żydzi uciekający przed falami represji na Zachodzie. Zdecydowana większość miejscowej ludności żydowskiej przepełnionej lękiem i niepokojem o siebie i najbliższych oczekiwała nieznanego. Mimo ewidentnie nadciągających najcięższych dni dla Żydów, aż do 7 września, do momentu wkroczenia Niemców do miasta, wszystkie organizacje gwarantujące poprawne działanie gminy funkcjonowały w zwykłym trybie. Istniała m.in. kuchnia dla ubogich, zaopatrująca w żywność zarówno uciekinierów z Zachodu, jak i tarnowian. Zajęcie miasta przez Niemców zaowocowało rozpoczęciem życia regulowanego zarządzeniami okupanta. Początkowo nawet wydano nakaz powtórnego otwarcia sklepów, także żydowskich.
 
Od 7 września 1939 r. rozpoczął się początek okupacji hitlerowskiej w Tarnowie. W przededniu wkroczenia wojsk niemieckich do miasta trwał ostatni etap ewakuacji ludności cywilnej. Kto tylko posiadał możliwości, uciekał przed niemieckimi wojskami w nieznane, na tułaczkę, aby tylko nie znaleźć się w zasięgu armii wroga. To pełne chaosu przemieszczanie się olbrzymich mas ludzkich, także przybyłych z zachodniej części małopolski przebiegało już nie główną szosą w kierunku Lwowa, ale okrężną drogą w kierunku Radomyśla Wielkiego i Mielca. Tłumy uciekinierów zapełniły ulicę Nowodąbrowską, aż do Lisiej Góry. Część Żydów tarnowskich ruszyła wraz z falą uciekinierów na wschód. Jedni po krótkim czasie powrócili do domów inni zaś przemieszczali się dalej, aż w końcu znaleźli się na terenach okupowanych przez Związek Radziecki. Abraham Chomet w swych wspomnieniach stwierdzał, że każdy z nich wówczas wierzył, że trzeba tylko przeprawić się przez San, by tam odpocząć, a po kilku tygodniach powrócić do wyzwolonego, rodzinnego miasta. Tymczasem pozostawiono na łaskę losu rodzinę, to mizerne mienie, stanowiące dorobek wieloletniej harówki. Kobiety wyprawiły w drogę swoich mężów i synów, którzy mieli dołączyć do Wojska Polskiego. Wedle pogłosek, wojsko miało się przegrupować po tamtej stronie Bugu[10].

Wszyscy ci, którzy pozostali w mieście, nie opuszczali swoich mieszkań, obawiając się nadchodzących wydarzeń. Kiedy dnia 7 września 1939 r. ok. godz. Jedenastej Niemcy wkroczyli do Tarnowa, wszelki ruch w mieście zamarł. Pierwsza duża grupa żołnierzy wraz z czołgami i działami artyleryjskimi bardzo szybko przemieszczała się ulicą Krakowską i Wałową, docierając do ulicy Lwowskiej. Miasto zostało błyskawicznie zajęte przez Niemców. Już w następnym dniu po zajęciu miasta przez wojsko niemieckie, ukazało się pierwsze zarządzenia porządkowe z datą 6 września, a obowiązujące wstecznie od 1 września 1939 r. wprowadzające szczegółowe ograniczenia wobec Żydów. Dotyczyły one sfery ekonomicznej: blokada kont bankowych żydowskich mieszkańców miasta, większe przedsiębiorstwa zostały przejęte przez komisarzy niemieckich, wprowadzono zakaz przekazywania nieruchomości żydowskich innym właścicielom[11]. Stopniowo zaczęto się do nich przyzwyczajać. Bernard Tesse tak wspominał nastroje, emocje i odczucia wśród ludności żydowskiej po wkroczeniu Niemców do Tarnowa: Żydów, którzy już wtedy dobrze wiedzieli, jak Niemcy postąpili z Żydami w Niemczech, Austrii i w Czechosłowacji, ogarnęła  panika, strach i rozpacz. Mimo że wielu uciekało na wschód to i tak w mieście została znaczna ich liczba. Trudno zrozumieć, dlaczego podjęli decyzję o pozostaniu, jedno jest pewne, że był to wynik wiecznego żydowskiego optymizmu: Nie będzie tak źle, ludzie przesadzają[12].
 
W ciągu pierwszych kilku dni to myślenie rozbiło się o ponurą rzeczywistość. Naziści wyszukiwali żydowskich prominentów, czyniąc z nich zakładników, następnie spędzili ich w jedno miejsce i dokonali egzekucji[13]. Stadtkomissar (cywilny komisarz) Ernst Kundt 13 września 1939 r. zarządził, by wszystkie sklepy, restauracje, kawiarnie żydowskie zostały natychmiast oznaczone przez widoczne umieszczenie gwiazdy Dawida. Jako żydowskie Niemcy kwalifikowali te, które w ponad 50% znajdowały się w rękach żydowskich.
 
Okupant, podobnie jak w innych miastach polskich, rozpoczął stopniowo realizować plan oddzielenia ludności żydowskiej od ludności aryjskiej, podbudowany szkalującą Żydów propagandą, starającą się wykazać, że Żydzi w Polsce stanowili element rozkładowy. Z publikacji hitlerowskich czytelnicy dowiadywali się, że liczni luminarze polskiego życia kulturalnego i naukowego byli Żydami lub żydowskiego pochodzenia. Owo zażydzenie okupant starał się demaskować w celu wzmożenia tendencji antysemickich w społeczeństwie polskim[14].

Telefonogram szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy Reinharda Heydricha do dowódców grup operacyjnych Policji Bezpieczeństwa o kolejnych etapach i metodach ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej z 21 września 1939 r. zawierał najważniejsze wskazówki określające, jak realizować kolejne etapy oczyszczania okupowanych ziem z Żydów. W pierwszym etapie nakazywał on koncentrację Żydów w większych miastach, które były ważnymi węzłami komunikacyjnymi. Następnie należało rozwiązać samorząd gminy żydowskiej, ustanawiając żydowskie Rady Starszych, tzw. Judenraty, które w pełni miały wykonywać polecenia okupanta[15].
 
Zanim okupant przeszedł do fizycznego wyniszczenia ludności żydowskiej wydał cały szereg zarządzeń zmierzających do moralnego i materialnego ich pognębienia. Od 12 października władze okupacyjne wydały rozporządzenie o zakazie uboju rytualnego (za niepodporządkowanie się groziła kara ciężkiego więzienia lub obóz koncentracyjny). Kolejne zarządzenie dotyczyło przymusowego noszenia przez Żydów białych opasek z naszytymi na nich sześcioramiennymi gwiazdami Dawida. Tarnów był pierwszym miastem w okupowanej Polsce, w którym wprowadzono to zarządzenie 20 października 1939 r.[16].  Autorem był cywilny komisarz miasta Ernst Kundt. We wspomnieniach tarnowianina Samuela Goetza, który przeżył Holokaust, będącego w tamtych dniach zaledwie jedenastoletnim chłopcem, wydarzenie to wpisało się w pamięć w następujący sposób: Wszyscy Żydzi powyżej 6 roku życia musieli nosić białe, szerokie na 10 cm opaski na ramię z gwiazdą Dawida. Każdy złapany bez opaski, był natychmiast rozstrzeliwany[17]. Opaski noszone były na prawym ramieniu. W treści zarządzenia można było znaleźć również szczegółowe sprecyzowanie, kto jest zobowiązany do noszenia gwiazdy Dawida: Żydem jest ten, który był lub jest wyznania mojżeszowego i każdy, którego ojciec lub matka byli wyznania mojżeszowego[18].

Proklamacja o utworzeniu Generalnego Gubernatorstwa dla okupowanych ziem polskich, ukazała się 26 października. To w niej Hans Frank wyraźnie oświadczył, że w krajach pod panowaniem III Rzeszy nie będzie miejsca dla żydowskich wyzyskiwaczy. Na podstawie tego dokumentu w całym Generalnym Gubernatorstwie zaczęto podkopywać byt materialny poprzez wprowadzenie przymusu pracy dla Żydów, zarządzając do realizacji tego celu utworzenie żydowskich kolumn roboczych[19]. Zarządzenie to okazało się po latach być najważniejsze, a w konsekwencji było najtragiczniejszym dekretem antyżydowskim. Dlaczego?
 
Michał Borowicz występujący w roli eksperta ze strony Żydowskiej Komisji Historycznej w Polsce przed Trybunałem Narodowym, na procesie przeciw Amonowi Goethowi stwierdził, że: ...działalność ta zmierzała do zarażenia każdego metra sześciennego powietrza moralnym dziegdziem. Starano się ofiary poróżnić i zdemoralizować. […] Potem starano się wprowadzić antagonizm między jedną częścią ofiar, a inną, podzielono ich na pracujących i niepracujących, z których jedna miała żyć, druga umrzeć. Potem podzielono na starych i młodych, a wszystko to miało na celu demoralizowanie i wzajemne pokłócenie ofiar[20].
 
W związku z zarządzeniem Heinricha Himmlera z 30 października 1939 r., w sprawie wysiedlenia ludności polskiej i żydowskiej z ziem włączonych do III Rzeszy do Generalnej Guberni oraz z planami generalnego gubernatora Hansa Franka uwolnienia Krakowa z ludności żydowskiej do dnia 1 listopada 1940 r. już w pierwszych miesiącach okupacji widoczny był duży napływ ludności żydowskiej w okolice Tarnowa i do samego miasta[21].
 
Władze okupacyjne wprowadziły kolejne zarządzenia: zakaz wstępu Żydów do nie żydowskich restauracji i kawiarni, zakaz gromadzenia się na ulicach, placach, przed domami oraz nakaz zwolnienia wszystkich Żydów zatrudnionych w aryjskich restauracjach, kawiarniach, sklepach i składach od 1 listopada 1939 r.[22] W celu ułatwienia realizacji swoich planów, władze niemieckie ustanowiły w Tarnowie jeszcze w listopadzie Judenrat. Miał on wprowadzać w życie rozporządzenia i polecenia władz niemieckich oraz administrować wewnętrzne sprawy wspólnoty żydowskiej. Rada składała się z dwunastu członków, a jej siedziba mieściła się w budynku dawnej gminy żydowskiej przy ulicy Nowej 11. Pierwszym jej prezesem był adwokat Józef Owner. Przedstawiciele Rady stali się szybko okupacyjną elitą w środowisku żydowskim. W listopadzie Judenrat na rozkaz policji bezpieczeństwa rozpoczął rejestrację Żydów. Spisy miały ujmować oddzielnie ludność męską i żeńską, z podziałem na zawody i trzy grupy wiekowe: do 16 lat, od 16 do 60 lat, i powyżej 60 roku życia. Judenrat wykonał skrupulatnie zadania, rejestrując swoich rodaków nie przeczuwając finału przygotowywanego przez Niemców. Zarejestrowani byli przeznaczeni do tzw. wysiedlenia, pod którego pojęciem Niemcy rozumieli eksterminację[23].

W listopadzie uległy zablokowaniu wszystkie żydowskie konta bankowe i depozyty[24]. Dokończono akcję przejmowania większych przedsiębiorstw przemysłowych i handlowych należących do Żydów. Zostały one przejęte przez specjalnych niemieckich komisarzy, którzy zyski wypracowane w tych przedsiębiorstwach przekazywali do niemieckiego banku na tzw. Sparkonto, a żydowscy właściciele otrzymywali na początku 1000 złotych miesięcznie, po czym zminimalizowano wypłaty do 250 złotych. W środowisku żydowskim przerwano działalność kulturalną, społeczną i polityczną. Dzieciom żydowskim zabroniono uczęszczania do szkół. Budynek szkoły tzw. Safa Berura zamieniono na magazyn wojskowy, Talmud Tora, Unzere Kinder oraz wszystkie inne żydowskie szkoły zostały zamknięte. Czynny był wciąż tylko Dom Sierot pod kierownictwem dr. Lieblicha[25].

W czwartek 9 listopada 1939 r. hitlerowcy rozpoczęli kilkudniowe dokonywanie dewastacji i zniszczenia prawie wszystkich synagog i bóżnic. Dzień ten został ogłoszony przez okupacyjne władze miasta dniem żałoby państwowej Narodowo-Socjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej. Nakazano zamknięcie wszystkich zakładów pracy, Żydom zaś zabroniono przebywania w centrum Tarnowa[26].

Dla Żydów, którzy nie mieli jeszcze okazji poznać okrucieństwa okupanta nazistowskiego widok przez nich przygotowany był straszny. Płomienie trawiące poszczególne synagogi i bóżnice wraz ze sprzętem liturgicznym, przygnębienie i brak nadziei na lepsze jutro[27]. Proboszcz parafii  katedralnej, ksiądz dr Jan Bochenek tak wspominał tamto wydarzenie: zaczęły się palić bóżnice. […] Synagogi w chmurach dymu jasnego… od czasu do czasu strzelały płomienie jasnego ognia, wznosiły się snopy iskier by znowu się zniżyć, jakby uspokoić, to znów przewalały się kłębowiska dymu… Trzaskały belki, waląc się z hałasem w dół… i tak całe godziny[28].

Spośród około 40 domów modlitwy do najważniejszych należały:
  • Bóżnica Wielka im. Franciszka Józefa I, ul. Nowej 7,
  • Stara Bóżnica, ul. Rybna,
  • Bóżnica Debory Wechslerowej, ul. Nowa 7,
  • Chewra Mischnajis we Chaitim, ul. Żydowska (modły za zmarłych),
  • Bóżnica Krawców, ul. Wekslarska 7,
  • Bóżnica Klauz, ul. Folwarczna,
  • Bóżnica Sandzer Minjan, Rynek,
  • Bóżnica Anszej Chesed, ul. Lwowska 4,
  • Bóżnica Lamdaj Tora, ul. Lwowska 6,
  • Bóżnica Chewraj Meszorsim, ul. Lwowska 10,
  • Bóżnica Noj Sanzer Sztibł (nowosądecka),
  • Bóżnica Beth Hamedrisch, ul. Rybna,
  • Bóżnica Haschgumin, ul. Folwarczna 4,
  • Bóżnica Kloiz Srula Tosla Ungera (rabina żabnieńskiego Dawida),
  • Bóżnica Ungerisene Żabner, ul. Folwarczna 5,
  • Bóżnica Chewra Bikur Cholim, ul. Szeroka,
  • Bóżnica Bianer, ul. Lwowska,
  • Bóżnica Szajełes Minjan, ul. Lwowska 41,
  • Bóżnica Recówka, ul. Lwowska,
  • Bóżnica Chewra Ejruwim, ul. Nowodąbrowską,
  • Bóżnica Tragarzy, ul. Starodąbrowska,
  • Bóżnica Żykiwer Klauz, ul. Lwowska 29,
  • Stowarzyszenie Templowe, ul. św. Anny 7,
  • Bóżnica Strusina (Strusiner Szijl), ul. Ogrodowa[29].
Żołnierze niemieccy bawili się znakomicie, upokarzając społeczność żydowską, jednocześnie zabronili interweniować straży pożarnej, która chciała podjąć się gaszenia płonących synagog.  Niemal w tym samym czasie Niemcy podpalili Starą Synagogę oraz bóżnicę obok Starej Synagogi. Oba obiekty znajdowały się w centrum dzielnicy żydowskiej na starym mieście. Tego samego dnia podpalono również bóżnicę Debory Wechslerowej oraz bóżnicę na Strusinie. Nie pozostał nawet ślad po miejscu modlitwy tarnowskich ortodoksów. Całkowicie zostały spalone izby modlitwy (sztibl, klojz) tarnowskich rabinów oraz bóżnice na Grabówce, gdzie modlili się żydowscy robotnicy i lud. Bóżnica Tragarzy na Grabówce oraz wszystkie stare bóżnice na ulicy żydowskiej wraz z rodałami i rabinicznymi księgami zostały spalone. Zniszczenie Nowej Synagogi zbudowanej na solidnym fundamencie, o potężnych filarach, które podpierały sufit a będącej symbolem dla tarnowskich Żydów doprowadziło do rozpaczy wielu żydowskich mieszkańców Tarnowa[30].
 

Powracając do wspomnień księdza proboszcza Jana Bochenka z dnia 9 listopada 1939 r., warto zatrzymać się nad wydarzeniem, które miało miejsce przy katedrze, a oddawało dramatyczną sytuację zarówno Żydów jak i Polaków w obliczu dewastacji i zniszczenia żydowskich synagog i domów modlitwy w Tarnowie: Jestem pod katedrą z księdzem infułatem Lubelskim. Przybiega trzech Żydów wołając: ratujcie! – Niestety, bezsilni byliśmy. Tylko obok stojący żołnierze niemieccy swym drwiącym śmiechem chichotali[31].
 
Materialne świadectwo życia religijnego żydowskiej części miasta Tarnowa zostało zniszczone. Dzieło niemieckiego barbarzyństwa tak opisywał historyk Stanisław Fischer: Na miejscach dawnych bóżnic pozostał tylko pusty, zaśmiecony plac. W śmieciach pełno było podartych, żydowskich ksiąg i resztek pożółkłych, pergaminowych rodałów i megil. Wiatr to roznosił – deptali po tym ludzie[32].
 
Po tym okrutnym akcie jaki dokonał niemiecki okupant strach ogarnął żydowską ludność. Zamiary i plany Niemców stały się czytelne nawet dla tych, którzy u początku okupacji wykazywali się odrobiną optymizmu. W tym zaplanowanym wandalizmie Niemcy mieli swój ukryty cel. Do realizacji ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej nie wystarczyło doprowadzenie do podcięcia ekonomicznej ich egzystencji. Trzeba było przede wszystkim załamać Żydów moralnie, zrabować im możliwość gromadzenia się i publicznego odprawiania modlitw, które podtrzymywałyby na duchu cierpiących i wystawianych na ciężką próbę Żydów[33].


Po różnorodnych szykanach i ograniczeniach swobód, głównie ekonomicznych, które dotknęły tarnowskich Żydów od pierwszych dni niemieckiej okupacji przyszedł czas na ich stopniową, planowaną zagładę[34]. W ciągu zaledwie kilku lat hitlerowski najeźdźca pozbawił Tarnów jego żydowskich mieszkańców. Dnia 9 lutego 1944 roku komendant wojskowy dla miasta ogłosił, że Tarnów jest Judenrein, czyli wolny od Żydów. Historia sąsiedztwa została bestialsko przerwana. Dawid Eichenholtz tak pisał o mieście, z którego wyrósł, a po wojnie je opuścił: Czy wiecie, że nasze miasto Tarnów nie zostało podczas II wojny światowej prawie wcale uszkodzone? Stoją tam w dalszym ciągu domy, fabryki i warsztaty, które wybudowali w ciągu pokoleń zarówno Polacy jak i Żydzi. Tak jak poprzednio ciągną się długie ulice, poczynając od Krakowskiej, poprzez Wałową do bramy Pilzneńskiej i Lwowskiej. […] Brakuje tylko tych niespełna 30 tysięcy Żydów, tarnowskich Żydów, tej kiedyś silnej, ruchliwej i dumnej społeczności ludzkiej, która z zapałem i wytrwale działała, pracowała i tworzyła duchowe i materialne wartości. Brak jest Nowej Synagogi z jej kopułą, widoczną z bardzo daleka. Zniknęła również Stara Synagoga, bóżnica Debory Menkes, (Debory Wechslerowej) Dom Modlitwy i Nauki i Minianim (zbiorowe modlitwy co najmniej 10 mężczyzn minjan), które niemieccy podpalacze spalili w pierwszych tygodniach wojny... . […] Jeżeli przespacerujecie się przez tarnowskie ulice, przekonacie się coraz bardziej, że podczas najokrutniejszej wojny właściwie palił się, ucierpiał i został całkowicie zniszczony tylko nasz, żydowski Tarnów...[35]
 
Józef Parys
 
Niniejszy artykuł po raz pierwszy ukazał się w Tarnowskich Studiach Historycznych, tom 1, red dr P.Juśko. Tarnów 2009. 
 
Bibliografia

Opracowania:
1. Arendt H., Eichmann w Jerozolimie. Rzecz o banalności zła, Kraków 1987.
2. Bartosz A., Tarnowskie judaica, Warszawa 1992.
3. Bartosz A., Żydowskim szlakiem po Tarnowie, Tarnów 2002.
4. Bochenek J., Na posterunku, Tarnów 1947.
5. Bogacz J., A słońce świeciło i nie wstydziło się. Zagłada tarnowskich Żydów, [w:] Żydzi w Tarnowie. Świat którego nie ma, red. K. Bańburski, J. Bogacz, J. Kozioł, Tarnów 2003.
6. Fischer S., Wiśnicz Nowy, Warszawa 1967.
7. Fuks M., Hoffman Z., Horn M., Tomaszewski J., Żydzi Polscy. Dzieje i kultura, Warszawa 1982.
8. Hońdo L., A słońce świeciło i nie wstydziło się, [w:] Dlaczego należy uczyć o Holokauście? red. J. Ambrosewicz-Jacobs, L. Hońdo, Kraków 2005.
9. Pietrzyk A., Z dziejów zagłady ludności żydowskiej w regionie tarnowskim, [w:] „Zeszyty Tarnowskie”, nr 2, Tarnów 1970. (w różnych publikacjach Aleksandra Pietrzyk pojawia się jako Aleksandra Pietrzykowa)
10. Pietrzyk A., Ziemia tarnowska w latach 1939-1945, [w:] Tarnów. Dzieje miasta i regionu, red. F. Kiryk, Z. Ruta, t. III, Lata drugiej wojny światowej i okupacji hitlerowskiej oraz Polski Ludowej, Tarnów 1987.
11. Pietrzykowa A., Region tarnowski w okresie okupacji hitlerowskiej –  polityka okupanta i ruch oporu, Warszawa–Kraków 1984.
12. Proces ludobójcy Amona Leopolda Goetha przed Najwyższym Trybunałem Narodowym, Warszawa-Łódź-Kraków 1947.
13. Ress L., Auschwitz. Naziści i „ostateczne rozwiązanie”, Warszawa 2005.
14. Szuchta R., Trojański P., Holokaust, zrozumieć dlaczego, Warszawa 2006.
15. Wspomnienia ocalone z ognia, red. A. Bartosz, Tarnów 2008.
16. Zagłada tarnowskich Żydów, red. A. Pietrzykowa, S. Potępa, Tarnów 1990.

Czasopisma:
1. Tych F., Shoah pamięć zagrożona, „Znak” 2000, nr 6.

Strony internetowe:
1. Dia-pozytyw: Ślady i Judaica. [Online].
Protokół dostępu: http://www.diapozytyw.pl/pl/site/slady_i_judaica/tarnow [16.12.2009 r.].

Fotografie

1. Panorama przedwojennego Tarnowa z widoczną kopułą Nowej Synagogi – ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Tarnowie (reprodukcja fotograficzna Robert Moździerz).
2. Wnętrze zniszczonej Synagogi Starej 1939 r. – ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Tarnowie (reprodukcja fotograficzna Robert Moździerz).
3. Plan Tarnowa wykonany przez niemieckiego żołnierza na przełomie 1940-1941, z oznaczeniem granicy getta z 1942 r. – ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Tarnowie (reprodukcja fotograficzna Robert Moździerz).

 
                                
[1] A. Bartosz, Tarnowskie judaica, Warszawa 1992, s. 34.
[2] Zob. Dia-pozytyw. Ślady i Judaica. [Online].
[3]Tarnów był czwartym w byłej Galicji miastem pod względem liczebności ludności żydowskiej po Lwowie, Krakowie i Stanisławowie i pierwszym pośród większych miast pod względem procentowym. Zob. A. Bartosz, Żydowskim szlakiem po Tarnowie, Tarnów 2002, s. 2.
[4] Zob. A. Bartosz, Żydowskim szlakiem po Tarnowie, dz. cyt., s. 2;  Tenże, Tarnowskie judaica, dz. cyt., s. 26-34.
[5] Okres ten będący czasem prześladowań i zagłady nazywamy mianem Holokaustu. Termin ten wywodzi się z języka greckiego. Słowo holokaustikós posiada kontekst religijny i oznacza całopalenie, ofiarę spalaną całkowicie na ołtarzu. Część jednak badaczy i teologów żydowskich widząc kontekst religijny odrzuciło je dokonując zamiany hebrajskim słowem Shoa, Shoah, które oznacza całkowitą zagładę i zniszczenie. W polskiej terminologii obowiązuje również termin Zagłada. Każde z tych słów zdaje się wyjaśniać po części los, jaki III Rzesza i jej sojusznicy zgotowali Żydom europejskim, a wśród nich polskim.
[6] Zob. F. Tych, Shoah pamięć zagrożona, „Znak” 2000, nr 6, s. 55-62.
[7] Zob. R. Szuchta, P. Trojański, Holokaust, zrozumieć dlaczego, Warszawa 2006, s. 140.
[8] Endlösung (niem. ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej) – synonim zagłady europejskich Żydów używany przez nazistów. Decyzję o ostatecznym rozwiązaniu formalnie podjęto podczas konferencji międzyresortowej w Wannsee pod Berlinem 20 stycznia 1942 r., zorganizowanej przez Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy. Wyznaczała ona zarówno cel, jak i metody nowej niemieckiej polityki wobec Żydów. Jej rezultatem miała być akcja oczyszczenia Europy z Żydów zrealizowanej poprzez deportacje do pracy oraz odpowiednie traktowanie. Została ona wdrożona przede wszystkim w życie przez specjalnie utworzone ośrodki zagłady. Potocznie terminem tym określa się również wszystkie etapy prowadzące do fizycznej eksterminacji a poprzedzające konferencję z Wannsee. Zob. L. Ress, Auschwitz. Naziści i „ostateczne rozwiązanie”, Warszawa 2005, s. 6-7.
[9] Osobom nieuleczalnie chorym można przyznać śmierć z łaski – Dekret z listopada antydatowany jednak na 1 września 1939 r., był jeszcze jedną oznaka, że wojna była katalizatorem radykalizacji hitlerowskich nastrojów. Został wprowadzony w życie na terenie Niemiec, gdzie doprowadził do śmierci co najmniej 50 tysięcy Niemców tzw. Ballastexistenzen w zakładach leczniczych, gdzie podobnie jak później w Auschwitz pomieszczeniom do uśmiercania nadano wygląd sal natryskowych i łazienek. Program nie powiódł się, gdyż nie możliwe stało się utrzymanie w tajemnicy przed Niemcami śmierci nieuleczalnie chorych rodaków. Gazowanie w języku nazistów było określane jako humanitarny sposób zabijania polegający na przyznaniu ludziom śmierci z łaski rozpoczęto niemal równocześnie na terenach okupowanych przez III Rzeszę z przerwaniem projektu eutanazyjnego w Niemczech. Zob. H. Arendt, Eichmann w Jerozolimie. Rzecz o banalności zła, Kraków 1987, s. 140; Por. też: L. Ress, Auschwitz. Naziści i „ostateczne rozwiązanie”, dz. cyt., s. 51.
[10] Zagłada tarnowskich Żydów, red. A. Pietrzykowa, S. Potępa, Tarnów 1990, s. 10. 
[11] Zagłada tarnowskich Żydów, dz. cyt., s. 10; J. Bogacz, A słońce świeciło i nie wstydziło się. Zagłada tarnowskich Żydów, [w:] Żydzi w Tarnowie. Świat którego nie ma, pod red. K. Bańburskiego, J. Bogacza, J. Kozioła, Tarnów 2003, s. 52.
[12] Wspomnienia ocalone z ognia, pod red. A. Bartosza, Tarnów 2008, s. 27.
[13] Zob. Tamże, s. 37.
[14] Zob. M. Fuks, Z. Hoffman, M. Horn, J. Tomaszewski, Żydzi Polscy. Dzieje i kultura, Warszawa 1982, s. 91.
[15] Przystępując do koncentracji Żydów, Niemcy odwoływali się do starej tradycji getta żydowskiego, istniejącego w średniowiecznych miastach. Były to miejsca, gdzie rozwijała się kultura żydowska i kwitło życie społeczne i polityczne. Naziści uczynili z getta pośrednie ogniwo w procesie eksterminacji ludności żydowskiej. Zob. A. Pietrzykowa, Region tarnowski w okresie okupacji hitlerowskiej –  polityka okupanta i ruch oporu, Warszawa–Kraków 1984, s. 182-183; A. Pietrzyk, Ziemia tarnowska w latach 1939-1945, [w:] Tarnów. Dzieje miasta i regionu, pod red. F. Kiryka, Z. Ruty, t. III, Lata drugiej wojny światowej i okupacji hitlerowskiej oraz Polski Ludowej, Tarnów 1987, s. 52.
[16] Zob. Zagłada tarnowskich Żydów, dz. cyt., s. 15; A. Bartosz, Tarnowskie judaica, dz. cyt., s. 50.
[17] W rzeczywistości obowiązek znamionowania Żydów dotyczył osób w wieku powyżej 12 roku życia.
[18] J. Bogacz, A słońce świeciło…, dz. cyt., s. 52; A. Pietrzykowa, Region tarnowski w okresie okupacji hitlerowskiej…, dz. cyt., s. 184-185.
[19] Zob. A., Pietrzyk, Z dziejów zagłady ludności żydowskiej w regionie tarnowskim, [w:] „Zeszyty Tarnowskie”, nr 2, Tarnów 1970, s. 15; Zagłada tarnowskich Żydów, dz. cyt., s. 12.
[20] Proces ludobójcy Amona Leopolda Goetha przed Najwyższym Trybunałem Narodowym, Warszawa – Łódź – Kraków 1947, s. 353.
[21] Zob. A. Pietrzyk, Z dziejów zagłady ludności żydowskiej w regionie tarnowskim, dz. cyt., s. 15.
[22] Zob. A. Pietrzykowa, Region tarnowski w okresie okupacji hitlerowskiej…, dz. cyt., s. 184.
[23] Zob. A. Pietrzyk, Z dziejów zagłady ludności żydowskiej w regionie tarnowskim, dz. cyt., s. 16.
[24] Zob. A. Bartosz, Tarnowskie judaica, dz. cyt., s. 50.
[25] Zob. A. Pietrzyk, Z dziejów zagłady ludności żydowskiej w regionie tarnowskim, dz. cyt., s. 15; Zagłada tarnowskich Żydów, dz. cyt., s. 12.
[26] W godzinach od 9 do 13 zabroniono Żydom przebywania na ulicach: Krakowskiej, Wałowej, Bernardyńskiej, Targowej, Rynek, i na placu Kazimierza Wielkiego. 
[27] Zob. J. Bogacz, A słońce świeciło…, dz. cyt., s. 53.
[28] J. Bochenek, Na posterunku, Tarnów 1947, s. 24.
[29] Zagłada tarnowskich Żydów, dz. cyt., s. 110; Por. też: A. Bartosz, Tarnowskie judaica, dz. cyt., s. 41-46.
[30] Niemieccy saperzy, sprowadzeni do wysadzenia tak solidnej konstrukcji, mieli sporo kłopotu z jej zniszczeniem. Zob. Zagłada tarnowskich Żydów, dz. cyt., s. 17-18; J. Bochenek, Na posterunku, dz. cyt., s. 24-25.
[31] J. Bochenek, Na posterunku, dz. cyt., s. 25.
[32] S. Fischer, Wiśnicz Nowy, Warszawa 1967, s. 54.
[33] Zob. Zagłada tarnowskich Żydów, dz. cyt., s. 19.
[34] Zob. A. Pietrzyk, Ziemia tarnowska w latach 1939-1945…, dz. cyt., s. 51-52.
[35] Zagłada tarnowskich Żydów, dz. cyt., s. 105-106.
[36] Zob. L. Hońdo, A słońce świeciło i nie wstydziło się, [w:] Dlaczego należy uczyć o Holokauście? pod red. J. Ambrosewicza-Jacobsa, L. Hońdo, Kraków 2005, s. 74-77.